Justyna Lis wspiera Body Positive 

Justyna Lis wyznała, że choć od dawna wspiera ruch Body Positive, to do tej pory kończyło się głównie na słowach. Postanowiła to zmienić, gdy zorientowała się, jak wiele wiadomości dostaje z pytaniami o to, co robi, by być tak idealną. Zamiast, wzorem wielu innych celebrytów, podtrzymywać iluzję, Justyna Lis postanowiła odpowiedzieć zgodnie z prawdą. W długim wyznaniu opowiada o swojej nieidealnej figurze, o pozowanych zdjęciach, o tym, jak samoocena nas wszystkich cierpi przez nieosiągalny wzór piękna. Justyna Lis trafiła w sedno! Ten post tak nas poruszył, że przytaczamy go w całości.

Minął długi czas, zanim naprawdę polubiłam swoje ciało. Cyklicznie bębnię tu o akceptacji siebie i kiedy dodaję zdjęcie po treningu z widocznym brzuchem lub gdy zadajecie mi pytania w stylu „co robisz, że masz taką figurę?”, powtarzam Wam, że to, co widzicie na zdjęciach, zarówno moich, jak i wielu innych dziewczyn, to między innymi świadomość własnego ciała przed obiektywem. Serio, da się nauczyć wyglądać na fotkach na szczuplejszą, wyższą, umięśnioną. Ale cholera, łatwo mi się mówi! Piszę Wam to, ale jednocześnie pokazuję się wyłącznie z tej bezpiecznej, korzystnej strony i częściowo rozumiem siebie (to przecież nic złego chcieć się sobie podobać na zdjęciach), ale z drugiej strony uważam się za kompletnego tchórza. Jakie to wygodne, pokazywać tylko to, co zalicza się do społecznie przyjętego kanonu piękna! Zasługujecie z mojej strony na o wiele więcej i choć wszystkie miłe słowa, które od Was dostaję, bardzo doceniam, to nigdy przenigdy nie chciałabym, żeby ktoś się do mnie porównywał! Dodaniem zdjęć, które widzicie powyżej, przekraczam swoją własną granicę. Nie chcę, by mój profil wzbudzał w kimkolwiek kompleksy, bo idealne ciała nie istnieją, a to, że czegoś na zdjęciu nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Zdjęcia nie były retuszowane - na tym po lewej stoję po prostu w rozkroku w przód (ta pozycja unosi pośladki w górę), po prawej jestem zgarbiona, mam złączone nogi i spięty tyłek „do przodu”. Mam cellulit, ale wystarczy odpowiednie światło i poza, żeby na zdjęciu nie było po nim śladu.

Nie skończyło się jednak na samym wyznaniu. Justyna Lis postanowiła wypromować akcję pod hasztagiem #SzczereCiało, by w ten sposób zachęcić kolejne kobiety do pokazania się na Instagramie z innej niż do tej pory strony. Weźmiecie udział w wyzwaniu?

Dziewczyny! Zróbcie coś dobrego dla siebie, swojego ciała i innych kobiet i weźcie udział w wyzwaniu! Opublikujcie na profilu lub Story zdjęcie swojego ciała w całej okazałości i prawdziwości (na przykład w różnych pozycjach-pokażcie, że obie wersje są okej, że obie są prawdziwe!) i oznaczcie hasztagiem #szczereciało
Zobaczycie jakie to wyzwalające!!!

ZOBACZ TEŻ: Tak wygląda współczesna Marylin Monroe: "Bycie szczupłym nie jest osiągnięciem"

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Justyna Lis (@justynaliscom) Sie 6, 2020 o 11:08 PDT

Justyna Lis promuje akcję #SzczereCiało

Okazuje się, że post i akcja, jaką stworzyła Justyna Lis, wzbudziły ogromne zainteresowanie. Z jednej strony można by powiedzieć, że blogerka nie powiedziała nic nowego – w końcu temat nieosiągalnego kanonu piękna, jaki promują media społecznościowe, nie jest nowy. Z drugiej jednak warto doceniać każdy głos, który zmienia teorię w praktykę. W dodanym kilka dni później wpisie czytamy o tym, czym dla blogerki jest samoakceptacja.

Akceptacja swojego ciała to często lata ciężkiej pracy, a promowany w mediach jeden i ten sam kanon piękna zdecydowanie nie pomaga. Dla mnie niezastąpione w procesie samoakceptacji było zrozumienie, że moje ciało nie definiuje mnie i mojej wartości i przede wszystkim, że nie zostało ono stworzone po to, by spełniać czyjeś estetyczne oczekiwania czy upodobania. Ono jest moje, istnieje dla mnie — jest moim domem, ma za zadanie chronić to, co w środku. Nie musi podobać się innym ludziom, ale dobrze by było, gdyby podobało się mi — w końcu spędzę w nim resztę swojego życia! Moje i Twoje ciało zasługuje na to, żeby o nie dbać, żeby traktować je z szacunkiem, troską i wyrozumiałością. Ciało ma prawo zmieniać się w okresie dojrzewania, ciąży czy w zależności od etapu cyklu miesiączkowego. Nasz brzuch ma prawo być wydęty, na twarzy mają prawo pojawiać się krostki, a na pośladkach czy udach rozstępy i cellulit. To wszystko jest normalne, to jesteśmy my. Tak samo piękne, tak samo zasługujące na swoją własną miłość.

Justyna Lis jako pierwsza zaczęła promować stworzony przez siebie hasztag #SzczereCiało, jednak inne sławy Instagrama już wcześniej wrzucały zdjęcia, na których pokazywały wpływ światła i pozycji na efekt końcowy. Robiła to między innymi Red Lipstic Monster lub popularna dietetyczka i blogerka kulinarna Irena, znana jako Healthy Omnomnom. Temat ten poruszyła również Małgorzata Rozenek.

W naszej galerii znajdziecie posty osób, które udostępniły podobne zdjęcia lub wzięły udział w akcji #SzczereCiało. Może wy również się odważycie?

ZOBACZ TEŻ: "Przytyłam, mam rozstępy i cellulit" - Ashley Graham pokazuje, jak wygląda ciało po ciąży

Na filmie poniżej możecie zobaczyć, jakie techniki stosują gwiazdy, by wyglądać lepiej na zdjęciach.