Wśród psychologów i pedagogów trwa spor, w jakim stopniu osobowość dziecka wyznaczana jest przez cechy, z którymi przychodzi na świat. Jedni twierdzą, że wszystko tkwi w genach. Drudzy – że zależy od wychowania i wpływów środowiska. Wydaje się, że prawda leży pośrodku. Dziecko rodzi się z zespołem cech uwarunkowanych genetycznie, a od rodziców w dużej mierze zależy, jak wykorzysta ono ten potencjał. Od pierwszych tygodni po urodzeniu dziecko przejawia tendencje do określonego sposobu zachowania. Następnie przygląda się temu, co robią rodzice, i naśladuje początkowo miny i gesty, potem nawet ich sposób myślenia. Często rodziców rażą zachowania dziecka, które malec zaobserwował – niestety! – właśnie u nich.

Dziecko, które łatwo wpada w złość

Maciek świetnie bawi się klockami. Nadchodzi pora kąpieli i snu. Do pokoju wchodzi mama, przerywa synkowi zabawę i każe sprzątnąć zabawki. Maciek odmawia. Mama powtarza polecenie i zaczyna pakować klocki do pudełka. Chłopiec wpada w furię. Wyrywa mamie zabawki, płacze, krzyczy: „Nie kocham cię! Nienawidzę cię!”. Mamie jest przykro.
Dlaczego tak reaguje?
Dzieci nie boją się wyrażania uczuć, emocji. Mówiąc: „Nie kocham cię”, „Nienawidzę cię”, myślą: „Świetnie się bawiłem, a ty tu przyszłaś i mi przerywasz!”.
Jak sobie z tym poradzić?
Ustal ramy czasowe dla wszystkich zajęć i jasne zasady postępowania. Zrób tablicę informacyjną, na której obok wypisanych godzin poprzyklejasz zdjęcia wycięte z gazet, przedstawiające śniadanie, zabawę, kąpiel itd. Wytłumacz dziecku, jakich zasad powinno przestrzegać. Jeśli musisz przerwać zabawę, odwołaj się do zasad, które dziecko zna. Ono i tak ma prawo protestować lub się zezłościć. Zachowaj spokój i postaraj się zachęcić malca do współpracy. Powiedz: „Dobrze się bawisz i złościsz się, że już pora na kąpiel”, i wysłuchaj, co dziecko ma do powiedzenia. Nazywaj jego uczucia, mówiąc: „Czujesz się rozżalony”. Gdy dziecko potwierdzi, powiedz, że je rozumiesz, ale nadeszła pora kąpieli. Uspokajaj je, mówiąc „Nie chcesz iść się kąpać, chciałbyś się bawić. Ja to rozumiem”. Złość malca pęknie jak emocjonalny balonik, bo poczuje się rozumiany i wspierany.
Czego lepiej nie robić?
Nie krzycz i nie upokarzaj dziecka. Właśnie w takich sytuacjach możesz pokazać, że szanujesz jego wartości. Dlatego za wszelką cenę zachowaj spokój i nie pozwól sobie na wybuch złości. Mów dziecku o swoich potrzebach i uczuciach. Dawanie jasnych komunikatów – jak twoje zachowanie wpływa na mnie – uczy dziecko odpowiedzialności społecznej. Jeśli malec zacznie krzyczeć i płakać, daj mu czas, by się uspokoił. Do dziecka „zalanego” emocjami nic nie dociera.

Dziecko, które często marudzi

Mama przygotowuje się do wyjścia z Magdą na spacer. Mała jest już ubrana, ale mama nie może znaleźć łopatki i wiaderka. Magda chodzi za nią, powtarzając: „Maaamo nuuudzę się”, albo popłakuje. Mama jest zirytowana sytuacją, marudzenie tylko nasila jej frustrację.
Dlaczego tak reaguje?
Bierne maluchy są mało samodzielne, nie organizują sobie zabaw, zdają się chętnie na innych. Mają też trudności z nawiązywaniem kontaktu z innymi ludźmi.
Jak sobie z tym poradzić?
Marudzenie warto przekuć w działanie, zachęcając malca do pomocy. Powiedz „Magdusiu, wiesz, gdzie jest twoje wiaderko? Poszukamy razem?”. Bierne smyki trzeba uaktywniać, a wszelkie przejawy inicjatywy wzmacniać, wyrażając pozytywne opinie na ich temat. Tak można rozbudzić ambicje malucha. Lepiej nie czekać, aż dziecko samo zacznie działać, ale mu te działania proponować, wciągać w zabawę, początkowo współdziałając z nim, a potem pozwalając, by samo ją kontynuowało.
Czego lepiej nie robić?
Nie pozostawiaj dziecka samego sobie, czekając, aż wymyśli sobie jakąś rozrywkę. To raczej nie przyniesie oczekiwanych efektów. Ułatwiaj mu nawiązywanie kontaktów społecznych z innymi dziećmi. Możesz pomoc szukać mu przyjaciółki lub przyjaciela. Nawiązanie trwałego kontaktu uczuciowego z innym dzieckiem uczy, jak postępować w szerszym środowisku społecznym.

