W obliczu aktualnej sytuacji społeczno-politycznej, ostatnie miejsce Polski w rankingu dostępu do antykoncepcji nie jest to żadnym zaskoczeniem. W poprzednich latach było jeszcze gorzej - w 2019 roku współczynnik wynosił 31,5 proc., według opublikowanego w ubiegłym roku rankingu wynosi 35.1 proc., czyli wciąż nie jest dobrze. Najgorzej jest na terenach wiejskich i w małych miastach - uzyskanie od lekarza recepty na antykoncepcję może być niemałym problemem, a zakup prezerwatyw, o którym dowiedzą się sąsiedzi może poskutkować... napiętnowaniem! Brzmi jak zły sen? Niestety, dane zgromadzone przez Europejskie Forum Parlamentarne ds. Populacji i Rozwoju nie kłamią.

Dostęp do antykoncepcji w Polsce

Co sprawiło, że z roku z na rok Polska wypada w rankingu coraz gorzej?

Zdecydowanie utrudnienie możliwości skorzystania z antykoncepcji awaryjnej, czyli "tabletki dzień po". Obecnie preparat ellaOne można kupić tylko po wizycie u lekarza i otrzymaniu recepty. Ministerstwo Zdrowia argumentuje swoją decyzję w następujący sposób: "Już bardzo młode osoby, nawet po 15. roku życia, mogą bez kontroli lekarskiej kupić i stosować ten środek" (rzecznik rządu Rafał Bochenek, 2017).

Kolejnym problemem jest ograniczona refundacja środków antykoncepcyjnych. Państwo w wyjątkowych przypadkach refunduje tylko kilka preparatów starego typu, tzn. z wysoką zawartością hormonów o udowodnionych, poważnych skutkach ubocznych. Przez to, osób niezamożnych i tych w wieku nastoletnim nie stać na zakup antykoncepcji. 

Ostatnim czynnikiem jest brak dostępu do rzetelnej edukacji seksualnej. Resort edukacji nie wspiera inicjatyw mających wprowadzenie jej do szkół, a wręcz ogranicza dostęp do informacji.

Chciałybyśmy napisać: "Gorzej jest tylko...", ale niestety - żaden kraj nie ma tak złej sytuacji jak my. Wystarczy spojrzeć na mapę opracowaną przez Europejskie Forum Parlamentarne ds. Populacji i Rozwoju:

Dostęp do antykoncepcji w Europie

Najlepszy dostęp do antykoncepcji mają m.in. Belgia (96,4 proc.), Francja (90,1 proc.), Wielka Brytania (87,6 proc.), Holandia (87 proc.), Szwecja (81,5 proc.), czy Portugalia (78,1 proc.). W części krajów środki zapobiegania ciąży są darmowe (także antykoncepcja awaryjna), a w niektórych państwach recepty na tabletki antykoncepcyjne wystawia się nawet na rok.  

Dostęp do antykoncepcji we Francji

Tabletki antykoncepcyjne dostępne są na receptę. Ta, jeśli nie ma medycznych przeciwwskazań, wystawiana jest bez problemu (po uprzedniej konsultacji) na pół roku lub rok. Dodatkowe opakowanie, jeśli zapomnimy o przedłużeniu recepty, można kupić w aptece po okazaniu starej recepty lub opakowania, z którego obecnie zażywamy tabletki. Miesięczny koszt antykoncepcji hormonalnej wynosi maksymalnie 15 euro (ok. 70 zł), a część kwoty może pokrywać nasze ubezpieczenie. Darmowe środki antykoncepcyjne dla osób w wieku 15-17 lat można nabyć w centrach planowania rodziny. Tabletki "po" wydawane są natomiast bez recepty. Jeśli jednak posiadamy na nie receptę, są w 100 proc. refundowane. Antykoncepcja awaryjna jest bezpłatna dla osób niepełnoletnich (nabyć ją można m.in. w szkołach).

