W trakcie treningów do "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami" czuła się fatalnie, stała się senna i apatyczna. Mimo morderczego wysiłku - przytyła. Pojawiły się dokuczliwe dolegliwości i depresyjne nastroje. Właśnie wtedy Katarzyna Dziurska dowiedziała się o chorobie. Dziś nauczyła się z nią żyć, a w swojej książce "Moje życie z Hashimoto i SIBO" dzieli się poradami co zrobić by choroba nie zawładnęła naszym życiem, także seksualnym.

W łóżku z Hashimoto

Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Przecież kochałam Emiliana. Kochałam być blisko niego i bardzo mi zależało na naszym związku i pogłębianiu naszej relacji! Widziałam, jak bardzo trudno mu odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Wiedziałam, jak bardzo się stara, ile daje z siebie. Nie chciałam, żeby poczuł się odtrącony, nieważny. Ale miałam świadomość, że dzieje się coś złego.

Zastanawiałam się, na jak długo wystarczy mu energii, żeby mnie pocieszać, uspokajać, podawać chusteczki, kiedy ni stąd, ni zowąd zalewałam się łzami, i zachowywać zimną krew, kiedy histeryzuję. Bałam się, że któregoś dnia zwyczajnie odwróci się na pięcie i odejdzie. Najbardziej przerażała mnie myśl, że będzie tak już zawsze. Widziałam siebie brzydką i nieszczęśliwą, zamkniętą w kokonie, który odcina mnie od pozytywnych emocji i przyjemności. Gdzie się podziała ta pewna siebie, emanująca seksapilem, silna kobieta? Wiecie, o czym mówię? Dopiero kiedy wrzuciłam na luz, postanowiłam zadbać o siebie, przestałam traktować swoje ciało jak wroga i zrozumiałam, że nie jestem robotem, świat wokół mnie zaczął się odzyskiwać barwy. Wróciła chęć do życia i apetyt na seks.

Rozmowa z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Krupską pozwoliła mi zrozumieć, co się ze mną działo na początku choroby i dlaczego moje ciało wyłączyło sferę seksualności. To, co mówi, powinno Was uspokoić.

Seks a choroba Hashimoto

Wiele kobiet chorych na hashimoto narzeka, że osłabło im libido. Co wspólnego ma tarczyca z ochotą na seks?

To, co dzieje się w organizmie osoby chorej na hashimoto lub niedoczynność tarczycy, ma pośredni wpływ na libido. Układ endokrynny działa jak system naczyń połączonych, zaburzenia pracy tarczycy pociągają za sobą zaburzenia wydzielania innych hormonów, także płciowych. To oczywiście może wpłynąć na libido. Ale nie tylko hormony mają znaczenie. Libido jest wypadkową bardzo wielu czynników. Zależy także od ogólnej kondycji organizmu, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. A właśnie w chorobie Hashimoto wiele kobiet narzeka na pogorszenie nastroju, brak sił i senność, odczuwa niezadowolenie z wyglądu swojego ciała. W sytuacjach kryzysowych znaczenie mają nasze wcześniejsze doświadczenia, to jak radzimy sobie dotychczas w trudnych sytuacjach, a także nasza seksualność.

Jednak w największym stopniu libido zależy od tego, jak się same ze sobą czujemy i jak się czujemy w relacji z partnerem. Czyli – mówiąc krótko – z czym wchodzimy w chorobę. Choroba bardzo często wzmacnia objawy tego, co z jakichś przyczyn nie działało już wcześniej, ale albo było słabo wyrażone, albo tego nie dostrzegaliśmy. Aby skuteczne zaradzić sytuacji, bardzo ważna jest weryfikacja współwystępujących ze sobą różnych czynników.

Byłam zaskoczona i zdezorientowana nagłym obniżeniem libido. Bałam się, że tak będzie już zawsze...

Lęk w takiej sytuacji jest zrozumiały. Większość ludzi potrzebuje trochę czasu, by oswoić się z nową sytuacją. Dobrze jest porozmawiać o obniżeniu libido z lekarzem, który w rzeczowy sposób wytłumaczy, co dzieje się w organizmie i co można zrobić, żeby odwrócić te zmiany. Nie wszyscy mają jednak śmiałość, żeby o to zapytać. Tym, którym jej brakuje, proponuję, by nie skupiali się nadmiernie na myśleniu o tym, co będzie. Snucie czarnych wizji nic nie daje, a tylko nakręca stres. Czasem wręcz staje się samospełniającym się proroctwem. Lepiej skupić się na tym, co możemy realnie zrobić w danej sytuacji. Jak sobie pomóc. Bardzo ważna jest praca nad akceptacją i współczuciem dla samej siebie. Wiele kobiet ma z tym problem. Traktują swoje ciało jak robota, który ma być zawsze sprawny i perfekcyjnie wykonywać swoje zadania. Akceptacja i współczucie polega na tym, aby stać się bardziej uważnym na siebie i swoje potrzeby. Zadbać o dobry sen, właściwe odżywianie, więcej odpoczywać bez wyrzutów sumienia, że marnujemy czas.