Dziecko, które wymusza płaczem

Mama z Julka robią zakupy w supermarkecie. Mama ma dziś mnóstwo spraw na głowie. Spieszy się, żeby wiec uniknąć dyskusji na temat kupowania słodyczy, szerokim łukiem omija dział z czekoladami. Niestety, gdy dociera do kasy, Jula zauważa batony. Nalega, by mama je kupiła, mimo że ta odmawia. Dziewczynka płacze, krzyczy, w końcu rzuca się na podłogę, wali o nią rękami i nogami. Bacznie obserwowana przez innych klientów sklepu matka siłuje się z nią dłuższą chwile. W końcu ulega i kupuje baton. Jest wściekła. Mała się uspokaja, szybko wychodzą.
Dlaczego tak reaguje?
Maluchy od urodzenia uczą się, jak z nami postępować. Jeśli często im ulegamy i pozwalamy, by płaczem wymuszały pewne zachowania, pokazujemy, że takie zachowanie jest skuteczne. Potem dziecko krzykiem, płaczem i rzucaniem się na podłogę posługuje się jak narzędziem, które pozwala uzyskać to, czego pragnie.
Jak sobie z tym poradzić?
Przed wyjściem do sklepu opisz dziecku, co będziecie robić i jakiego zachowania nie zaakceptujesz, wprowadzając w ten sposób pewne zasady. Możesz powiedzieć malcowi, że zgadzasz się kupić mu małą zabawkę i że razem zdecydujecie jaką. Zmotywowany umową, z pewnością będzie się starał, by cie nie zawieść. Zawsze dotrzymuj obietnicy! Jeżeli w trakcie zakupów dziecko zacznie stawiać żądania, spokojnie i jasno komunikuj: „Nie chcę i nie kupię ci lizaka, cukierka, czekolady”, i tłumacz, dlaczego: „Od nadmiaru słodyczy psują się zęby”, „W dużych ilościach słodycze są niezdrowe. Wczoraj bolał cię po nich brzuch. Nie chcę, żeby dziś się to powtórzyło”. Powód musi być jasny i prawdziwy. Nie wykręcaj się, że nie masz pieniędzy na słodkości! Roczne dziecko ci uwierzy, ale starsze zauważy w tym brak logiki i przestanie ci ufać. Mówiąc prawdę, budujesz dobre relacje z dzieckiem, a to zaprocentuje, gdy ono dorośnie. Jeśli malec wpadnie w szał, zachowaj spokój i zadbaj o jego bezpieczeństwo. Nie krzycz i nie szarp dziecka – 
to tylko spotęguje histerie. Poczekaj, aż samo ochłonie. Naucz się doceniać to, co dziecko zrobiło dobrze. Mów: „Bardzo ci dziękuję, że tak spokojnie siedzisz i pomagasz mi robić zakupy”, „Cieszę się, że możemy razem tak miło spędzać czas”. Pozytywny komunikat potrafi zdziałać o wiele więcej niż krytyka!
Czego lepiej nie robić?
Przed wyjściem do supermarketu dwa razy zastanów się, czy musisz zabierać tam dziecko. Ogromna ilość towaru, reklamy i inni kupujący zachęcają malca do sięgania po kolejne produkty. Nawet dorosłym zdarza się kupować za dużo. Dziecku powstrzymać się przed tym jeszcze trudniej! Nie ulegaj szantażowi po to, by uciszyć malca. Jeśli za każdym razem przystaniesz na jego warunki, w czasie kolejnej wizyty w sklepie urządzi ci taką samą scenę. Jeśli dziecko próbuje coś na tobie wymóc, nie zakładaj, że musisz postawić na swoim, wygrać, a dziecko zawsze musi ci ulec, przegrać. Pamiętaj, że ono mówi o tym, czego chce, a nie o tym, co jest dla niego dobre. Te wiedzę posiadasz ty. Musisz tylko znaleźć w sobie dość siły, by działać konsekwentnie. Pamiętaj, że ani uleganie dziecku, ani nadmierny autorytaryzm nie są dla niego dobre.

