Zdjęcie mamy całującej martwą córeczkę obiegło świat

Jest rok 2018. Media na całym świecie pokazują rozdzierające serce czarno-białe zdjęcie mamy całującej martwą córeczkę. Dziewczynka otrzymała imię Gigi. Urodziła się w 16. tygodniu ciąży. Lekarze zdiagnozowali u niej w 14. tygodniu ciąży poważne uszkodzenie cewy nerwowej, a dokładniej jej niedomknięcie, zwane potocznie bezmózgowiem. Kobieta stanęła przed wyborem donoszenia ciąży i urodzenia dziecka, które nie miało szansy na przeżycie lub dokonania aborcji. Razem z mężem podjęli decyzję o usunięciu ciąży. Dzieląc się swoimi emocjami po stracie dziecka, kobieta otrzymała tysiące słów wsparcia od matek, które przeżyły stratę dziecka. 

Płakałam czytając każdą wiadomość. Poczułam się wyjątkowo, że te kobiety zaufały mi i otworzyły się przede mną, dzieląc się swoimi historiami o utracie ciąży.

"Ale najbardziej wyjątkowe było to, że te kobiety pomagały mi tak samo, jak ja im pomagałam" - mówi Justine Zampogna dla "Dailymail".

Przeczytaj również:

Rok po stracie córki kobieta urodziła "tęczowe dziecko"

Dzisiaj Justine jest szczęśliwą mamą dwóch synków, w tym "tęczowego dziecka". Dwuletni już Jagger urodził się rok po stracie siostry, dokładnie w zaplanowanym terminie porodu Gigi. 

Justine przyznaje, że od razu po stracie Gigi nie była pewna, czy kiedykolwiek zdecyduje się na kolejne dziecko. Ale wkrótce razem z mężem postanowili ponownie spróbować. "Głęboko wiedziałam, że bycie mamą to błogosławieństwo, ale moja strata tylko spotęgowała to uczucie".

Kobieta przyznaje, że "ciąża po stracie jest trudna", a życie po narodzeniu kolejnego dziecka nie jest już takie samo. 

Niektóre dni były wypełnione czystym szczęściem i wdzięcznością, a inne tęsknotą za Gigi, poczuciem winy i strachem.

Justine zdecydowała się na poród domowy dla Jaggera, czyli taki jaki zaplanowała dla Gigi. Skorzystała nawet z tego samego zespołu położnych, którzy mieli witać na świecie jej córeczkę.

Przeczytaj także: