Julia Wróblewska - słodka dziewczynka z "Listów do M."

Życie Julii Wróblewskiej mogliśmy śledzić od najmłodszych lat. Sukces komedii romantycznej „Tylko mnie kochaj”, w której Julia zagrała słodką Michalinę, sprawił, że z dnia na dzień stała się sławna. Potem była cała seria „Listów do M.”, w których Julia Wróblewska grała adoptowaną Tosię. Jednak sława przyniosła jej nie tylko popularność, ale i ogromne obciążenie związane z hejtem.

Julia Wróblewska i historia z lisem. Lawina hejtu otworzyła drzwi do umysłu

Fala kulminacyjna miała miejsce kilka lat temu, gdy do sieci trafiło wideo, na którym Julia Wróblewska jedzie z kolegą samochodem i śmieje się z tego, że omal nie potrącili lisa.

- Przejechaliśmy lisa. What the fox says? Bum bum bum – mówiła Julia Wróblewska, żartując z całej sytuacji.

Opublikowany film na Snapchacie wywołał falę hejtu. Niektórzy życzyli jej śmierci, inni pisali, że karma wraca.

Zobacz też: Objawy depresji, które możesz przeoczyć

Julia Wróblewska wycofała się z show-biznesu. Terapia, leki i stany depresyjne

Julia Wróblewska tłumaczyła się wówczas, że lis nie zginął, a film był spontanicznym żartem. Wielokrotnie przepraszała, płakała na wizji i prosiła o wybaczenie, ale hejt za młodą aktorką ciągnął się tygodniami. To po tym zdarzeniu Julia Wróblewska wycofała się z show-biznesu. Rok po zajściu na swoim koncie na Instagramie pokazała zestaw leków przepisanych jej przez psychiatrę.

- Jeśli bycie sobą to leżenie tygodniami w łóżku, jedzenie raz na 2 dni, smutek i nienawiść do samej siebie, to ja dziękuję za taką mnie! – pisała młoda aktorka, dodając że lekarstwa zmieniają jej osobowość.

Dla fanów Julii Wróblewskiej, ale też dla polskiego show-biznesu, był to szok. Nikt przed nią oficjalnie nie przyznał się do zaburzeń psychicznych. Jak przyznawała w rozmowach z dziennikarzami, zrobiła to po to, by zwrócić uwagę na narastający problem chorób psychicznych - także wśród nastolatków i dzieci - oraz przełamać tabu.

 

Problemy psychiczne - ucieczka w nierealny świat

W „Kwarantanna Live” na plejada.pl Julia Wróblewska przyznaje, że problemy psychiczne miała już od dziecka, gdy rozpoczynała karierę w hicie „Tylko mnie kochaj”.

- Psycholog powiedziała, że uciekam w świat bajek, marzeń. Potrafiłam zamknąć się w innej postaci, innej osobie i troszeczkę odreagować. (…) Spowodowało to dużo problemów z samoświadomością i z moją identyfikacją. Miałam dostęp do tego, aby udawać kogoś innego, i mój mózg wybrał właśnie taki mechanizm obronny – tłumaczy.

Dwa lata terapii przynoszą efekty, choć Julia Wróblewska wciąż musi nad sobą pracować.

- Czeka mnie jeszcze co najmniej sześć lat terapii. Pomału uczę się reagować mniej skrajnie na problematyczne sytuacje. Mówię o tym otwarcie, bo bardzo mi zależy, by promować wiedzę o zdrowiu psychicznym. Chcę, by inni wiedzieli, że nie należy się bać. Jeśli choć jedna osoba w depresji albo z obniżonym nastrojem pójdzie dzięki mnie do psychiatry lub psychologa, będę czuła dumę i ulgę – podsumowuje.

 

Julia Wróblewska znalazła miłość i... spokój

W wychodzeniu na prostą pomaga jej… MIŁOŚĆ! Julia Wróblewska spotyka się z kolegą, którego poznała jeszcze w podstawówce. To on pomaga jej przetrwać trudne chwile.

- Miłość jest dla mnie trudnym tematem, bo często takie osoby jak ja przyciągają do siebie toksycznych partnerów. Ale Krzyś jest dobrym człowiekiem, wiele rzeczy rozumie, pomaga mi. Dużo czyta na ten temat i wie, jak postępować, gdy wracają moje kłopoty. Był już świadkiem trudnych sytuacji i przetrwaliśmy to razem – zwierza się Julia Wroblewska na łamach magazynu „Flesh”.

 

Problemy psychiczne. Julia Wróblewska o dysocjacji

Dziś Julia Wróblewska swoje social media traktuje jako platformę edukacyjną. W ostatnim wpisie opowiada o dysocjacji.

