Beata Maciejec, lifestylowa vlogerka znana jako @beatrix_lifeemieszka wraz z rodziną w Lombardii we Włoszech. Miejsce, w którym dokładnie przebywa nie jest jeszcze tak niebezpieczne jak reszta północnych Włoch, ale nie da się ukryć, że wszyscy w tym regionie myślą o tym, jak uchronić siebie i najbliższych przed śmiercionośnym wirusem. Na Instagramie iinstamama podzieliła się swoją receptą na bezpieczeństwo i zdrowie najbliższych. Jest nią wzmocnienie odporności i przestrzeganie podstawowych zasad higieny oraz unikanie miejsc publicznych.

„Widząc że wokół tyle szumu o wirusie który szybkim krokiem się rozprzestrzenia, powiem jak ja wzmacniam moją odporność bo to od tego właśnie się zaczyna. Wiadomo że najlepszą bronią na wszelkie choroby jest wysoka odporność organizmu, czyli uprawianie sportu i zdrowa żywność. Do tego codzienny świeżo wyciskany sok z buraka, marchewki, pomarańczy i pietruszki. A jakie są wasze sposoby?

Komentarze internautów pod postem blogerki z Włoch

Jej sposób na uchronienie się przed wirusem wzbudził gorącą dyskusję obserwatorów: 

„W tym konkretnym przypadku nie chodzi o odporność jak informacje podają,tylko dbanie o mycie rąk oraz nie kontaktować się z osobami podejrzanym o wirus”.

„Lepiej ,gdybyś napisała jak naprawdę jest w tej chwili w twoim konkretnym.mieście,czy w ogòle możecie się poruszać czy siedzisz zabarykowana w domu jak w tych 10 prowincje Mediolanu.”

„No jak podają na okrągło informacje rai czy info, sytuacja jest tragiczna w Italii, cała ekonomia upada ,nie zapominajmy o lunedì nero (czarny poniedzialek)co się działo na giełdzie w Mediolanie ile to miliardòw euro byli steatni”.

Blogerka odpowiada na panikę związaną z epidemią 

W wywiadzie opublikowanym w Fakt.pl Beata Maciejec uspokaja rozemocjonowane doniesienia o rozprzestrzeniającym się wirusie oraz panice we Włoszech.

"Z tego, co wiem, w ogóle jest już coraz mniej głośnych przypadków zachorowań na koronawirusa i coraz mniej wiadomości o tym, że się rozprzestrzenia. Liczba doniesień medialnych zdecydowanie nie rośnie już tak szybko, jak było to w weekend - zwłaszcza w sobotę i w niedzielę [...] Jednak właśnie ze względu na pewną obawę przed transportem miejskim, wolałam nie jechać na razie do Mediolanu. Z drugiej strony moi znajomi, którzy tam mieszkają, powiedzieli mi, że podobne podejście mają sami mediolańczycy: wagony metra świecą pustkami! Nie wszyscy jednak unikają podróży. Dla przykładu: mój brat wybrał się teraz właśnie za granicę, żeby spotkać się z przyjaciółmi. Doniesienia o koronawirusie go nie zatrzymały."

Na pytanie dziennikarza jak chroni siebie i rodzinę przed zachorowaniem na koronawirusa odpowiada:

Używam sokowirówki do przygotowywania tych zdrowych soków. Często opowiadam o nich na moim kanale. Polecam zresztą ich picie nie tylko teraz, kiedy trwa epidemia koronawirusa, ale w ogóle: jako element zdrowego stylu życia. Jeśli chodzi o przepis, to przygotowując napój dla moich dzieci, wyciskam po prostu marchewkę i pomarańczę. To ulubione połączenie Gabriela i Anastazji. Z kolei dla dorosłych polecam sok z surowego buraka, selera, pietruszki, pomarańczy i marchewki. Taka mieszanka jest zdrowa i słodka! Sama piję ją już od dwóch lat. Doskonale wzmacnia odporność. Mój mąż pije mniej takich soków niż ja, ale zmuszam go, żeby jednak je spożywał (śmiech). Teraz zresztą, kiedy wybuchł alarm, sam znacznie chętniej po nie sięga. 

Jak uchronić dzieci przed koronawirusem?

Blogerka zajmuje się na co dzień kosmetologią. W pracy tym bardziej zwraca uwagę na higienę i dezynfekcję. Jakim sposobem chce zabezpieczyć dwójkę swoich dzieci?

"Staram się natomiast szczególnie uczulać teraz moje dzieci, Anastazję i Gabriela, na kwestię higieny. Dzieci - wiadomo - dotykają wszystkiego, a ręce wkładają później do buzi... Z tego powodu cały czas przypominam im o tym, że nie wolno im tak robić - zwłaszcza obecnie".  

Czy tym samym zamierza zupełnie zrezygnować z normalnego życia i wizyt w miejscach publicznych jak bary, restauracje i kina?:  

"Raczej będę ich jeszcze unikać. Wiadomo, że nie ma co panikować, ale jednak lepiej dmuchać na zimne i na razie unikać takich miejsc, jak chociażby centra handlowe. W tej chwili zresztą takie obiekty są zamknięte. Co zabawne, jeśli chodzi o bary, to są obecnie zamykane o 18.00 - jakby dopiero po tej godzinie koronawirus mógł tam kogoś dopaść... To absurdalne, że te lokale są otwarte cały dzień, ludzie jedzą tam śniadania, wszystkie stoliki są zajęte, a o 18.00 nagle jednak trzeba zamknąć bar. Zwykle takie miejsca są czynne do 22, czasem do północy".