Zmysłowość nie ma nic wspólnego z wyglądem, modnymi ciuchami albo zawartością portfela. Energia seksualna pojawia się wtedy, gdy umiemy reagować na potrzeby swojego ciała. Nie pojawi się, kiedy zamiast cieszyć się przyjemnością, skupiamy się na wyczynach godnych Kamasutry czy oczekiwaniu na orgazm. Tak samo ktoś, kto po prostu nie lubi swojego ciała, nie będzie umiał wzmacniać seksualnej mocy. Warto pielęgnować w sobie zmysłowość, bo pozwala pełniej smakować życie, odczuwać więcej przyjemności (i to w każdej dziedzinie, nie tylko w miłości). Poprawia ona też zdrowie i przedłuża młodość.

Zacznij od rozkosznych myśli

Seksowny jest ten... kto czuje się seksowny. Badania wykazały, że najwięcej radości z erotyzmu czerpią kobiety, które siebie akceptują. W łóżku nie ma obowiązującego ideału urody czy zachowania. Nie podobają ci się twoje piersi? I nigdy nie kochasz się nago? Niesłusznie! Przecież mąż pragnie cię takiej, jaka jesteś. Kiedy zakochał się w tobie, widział, jak jesteś zbudowana. Jeśli nawet trochę brak ci do ideału, czy to powód, by psuć sobie wspólne chwile? Nie wstydź się pikantnych fantazji i tzw. kosmatych skojarzeń. Dzięki nim seksualny nastrój może ci towarzyszyć przez cały dzień. Takie frywolne myśli nie tylko działają odprężająco, ale i pobudzają twoją erotyczną wyobraźnię. Pozwalają także przeżyć niektóre ekscytujące sytuacje jakby "na próbę".

Doceń wszystkie zmysły

Najpierw pobudź zmysł dotyku. Pieszczoty wyzwalają bowiem w mózgu naturalne "narkotyki uspokajające". Dlatego nie skąp ich sobie i swojemu partnerowi. Dotykajcie się czule jak najczęściej.
*Gdy skóra jest gładzona czy muskana, budzą się uśpione zmysły. Przytulona i "ugłaskana" przez ukochanego, czujesz się jak rozleniwiona i dzika kotka. Sprawiaj sobie przyjemność. Noś miłe w dotyku ubrania, smaruj się balsamami.
*Radość seksu nie ogarnie kogoś, kto ma ciało pełne blokad (a jeśli się garbisz lub mocno stresujesz, to napięcie utrwala się w twoich mięśniach). Dlatego raz na tydzień poproś kogoś, by wymasował ci barki, kark i szyję. Relaksujące działanie masażu znane jest od stuleci.
*Ważne jest też... dobre oddychanie. Takie, które napełni cię energią. Większość z nas oddycha szybko i płytko. Spróbuj robić to tak, by unosiła się nie tylko klatka piersiowa, ale i brzuch. Powoli i głęboko.

Ćwiczenia cię rozbudzą

Jeśli chcesz obudzić w sobie łóżkową bestię, ruszaj się! W czasie aktywności fizycznej wydzielają się endorfiny - hormony poprawiające nastrój (dlatego seks po aerobiku smakuje tak przepysznie). Ruch sprawia też, że po prostu lepiej czujesz się w swojej skórze. Masz ochotę na eksperymenty w łóżku. Jeśli nie lubisz pocić się na aerobiku czy w siłowni, pomyśl np. o jodze. Ona cię odblokuje, rozciągnie sztywne mięśnie, pobudzi gruczoły, także te, dzięki którym zwiększa się pożądanie. Poza tym właśnie w łóżku bardzo przydadzą ci się silne mięśnie brzucha, ud czy pośladków oraz te w okolicach miednicy. Dlatego dodaj do swojej porannej czy wieczornej gimnastyki: brzuszki, nożyce, jazdę na rowerze. Spróbuj też ćwiczyć mięśnie Kegla, pomagające intensywniej odczuwać sam akt (musisz napinać je tak, jakbyś powstrzymywała strumień moczu). Zaciskaj je kilka razy dziennie po 10 minut.

Ucztuj dla przyjemności

Zdrowa dieta (owoce, warzywa, produkty zbożowe) zwiększa ilość hormonów regulujących poziom pożądania. Pamiętaj, żeby uzupełniać niedobory magnezu (jego brak ma związek z kiepskim nastrojem). Zamiast kawy spróbuj pić wywary z żeńszenia. Według Chińczyków ten korzeń wzmacnia i podtrzymuje także seksualną aktywność. W sklepach można kupić już preparaty w kapsułkach, herbatki czy cukierki z jego dodatkiem. Włącz też do diety owoce morza i nie zapominaj o orzechach włoskich.

Zastosuj te rady, a apetyt na seks cię nie opuści!

Erotyczne "wyłączniki"

Wiadomo, że kiedy jesteś w złym nastroju albo chorujesz, twoja zmysłowość maleje prawie do zera. Poza tym pożądanie łatwo zniszczyć. Często winne są bolesne przeżycia z przeszłości i negatywne nastawienie do seksu. U kobiet emocje są bardzo ważne - nie potrafisz cieszyć się miłością, kiedy boisz się zajść w ciążę albo jesteś zła na partnera. Bardzo skutecznym "wyłącznikiem przyjemności" jest stres. Zmysłowość niszczą także: papierosy, brak snu, choroby, alkohol (w nadmiarze). A może źle się odżywiasz? Jeśli ciągle się odchudzasz, twój organizm przestaje reagować zmysłowo, bo jest... niedożywiony.