- Przychodzę dziś do Was z jedną z rzeczy, z którą przyszło mi się zmagać przy okazji posiadania zaburzenia osobowości, rzeczą dość słabo rozumianą i uświadomioną w naszym społeczeństwie. Mam na myśli dysocjację. Czym ona jest? Wg DSM-V jest to „zakłócenie i/lub przerwanie ciągłości prawidłowej integracji funkcji psychicznych, takich jak świadomość, pamięć, tożsamość, emocje, spostrzeganie, obraz ciała, kontrola motoryki i zachowanie”. Podkreśla się również korelację tego problemu z traumą – pisze na swoim Instagramie Julia Wróblewska, pokazując siebie w odbiciu w lustrze.

- Depersonalizacja jest to stan oderwania od rzeczywistości, swojego ciała oraz jak jest to napisane w nazwie, osoby. Moje pierwsze doświadczenia z nią były przerażające. Do dziś pamiętam, gdy wracałam ze szkoły i stałam na stacji metra. Dostałam wiadomość, która niestety zawierała „trigger”, czyli tzw. zapalnik, przez który pojawia się u mnie ogromny stres i lęk. W pewnym momencie zaczęło kręcić mi się w głowie. Moje nogi były jak z waty. Świat zaczęłam widzieć jak przez VR, przyglądałam się swoim dłoniom, nie czułam dotyku na skórze. Miałam wrażenie, że jestem niewidzialna. Że ludzie żyją swoim życiem, a ja tak naprawdę nie istnieję, bo przecież nie czuję prawda?Chcąc usiąść na ławce, upadłam obok, świat się rozmazywał. Dopiero po ok. 20 minutach wszystkie zmysły zaczęły działać poprawnie – wspomina traumatyczne przeżycie młoda aktorka, dodając że zdarza się jej doświadczać także stanu derealizacji.

Derealizacja - stan, w którym czujesz, że wszystko jest nieprawdziwe

- Będąc w stanie derealizacji czuję się tak, jakby wszystko było zaplanowane, jakby osoby z którymi rozmawiam były nieprawdziwe, jakby rzeczy były nieprawdziwe. Potrafię przyglądać się osobie która do mnie mówi i czuć się jak w grze, czekać aż skończy kwestię, a ja będę musiała wybrać odpowiedź. (…) Doznaję dziwnych odczuć, myśli, twarde rzeczy wydają się dla mnie jak gąbka. Raz zraniłam się w rękę ściskając klucze bo wydawały się tak miękkie, nie czułam bólu (to jak wtedy gdy macie znieczulenie po wizycie u dentysty, niechcący ugryziecie polik i nagle czujecie krew). Czasami mam wrażenie, że podłoga też jest miękka i chodzę po niej jak zaciekawione dziecko. Wpadam w materac gdy leżę. Rzeczy albo wypadają mi z rąk albo „nie chcą z nich wyjść” bo nie mogę otworzyć dłoni. Oba te stany były dla mnie na początku przerażające. Nie wiedziałam czym są, dlaczego je mam. „To psychoza?”, „Zwariowałam”, „A co jak stracę kontrolę?”, „Co jak ludzie zobaczą?” Z czasem dowiedziałam się czym one są. Że wcale nie oznaczają schizofrenii (która nie jest niczym złym- to również tylko i aż choroba), a często głęboką traumę i są odpowiedzią na wielki lęk. Kiedy mózg nie umie sobie z nim poradzić i rozdziela/rozszczepia części które zazwyczaj działają wspólnie – podsumowuje.

Zobacz też: Znane osoby, które przyznały się do depresji

Julia Wróblewska apeluje: "Zgłoście się o pomoc"!

Julia Wróblewska ma nadzieję, że jej posty sprawią, że ludzie, którzy doświadczają podobnych problemów zdecydują się wreszcie na pójście do specjalisty. Prosi, by nie lekceważyli niczego, czego nie potrafią kontrolować i zrozumieć.

- Jeśli ktokolwiek z Was zmaga się z czymś takim, proszę, zgłoście się po pomoc, bo przypadkowo możecie sobie zrobić krzywdę podczas takiego stanu. Np spadając ze schodów, zranienie się próbując poczuć dotyk czy utratą równowagi i uderzeniem w coś. Może to również świadczyć o podświadomej bądź świadomej traumie, która wymaga leczenia. Podkreślam również, że doświadczenia z dysocjacją są indywidualne, personalne. Występuje ona też w spektrum. Może być lekka lub ciężka – zaznacza w swoim bardzo długim, aczkolwiek ważnym wpisie na Instagramie.

LINIA WSPARCIA DLA OSÓB W STANIE KRYZYSU PSYCHICZNEGO

Jeśli czujesz podobne stany, co Julia Wróblewska, zmagasz się z problemami, które Ciebie przerastają i czujesz, że potrzebujesz pomocy, zadzwoń pod bezpłatny numer 800 70 2222 – na całodobową linię wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie.

Początki depresji - jak je rozpoznać?