Dziecko, które mówi bez przerwy

Radkowi buzia się nie zamyka. W przedszkolu pierwszy odpowiada na pytanie, po czym długo snuje dygresje na temat. Nie sposób mu przerwać, co dezorganizuje zajęcia. W wakacje chłopiec tak zmęczył opiekującą się nim babcię, że podczas posiłku w jadalni ośrodka wczasowego zabroniła mu się odzywać. Wtedy podszedł do stolika obok i tam zaczął monologować. Słuchający go ludzie po chwili mieli dość. Radek przeszkadzał im w posiłku, przerywał rozmowy.
Dlaczego tak reaguje?
Malec dużo mówi, bo potrzebuje uwagi. Być może wyczuwa, że to, co mówi, jest puszczane mimo uszu.
Jak sobie z tym poradzić?
Znajdź więcej czasu na rozmowę z dzieckiem. Nie zmywaj wtedy naczyń, nie sprzątaj, nie przeglądaj gazet, nie oglądaj telewizji. Skup się na dziecku, patrz na nie i słuchaj tego, co mówi. Codzienne rozmowy mogą zaspokoić jego potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem. Choć to, o czym maluch opowiada, gdy monologuje, wydaje się nie mieć znaczenia, może sygnalizować jego niezaspokojone potrzeby. Opowiada o zeszłotygodniowej wycieczce z tatą do lasu? Może brakuje mu kontaktu z ojcem. Warto się nad tym poważnie zastanowić. Jeśli denerwuje cię, że dziecko wciąż mówi, spokojnie i bez nerwów mu o tym powiedz, np.: „To, co mówisz, jest naprawdę bardzo interesujące, ale teraz chciałabym się skupić na jedzeniu. Możemy porozmawiać za chwilę”. Ustalcie razem pewne zasady, których malec powinien przestrzegać, np. ze gdy jecie obiad, dziecko stara się nie mówić albo że malec nie przerywa rozmawiającym rodzicom, dziadkom itd. Przypomnij też, żeby w przedszkolu nie przerywał pani.
Czego lepiej nie robić?
Nie udawaj, ze słuchasz, gdy tego nie robisz. Nie lekceważ i nie odrzucaj malca. Dzieci są jak barometr, wyczuwają, co myślą rodzice.

Dziecko, które często się boi i wycofuje

Oliwka boi się nowych miejsc i sytuacji. Gdy poszła z rodzicami do teatru na przedstawienie dla maluchów, na początku chciała wyjść, potem wtuliła się w mamę. Inne dzieci śmiały się i klaskały, a ona siedziała na kolanach zupełnie bez ruchu. Kiedy sama miała wziąć udział w sztuce w przedszkolu, ze strachu zwymiotowała przed wejściem na scenę. Podczas zabaw na boisku szkolnym niechętnie współzawodniczy z dziećmi. Opuszcza swoją kolejkę w rzucaniu piłką do kosza, boi się wejść do tunelu z tkaniny, podczas zabawy w berka siada na ławce z boku.
Dlaczego tak reaguje?
Lękliwość dziecka może mieć wiele przyczyn. Może wynikać z tego, że rodzice zbyt wysoko ustawiają dziecku poprzeczkę, narażając je na zbyt trudne sytuacje. A może jest we wszystkim wyręczane albo nieustannie ostrzegane: „Nie wchodź, bo spadniesz, bo się przewrócisz, uderzysz, nie dasz rady”. Lękliwe bywają też dzieci nadmiernie chwalone. Tracą poczucie własnej wartości, gdy rzeczywistość weryfikuje to, co słyszą od rodziców. Gdy „najpiękniejsza, najmądrzejsza i najzdolniejsza” dziewczynka idzie do przedszkola lub szkoły, gdzie nauczyciele nie wyróżniają jej w ten sposób, brak pochwał zaczyna odbierać jako dezaprobatę i traci pewność siebie.
Jak sobie z tym radzić?
Słuchaj, co mówi dziecko, i zachęcaj, by robiło to, co lubi. W ten sposób pomożesz mu wydobyć swój potencjał, zachęcisz do większej aktywności, pobudzisz do kreatywności. Jeśli dziecko nie chce czegoś zrobić, staraj się nazwać jego myśli i uczucia: „Wygląda na to, ze nie chcesz tam wejść”. Prawdopodobnie przytaknie, a być może doda od siebie coś, co wyjaśni nam przyczynę obaw. W teatrze dziecko może bać się ciemności, głośnej muzyki, zaskakujących sytuacji (tego, że ktoś nagle wyłoni się zza kurtyny). W przedszkolu może przeszkadzać mu hałas, brak ulubionej zabawki albo może po prostu tęsknić za mamą. Formułuj pozytywne komunikaty. Nie rozmawiaj przy dziecku o wadach przedszkola. Mów, jak fajnie może tam spędzać czas w gronie kolegów i koleżanek. Zastanów się chwilę nad sobą. Spróbuj popatrzeć na swoje zachowanie, na swoje postawy z dystansu, obiektywnie. Lękliwość mamy może tłumaczyć, dlaczego również dziecko miewa nocne koszmary czy nie chce nauczyć się pływać.
Czego lepiej nie robić?
Nie zmuszaj dziecka do robienia rzeczy, których się boi. Nie mów: „To wcale nie jest takie straszne”. Maluch ma prawo się bać, szczególnie nowych miejsc i sytuacji. Nie chwal go nadmiernie. Zasypywanie dziecka pochwałami zniechęca do kreatywności i wbrew pozorom nie buduje poczucia własnej wartości u dziecka, a tylko uzależnia je od opinii innych. Często wzmaga też niezdrową rywalizację miedzy dziećmi. Jeśli jedno dziecko zostanie pochwalone, a drugie nie, zaczyna się problem.

