Nieprzyzwoite myśli
Kobiety niełatwo namówić do zwierzeń na temat ich najgłębiej ukrytych pragnień. Trzy czytelniczki postanowiły nam opowiedzieć o swoich fantazjach. Ze wszystkimi pikantnymi szczegółami!

Magda, 30 lat: Namiętna orgia w letnią noc

Jackowi, mojemu mężowi, ufam bezwarunkowo. Jesteśmy małżeństwem od dwóch lat, znamy się od pięciu. Początki naszego związku były burzliwe. Kiedy się poznaliśmy, on miał dziewczynę, ja narzeczonego, z którym spotykałam się od matury. Jednak między mną a Jackiem wybuchła taka namiętność, że nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, że chcemy być razem. W łóżku od początku było wspaniale. Kochaliśmy się w lesie, na plaży, w toalecie, pociągu. Testowaliśmy różne gadżety: kajdanki, wibratory. Uwielbialiśmy wiązać siebie nawzajem. Czasem to ja wymyślałam scenariusz wieczoru, innym razem Jacek brał sprawy w swoje ręce. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Nie wstydziliśmy się siebie. Ważnym elementem naszych zabaw było opowiadanie sobie pikantnych historyjek. Któregoś dnia Jacek przyznał, że chciałby zobaczyć, jak pieszczę się z innym mężczyzną. Ja - że podnieca mnie mocny, brutalny seks. Pewnego wieczoru, przy winie, zaczęliśmy snuć fantazje o tym, że kochamy się wśród zupełnie obcych osób. W oczach Jacka zobaczyłam błysk. - Są miejsca, gdzie organizuje się takie spotkania. - rzucił. Czułam bliskość jego ciała, czułam zapach jego potu. W głowie szumiało wino. - Zróbmy to! - odpowiedziałam. Postanowiliśmy, że znajdziemy takie miejsce i w najbliższy weekend pojedziemy szukać nowych ekscytujących doznań. Wyobraziłam to sobie. Czułam dreszczyk emocji. Lekki strach. Ogromne podniecenie. Dawno nie kochaliśmy się tak namiętnie jak tamtego wieczoru. A rano... Obudziłam się z bólem głowy. Jacek już wstał. Siedział przy komputerze. - Pracujesz? - zapytałam zdziwiona. - Nie, szukam miejsca, dokąd pojedziemy za tydzień - odpowiedział, nawet na mnie nie spoglądając.

Bez słowa poszłam do łazienki. Wino i podniecenie dawno wyparowały. W dzień pomysł orgii nie wydawał mi się już taki ekscytujący. Kiedy wróciliśmy do tematu, powiedziałam Jackowi, że muszę jeszcze wszystko przemyśleć. Widziałam, że był rozczarowany, widocznie tego typu fantazje chodziły mu po głowie od dawna. Temat powrócił, kiedy znów się kochaliśmy. Opowieść o weekendowej rozpuście na nowo mnie rozgrzała. Przez chwilę wydawało mi się, że może jednak warto spróbować. W końcu przecież będziemy tam razem, jeśli coś nam się nie spodoba, zawsze będziemy mogli się wycofać. - Boję się trochę, ale zróbmy to - wyszeptałam Jackowi do ucha. Jednak rano znów się wystraszyłam własnych marzeń. Popatrzyłam na siebie w lustrze i powiedziałam stanowczo: "Nie! Nie zrobię tego. Nie dam rady".

Nie wiem dlaczego, ale od tamtej chwili coraz częściej wyobrażam sobie jakąś eksluzywną willę otoczoną murem. Wokół basenu ustawione stoliki. Na nich drinki. Owoce. Przechadzają się seksownie ubrane kobiety. I wielu mężczyzn. Atmosfera jest gorąca. Pary zaczynają się całować. Obserwuję mężczyznę, który gryzie sutki swojej partnerki. Nagle spostrzega, że się na niego patrzę. Uśmiecha się prowokująco i podchodzi do mnie. Siada obok. Zaczyna mnie pieścić. Kątem oka widzę Jacka. Stoi nieopodal i patrzy. Jest podniecony. Zamykam oczy. Czuję błądzącą po moim ciele obcą rękę. Wilgotnieję. Szybko oddycham. Proszę go, żeby we mnie wszedł. Ale on mówi: "nie". Zaczyna całować mój brzuch, uda... Zalewa mnie fala gorąca. Otwieram oczy. Obok siedzi Jacek z jeszcze jednym mężczyzną i dwiema kobietami. Patrzą na mnie. Czuję, że powinnam się opanować, ale nie umiem zatrzymać pożądania. Zsuwam majtki i błagam nieznajomego: "weź mnie". Wystarczy kilka jego ruchów, a tracę nad sobą kontrolę. Kiedy znów otwieram oczy, widzę Jacka całującego kark pięknej blondynki. O dziwo, nie jestem zazdrosna. Znów czuję się gotowa do miłości.