Dostęp do antykoncepcji w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii National Health Service, czyli lokalny NFZ umożliwia nabycie środków antykoncepcyjnych za darmo (od 16 roku życia). Podobnie jest z antykoncepcją awaryjną. Wszystkie dostępne opcje, czyli pigułki Levonelle, ellaOne oraz wkładkę wewnątrzmaciczną można otrzymać bezpłatnie, nawet jeśli ma się mniej niż 16 lat. Tabletkę "po" można kupić również od ręki w większość aptek (także online) za maksymalnie 35 funtów (ok. 180 zł).

Dostęp do antykoncepcji w Portugalii

W Portugalii w ramach ogólnokrajowego programu Planeamento Familiar tabletki antykoncepcyjne można otrzymać za darmo (receptę na nie wypisze nawet lekarz rodzinny). Jeśli jednak nie chcemy płacić za wizytę, bez recepty kupimy w aptece opakowanie pigułek, które wystarczy na trzy miesiące. Jego cena wynosi ok. 7 euro (ok. 30 zł). Tabletka „po” jest natomiast ogólnodostępna. Można ją otrzymać za darmo w szpitalach oraz centrum planowania rodziny, a także kupić w aptece.

Dostęp do antykoncepcji: Ameryka Północna

W Kanadzie tabletki antykoncepcyjne dostępne są na receptę, którą można przedłużyć nawet w aptece. W prowincji Ontario osoby poniżej 25 roku życia mogą nabyć je bezpłatnie. Podobnie jest z tabletką "po” i innymi opcjami antykoncepcji awaryjnej. Bardzo popularne, zwłaszcza wśród młodych ludzi i nastolatków, jest korzystanie z klinik planowania rodziny. Udzielają one darmowych porad, oferują możliwość wykonania testu ciążowego, testów na choroby przenoszone drogą płciową, czy wirusa HIV. Ponadto, można tam nabyć tabletki antykoncepcyjne, prezerwatywy, wkładki wewnątrzmaciczne i tabletki "po” - są one tanie lub bezpłatne.

Dostęp do antykoncepcji: Afryka

Afryka zmaga się z problemem przeludnienia i wieloma chorobami. Stąd dostęp do antykoncepcji, także w krajach muzułmańskich zwiększa się.

W Maroku zarówno terapia hormonalna, jak i antykoncepcja awaryjna dostępne są bez recepty. Pigułki antykoncepcyjne nie są drogie - ich niska cena wynika z potrzeby dostępności tego typu środków także dla osób ubogich. 

Dostęp do antykoncepcji: Azja

W Korei Południowej (która walczy z niskim przyrostem naturalnym refundując w znacznej części lub całości zabiegi in-vitro) antykoncepcja jest powszechnie dostępna. Od prawie pięciu dekad tabletki antykoncepcyjne dostaniemy tam bez recepty. Można kupić je w aptekach i okazjonalnie w drogeriach. Antykoncepcja awaryjna dostępna jest na receptę, ale uzyskanie jej nie jest tak problematyczne jak w Polsce - można to zrobić online, bez wychodzenia z domu i zamówić ją pod same drzwi. 

W Chinach tabletki antykoncepcyjne dostępne bez recepty i również można kupić je każdej aptece. Najpopularniejszym środkiem zapobiegania ciąży są jednak prezerwatywy, bowiem ingerencja w hormony jest postrzegana jako działanie na szkodę organizmu. Tabletka "po" jest natomiast dostępna od ręki, bez recepty. Kosztuje, w przeliczeniu na złotówki, ok. 30 zł.

Na Filipinach, podobnie jak w Korei Południowej, antykoncepcja hormonalna dostępna jest bez recepty. Co więcej, od 2017 roku ubogie kobiety mogą ją otrzymać za darmo. Na tabletkę "po" również nie potrzeba recepty. Filipiński rząd deklaruje, że szeroka dostępność środków zapobiegania ciąży ma wpływać na skuteczniejsze planowanie rodziny i pozwolić na prowadzenie efektywniejszej walki z biedą.