Znajdź przyczynę rumienia

Najczęstszą przyczyną występowania rumienia są rozszerzone naczynia krwionośne. Za wzrost ich przepuszczalności odpowiada tzw. czynnik VEGF (czynnik wzrostu śródbłonka naczyniowego). Mówimy wówczas o cerze naczyniowej, którą – niestety – posiada większość mieszkanek Europy Środkowo – Wschodniej. Charakterystycznym objawem są widoczne pod skórą pajączki (teleangiektazje). Rumień często towarzyszy także chorobom skóry – może być objawem trądziku różowatego, który często dotyka kobiety po 30. roku życia i często jest następstwem nieleczonych, popękanych naczynek. Reaktywność może być też reakcją alergiczną albo objawem infekcji bakteryjnej lub pasożytniczej (wywołanej np. przez nużeńce). By dobrze dobrać metodę leczenia, warto więc w pierwszej kolejności udać się do dermatologa i dokładnie zdiagnozować przyczynę rumienia.

Unikaj drażniących składników

Skóra reaktywna wymaga specjalnej pielęgnacji. Niektóre składniki kosmetyków zdecydowanie jej nie służą i mogą nasilać problem. Skóra ze skłonnością do rumienia źle znosi anionowe substancje powierzchniowo czynne – a więc znane nam wszystkim SLS i SLES oraz ich mniej znane odpowiedniki (np. Ammonium Lauryl Sulfate czy Sodium Coco Sulfate). W oczyszczaniu reaktywnej cery znacznie lepiej sprawdzą się niejonowe substancje powierzchniowo czynne, takie jak glukozyd kokosowy (Coco Glucoside), laurylowy (Lauryl Glucoside) czy decylowy (Decyl Glucoside). Na cenzurowanym jest także glikol (zarówno propylenowy, jak i butylenowy), alkohol, sztuczne barwniki i substancje zapachowe. Skórę reaktywną mogą też podrażniać niektóre kwasy – np. zbyt duże stężenia kwasu glikolowego czy salicylowego. To nie znaczy, że trzeba w ogóle zrezygnować z ich stosowania. Delikatniejsze kwasy (np. laktobionowy, azelainowy czy glukonolakton) przynoszą równie spektakularne efekty, a do tego nawilżają i wzmacniają cery naczyniowe, są też pomocne w walce z trądzikiem różowatym.

Wzmacniaj naczynka

Rozszerzone naczynia to najczęstsza przyczyna reaktywności. Warto więc zadbać o nie – zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Postaw na witaminy i mikroelementy, które je wzmocnią i uszczelnią (witaminy K, E i PP), cynk, którego niedobór jest uznawany za jedną z przyczyn problemów z naczynkami oraz witamina C – która działa antyoksydacyjnie i delikatnie rozjaśnia zaczerwienioną cerę. W poskromieniu cery naczyniowej pomoże także rutyna – flawonoid, który zmniejsza przepuszczalność naczyń włosowatych i wzmacnia ich ściany.

Pozbądź się rumienia w gabinecie

Domowa pielęgnacja i suplementy to za mało, żeby trwale pozbyć się rumienia i widocznych na twarzy teleangiektazji. Pomoże w tym jednak medycyna estetyczna. Współczesne lasery skutecznie usuwają pajączki (efekt jest widoczny już po jednym zabiegu!) i pomagają pozbyć się rumienia (choć tu z reguły potrzeba więcej sesji). Zabiegi laserowe znacząco redukują zaczerwienienie i zmniejszają skłonność do tzw. rumienia napadowego (pojawiającego się pod wpływem gwałtownych zmian temperatury, wysiłku fizycznego czy emocji). Zanim jednak wybierzesz się do gabinetu, warto zweryfikować przyczynę reaktywności. Jeśli mamy do czynienia z pasożytami, laser może nasilić problem - wówczas konieczne jest zastosowanie innej terapii.

Unikaj czynników nasilających rumień

Życie z reaktywną cerą oznacza wiele wyrzeczeń – oczywiście jeśli chcecie utrzymać ją w ryzach. Na cenzurowanym jest alkohol (zwłaszcza czerwone wino) i pikantne przyprawy, palenie papierosów, a także ekstremalne temperatury (zarówno bardzo wysokie, jak i niskie). Unikamy gorących kąpieli lub prysznicu, sauny, ale również zabiegów takich jak krioterapia. Skórze reaktywnej szkodzi również smog, stres i promieniowanie UV – nie zapominaj więc o codziennym stosowaniu kremu z filtrem (minimum SPF 30).