Kobieta urodziła dziecko w korku

O tym porodzie mówią dzisiaj wszystkie media. We wtorek, 30 czerwca w Warszawie na Wisłostradzie kobieta urodziła dziecko w aucie. Od razu w naszej głowie pojawia się pytanie: jak do tego doszło? Otóż para jadąca na poród do szpitala, stanęła w korku spowodowanym kolizją. W rejonie ulicy Boleść zderzyły się bowiem dwa samochody, które spowodowały olbrzymi korek. Do akcji porodowej wezwano karetkę, jednak ta nie mogła zlokalizować samochodu, w którym kobieta rodziła.

Prowadzącemu samochód udało się dojechać w korku do policjantów, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia. Funkcjonariusze ponownie skontaktowali się z pogotowiem ratunkowym i podali dokładną lokalizację. 

Policjantka czuwała przy kobiecie do momentu przyjazdu karetki i udzielała jej wsparcia psychicznego. Mama wraz z dzieckiem została przewieziona do szpitala.

Poród kobiety na Wisłostradzie: dlaczego karetka nie dojechała na czas?

Trzeba przyznać, że była to niecodzienna sytuacja na warszawskich drogach, ale jak widać takie rzeczy też mogą się przydarzyć. Jak to się stało, że karetka nie dojechała do rodzącej kobiety?

Jak informuje rzeczniczka prasowa warszawskiego pogotowia, Anna Semerka, pogotowie dojechało, ale na miejscu nikogo nie było. Prawdopodobnie zgłoszona lokalizacja była nieprecyzyjna dlatego karetka nie mogła znaleźć auta, gdzie odbywał się poród.

Zespół przekazał mi informacje, że był na miejscu i nie zastał pacjenta. A w jaki sposób ci państwo dostali się do szpitala? Ja już tego nie wiem - odpowiada Semerka.

Rzeczniczka dodaje, że informację o tym, że kobieta z dzieckiem została zabrana do szpitala przekazała policja, bo "nie mamy takich informacji w systemie".

Przeczytaj także: "Byłam sama, z widmem hospitalizacji i samotnego porodu. Nie tak to sobie wyobrażałam" - wspomnienia mam, które rodziły w trakcie pandemii