Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Ciągłe zabawianie, zachęcanie do nauki, kontrolowanie i pomaganie – czy taki sposób wychowania dziecka jest rzeczywiście najlepszy? Zdaniem zwolenników leniwego rodzicielstwa nadgorliwa opieka nad maluchami przynosi więcej szkód niż pożytku. Dlaczego? Po pierwsze jest wycieńczająca dla rodziców. Życie przed i po pracy wypełnia nam bowiem drugi etat. Wracamy w pośpiechu z biura, bo w domu musimy nie tylko zrobić obiad, ale jeszcze zorganizować czas najmłodszym członkom rodziny. I nie mogą to być byle jakie aktywności, ale opracowane przez ekspertów gry wspomagające rozwój.

Z kolei gdy dziecko jest starsze, całe godziny spędzamy na wspólnym odrabianiu lekcji, bo każde zdanie musi być rozwiązane na szóstkę. Efekt? Jesteśmy zestresowane, zmęczone i stale nie do końca zadowolone. A za każde luźniejsze popołudnie, płacimy poczuciem winy. W trudnych chwilach powtarzamy sobie, że to wszystko jest dobre dla dziecka. Czy na pewno mamy rację? 

Leniwe rodzicielstwo najlepsze dla rozwoju dziecka?

Trzeba podkreślić, że sednem leniwego rodzicielstwa jest nie tylko odciążenie rodziców. Fani tej metody uważają, że swoboda zapewnia maluchom większe poczucie własnej niezależności i sprawczości. Krótko mówiąc – mały człowiek uczy się odpowiedzialności za własne życie. Być może brzmi to górnolotnie, ale warto pomyśleć chwilę nad argumentami “leniwych rodziców”. 

Czy kilkulatek, który po kilku minutach od okazania znudzenia otrzymuje od rodzica gotowy plan zabawy, będzie w stanie w pełni rozwinąć swoją kreatywność? Czy jeśli każda jego łza spotka się z natychmiastowym “ratunkiem” ze strony rodzica, nauczy się godzić z porażkami i rozwiązywać swoje problemy? Czy gdy w odrabianiu każdej pracy domowej pomaga mu mama, maluch zdobędzie umiejętność samodzielnego organizowania swojej pracy? 

Na te pytania nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Chodzi tylko o to, aby zastanowić się, czy pozwalamy dziecku ponosić konsekwencje swoich działań. Według propagatorów leniwego rodzicielstwa właśnie w ten sposób maluch uczy się radzenia sobie w nowych, niekomfortowych sytuacjach, a tym samym nabiera wiary we własne możliwości.

Na czym polega leniwe rodzicielstwo?

Leniwe rodzicielstwo nie polega na zostawianiu dziecka bez opieki. Odpowiedzialność za jego zdrowie i bezpieczeństwo dalej spoczywa na nas. W przypadku kilkulatków zawsze jesteśmy w pobliżu, ale nie mówimy im, jak mają się bawić. Nie pomagamy dopasować każdego klocka czy ubrać lalki – po prostu nie podajemy gotowych rozwiązań. 

Starszym dzieciom pozwalamy samodzielnie odrabiać lekcje. W razie potrzeby podpowiadamy, ale nie robimy niczego za nie. Warto też wprowadzać dzieci w domowe obowiązki. Nie serwować obiadu na tacy, ale angażować w jego przygotowanie. W ten sposób dajemy im poczuć, że są tak samo potrzebne i zaradne jak my. Zrobienie śniadania, wybranie stroju do szkoły czy włączenie pralki nie będą już tajemnymi umiejętnościami ze świata dorosłych, ale zwykłymi zadania dnia codziennego.

Co myślicie o takim sposobie wychowania dzieci?