Czasami mimo tego, że cała ciąża przebiegała śpiewająco, podczas porodu sprawy się komplikują i akcja porodowa nie chce postępować. Może tak zdarzyć się zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej części porodu.

Pierwsza faza trwa od chwili, gdy zaczyna się rozwierać szyjka macicy, aż do pełnego rozwarcia. Brak postępu porodu spowodowany jest dystrofią szyjkową – mimo silnych i regularnych skurczów szyjka macicy się nie rozwiera. Wtedy podajemy rodzącej leki rozkurczowe, które „zmiękczają” szyjkę. Jeżeli to nie skutkuje, można podać znieczulenie zewnątrzoponowe. Po nim skurcze robią się rzadsze i słabsze, to pozwala trochę „odetchnąć” macicy.

Później kroplówką z oksytocyny wywołujemy regularną czynność skurczową i wtedy, czasami, szyjka zaczyna się rozwierać. Ale jeżeli przez kilkanaście godzin rozwarcie się nie powiększa, jedynym rozwiązaniem jest wykonanie cięcia cesarskiego, bo dziecko musi urodzić się w ok. 20 godzin po odejściu wód płodowych.

Kiedy oksytocyna nie działa

- Miałam kiedyś pacjentkę „oporną” na oksytocynę. Odpłynęły jej wody i przez 6 godzin czekałyśmy na skurcze, ale się nie pojawiły. Podłączyłyśmy dziewczynę pod kroplówkę z oksytocyną i kolejnych 12 godzin kroplówka leciała, a skurczów nie było. Skończyło się cięciem cesarskim, bo macica po prostu w ogóle nie reagowała na oksytocynę!

Czasami są dobre skurcze, 4-5 cm rozwarcia i nagle stop, rozwarcie się nie zwiększa. Jeśli taka sytuacja trwa 5-6 godzin, lekarz decyduje o cięciu cesarskim. Ale bywa tak, że długo nic się nie dzieje, a potem w ciągu 2-3 godzin rodzi się dziecko.


- Opiekowałam się dziewczyną rodzącą po raz trzeci. Skurcze były silne i długie, 3-4 cm rozwarcia i stop, przez 8 godzin nic nie drgnęło. Potem odpłynęły wody płodowe i po 1,5 godzinie kobieta urodziła.

Przyczyną dystrofii szyjkowej mogą być blizny po zabiegach na szyjce macicy, np. usuwaniu nadżerek. Ale to rzadkość, w ciągu 27 lat pracy tylko kilka razy miałam pacjentki z brakiem postępu w pierwszej fazie porodu.

Zatrzymanie akcji porodowej w drugiej fazie porodu

Częściej akcja porodowa zatrzymuje się w drugiej fazie (gdy już jest pełne rozwarcie). Dzieje się tak, gdy główka dziecka nie schodzi do miednicy mamy. Wtedy nie ma szans na poród drogami natury.

Druga faza porodu może trwać godzinę u wieloródki i do 2 godzin u pierworódki, i w tym czasie próbujemy wszystkiego, by główka malucha zeszła w głąb kanału rodnego. Rodząca zmienia pozycje, układamy ją na bokach, każemy chodzić, stać, siedzieć na piłce czy stołku porodowym. Jeżeli po dwóch godzinach główka nie ustali się w kanale rodnym, lekarz zarządza cięcie cesarskie.

Przyczyną problemów w drugiej fazie porodu są najczęściej anatomiczne wady w budowie miednicy rodzącej – takie, których na zewnątrz nawet nie widać. Czasami płód jest po prostu za duży lub nie wykonuje prawidłowych obrotów główki, które ustawiają ją w pozycji odpowiedniej do przejścia przez kanał rodny.

Problemy przy drugim porodzie

Leżała u nas pacjentka, która pierwsze dziecko urodziła 10 lat temu naturalnie, choć był to poród pośladkowy – maluch ustawił się „do wyjścia” pupą. Do nas przyszła na drugi poród, ułożenie płodu było główkowe, wydawało się, że wszystko pójdzie gładko. Ale po 1,5 godzinie drugiej fazy porodu musiałam zawieźć pacjentkę na cięcie cesarskie – maluch był duży, ważył ponad 4 kg i nie obracał główką, więc nie mógł trafić w kanał rodny. Jak widać bywa i tak, że pierwszy poród idzie lekko, a drugi kończy się cięciem cesarskim.

Czasami brak postępów porodu może spowodować też blokada psychiczna. Jeśli kobieta myśli tylko o bólu, dopytuje, kiedy będzie następny skurcz i jak bardzo będzie bolał, to potrafi wyhamować akcję porodową. Wtedy podajemy znieczulenie, dziewczyna się uspokaja, relaksuje i rodzi dziecko bez problemów.

Zawsze powtarzam, że przy porodzie duże znaczenie ma nastawienie psychiczne – jeśli kobieta chce szybko, bez problemów urodzić dziecko i na tym głównie się skupia, to poród najczęściej przebiega sprawnie i jest lekki.

Autor: Ewa Szlempo, położna