Z jednej strony ciało mówi „nie mam siły, nie dzisiaj”, z drugiej potrzebujemy bliskości. Jak sobie z tym poradzić?

Przede wszystkim porozmawiać z partnerem o tym, co się z nami dzieje i jak się z tym czujemy. Opowiedzieć mu o specyfice choroby Hashimoto, nawet zabrać na konsultację do specjalisty, np. endokrynologa, psychoterapeuty czy seksuologa. Albo dać książkę, artykuł, pokazać stronę w internecie. Pracując z kobietami chorymi na choroby przewlekłe, czasem widzę, że jest taka potrzeba, i proponuję jednorazową wizytę „wspierającą” dla partnera. To okazja, by mógł komuś, kto rozumie sytuację, opowiedzieć o tym, co sam przeżywa, zadać pytania i dowiedzieć się, jak wspierać partnerkę.

Kobiety, które przestają mieć ochotę na seks albo mają ją rzadziej, często zadręczają się wyrzutami sumienia, że to ich wina. Uważają, że odmawianie jest nie fair w stosunku do partnera, więc dla świętego spokoju idą z nim do łóżka. Nawet udają orgazmy. To złe rozwiązanie. Seks służy pogłębianiu bliskości i intymności między partnerami. To wymaga szczerości. Chodzi o to, żeby w tych wyjątkowych chwilach partner był z nami, a nie z osobą, którą kreujemy. Jesteśmy zmęczone, źle się czujemy, nie mamy nastroju na seks? Powiedzmy o tym partnerowi, ale zadbajmy także o jego emocje, okażmy mu bliskość. Można to robić na różne sposoby, stosunek seksualny jest tylko jednym z nich. Jeśli nie mamy siły na szaleństwo, przytulmy się, obejrzyjmy razem film na kanapie, idźmy na spacer, trzymając się za ręce, albo pofantazjujmy, co by było, gdybyśmy obydwoje mieli siły. To zupełnie co innego niż szorstki komunikat: nie dzisiaj, nie mam ochoty, nie mam siły. Dbanie o bliskość ma w tej sytuacji kluczowe znaczenie. Zapobiega emocjonalnej izolacji partnerów. Warto o tym pomyśleć, bo co nam z tego, że za kilka miesięcy libido wróci, gdy przez ten czas oddalimy się od siebie?

Oprócz „nie mam siły” jest jeszcze drugi hamulec: wstyd przed tym, że ciało się zmienia. Ja nigdy nie miałam problemu z nagością, a pod wpływem choroby zaczęłam nagle wstydzić się swojego ciała. Bo pojawiła się oponka na brzuchu, bo miałam grube uda. Jak ten wstyd oswoić?

Na chorobę Hashimoto znacznie częściej chorują osoby, które na- rzucają sobie wysokie standardy, także dotyczące wyglądu. Gdy ciało się zmienia w wyniku choroby, nie potrafią tego zaakceptować i zamiast wspierać siebie od środka, jeszcze sobie dokładają. Momenty, gdy przestajemy się mieścić w ulubione dżinsy, albo kupując ubrania, musimy poprosić o większy rozmiar niż zwykle, bywają naprawdę trudne. Pomaga potraktowanie takiej sytuacji jako czegoś przejściowego, a nie końca świata. Owszem, teraz jest mi ciężko, ale przecież robię wszystko, żeby było lepiej: biorę leki, zdrowo się odżywiam, spędzam więcej czasu na świeżym powietrzu, więc w ciągu kilku miesięcy sytuacja powinna się unormować.

Seks uruchamia kaskadę hormonów: endorfin, oksytocyny, serotoniny, dzięki którym po stosunku jeszcze przed jakiś czas mamy podwyższony nastrój. Może po prostu warto robić to dla zdrowia?

Jeśli komuś odpowiada takie podejście i czuje się z tym dobrze, to nie ma przeciwwskazań. Ważne, aby nie traktować seksu jako przymusu, ustępstwa czy środka do osiągnięcia jakichś celów. Jeśli zaczynamy traktować seks przedmiotowo, to znaczy, że tak zaczynamy traktować siebie i partnera.

Jeśli kiedyś zawsze miałam ochotę na seks, a teraz nie mam jej od dawna, to czy jest ryzyko, że moje ciało „odzwyczai się” od seksu?

To zależy przede wszystkim od nas samych. Seksualne doświadczenia sprzed choroby, fantazje, sny erotyczne to punkty zaczepienia, które pomagają odbudować bliskość. Jeśli ich nie ma, bo tak naprawdę dotychczas seks był dla nas nieważny, a teraz jest pragnienie, żeby stał się ważny, trzeba pracować nad budowaniem poczucia własnej seksualności. Zastanowić się, dlaczego nadaliśmy mu tak niską ważność, i spróbować to zmienić.

Więcej informacji o tym jak szczęśliwie żyć mimo choroby Hashimoto znajdziecie w książce "Moje życie z Hashimoto i SIBO", do kupienia m.in. TU

Treść książki ma charakter informacyjny i nie może zastąpić porady i opieki lekarskiej.