Dziecko, które upiera się przy swoim

Mama pomaga Jasiowi się ubrać. Chłopiec nie chce założyć wybranej przez nią koszulki. Chce inną, z nadrukiem lokomotywy. Tyle że nosił ją wczoraj, wiec teraz leży w koszu na brudną bieliznę. Jaś domaga się lokomotywy, mama proponuje inne koszulki. Sterta wyjętych z szafki niechcianych ubrań rośnie, a czas mija. Mama się denerwuje, Jaś jest obrażony. Wreszcie mama ubiera go na siłę. Dziecko płacze, mama jest zła. Na pewno spóźni się do pracy.
Dlaczego tak reaguje?
Na pewnym etapie rozwoju dzieci mówią „Nie!”. To zachowanie typowe dla dwu i trzylatków. Po jakimś czasie mija. Weź pod uwagę, że czasami ciągłe stawianie na swoim jest sposobem na zwrócenie na siebie uwagi. Poświeć maluchowi więcej czasu. Gdy wstanie z łóżka, pozwól mu się do siebie poprzytulać.
Jak sobie z tym poradzić?
Zachęć dziecko do współpracy. Tak jak dorośli maluchy muszą chcieć, żeby coś zrobić. Zaangażuj go w wybieranie ubrań. Rozmawiaj z nim i staraj się wybadać, co jest prawdziwą przyczyną uporu. Mów: „Rozumiem, ze nie lubisz tej bluzki, dlatego chcesz tą z lokomotywą”. Często okazuje się, że przyczyna uporu jest inna, niż przypuszczaliśmy, banalnie prosta do rozwiązania. Wsłuchując się w to, co dziecko mówi, możemy dotrzeć do sedna problemu. Może okazać się, że tylko bluzka z lokomotywą nie ma drapiącej metki. Doraźnie można usunąć metkę z dwóch innych koszulek i zaproponować: „Wiesz co, wybierz jedną z tych, a ja tamtą wypiorę”. Możesz też zaproponować dziecku, by samo znalazło rozwiązanie problemu. Zaangażowanie w sprawę mobilizuje do jej pomyślnego zakończenia!
Czego lepiej nie robić?
Mów do dziecka spokojnie, nie krzycz. Nie szukaj łatwych rozwiązań, np. nie wyciągaj z szafki kolejnych ubrań. W ten sposób nie dotrzesz do sedna problemu. Nie ustępuj malcowi, ale też nie zmuszaj go do postępowania wbrew sobie. Nakłanianiem go do zrobienia czegoś, czego smyk nie chce, spowodujesz, że brzdąc tylko nasili opór albo że stracisz jego zaufanie. A to może na trwałe zburzyć relacje miedzy wami. Nigdy nie łam woli dziecka. Zacznie zachowywać się jeszcze gorzej. Nie wykorzeniaj u dziecka cech uciążliwych w dzieciństwie, ale u dorosłych świadczących o sile charakteru i uważanych za atut. Z upartego malca może wyrosnąć stanowczy, pewny siebie, zdecydowany i wytrwały dorosły.

Doradzała: Wioletta Kruczkowska, psycholog, psychoterapeuta