Ciągle zastanawiam się, czy właśnie tak to by wyglądało, gdybym zdecydowała się spełnić naszą fantazję. A może uciekłabym z płaczem, widząc Jacka w objęciach obcej kobiety? Nie wiem, czy naprawdę tego chcę. Nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć.

Natalia, 28 lat: Dotyk fascynującej kobiety

Często myślę o seksie. Wyobrażam sobie miłość na łące, niekończące się pocałunki i kochanka odgadującego moje najskrytsze pragnienia. Takie fantazje snuję przed zaśnięciem.

Lubię też patrzeć na kobiety. Fascynują mnie w nich drobiazgi: kokieteryjny uśmiech, sposób, w jaki odgarniają włosy, bawią się biżuterią. Nie zdarzyło mi się jednak myśleć o kobiecie w roli kochanki. Aż do dnia, kiedy umówiłam się z przyjaciółką w kawiarni. Spóźniała się. Siedziałam przy stoliku i gapiłam się na ludzi. Zatrzymałam wzrok na wchodzącej właśnie dziewczynie. Śniada cera, czarne włosy, szary długi płaszcz. Delikatność i siła w jednym. Zawsze podobały mi się takie kobiety. Ale bez erotycznych skojarzeń. Tym razem było inaczej. Nie mogłam oderwać od niej wzroku. Wyobraziłam sobie, jaką ma gładką skórę. W myślach gładziłam ją po policzkach, szyi, karku. Wyobraziłam sobie jej delikatne jędrne piersi. Wewnętrzną stronę jej szczupłych ud. Miałam ochotę włożyć rękę pod własną spódnicę. Marzyłam dalej: jej dłoń na moim brzuchu, zimne palce błądzące po moich plecach. Patrzyłam na jej usta. Prawie czułam jej nienatarczywy, powolny pocałunek. Przeniosłam się w inną rzeczywistość. Zobaczyłam ją całkiem nagą: leży na błękitnym satynowym prześcieradle. Dotyka mnie, pieści i całuje.

Każdy rzeczywisty ruch tej dziewczyny zamieniał się w mojej głowie w doznanie. To było niesamowite. Ona podparła dłonią twarz, a ja czułam meszek na jej policzku. Ona poprawiła włosy, a ja czułam moje palce wplątane w jej kucyk. Ona przesunęła dłoń w stronę szyi, ja fantazjowałam, że sama ją tam gładzę. Moje marzenia ograniczały się do wzroku i dotyku. Widziałam i czułam. Nie wiem, ile czasu to trwało. Czekałam na koleżankę, spóźniała się już pewnie jakieś dwadzieścia minut. Gdy przyszła, wyrwała mnie z marzeń. - Zobacz, jaka piękna dziewczyna - powiedziałam tylko.

Wróciłam do domu. Przez resztę wieczoru czułam się dziwnie podniecona. Nie zapomniałam o dziewczynie z kawiarni. W nocy kochałam się z moim chłopakiem. Delikatnie. Wyobrażałam sobie, że on jest nią.

Joanna, 32 lata: W objęciach brutalnego nieznajomego

Seks z moim byłym facetem nigdy nie zadowalał mnie tak do końca, choć wiele dziewczyn uznałoby Piotra za idealnego kochanka: był czuły, delikatny, romantyczny. Dorastał wśród samych kobiet. Mama, babcia i starsze siostry wpoiły mu, że jesteśmy wrażliwe i kruche, że trzeba o nas dbać. W rezultacie w sypialni zachowywał się tak, jakby przede wszystkim skupiał się na tym, by nie zrobić mi krzywdy. Przyznaję, starał się, żeby było mi dobrze. Ale czegoś w tym wszystkim brakowało. Ognia. Pieprzu. Siły i dominacji.
W łóżku za każdym razem było podobnie. Najpierw pocałunki. Potem dotykał i delikatnie pieścił moje piersi. Powoli wchodził we mnie. Jego ruchy zawsze były dość senne, mało dynamiczne. Zdarzało się, że odwracałam głowę w prawą stronę i tępo patrzyłam na ścianę. Czekałam, aż skończy. Szanowałam Piotra jako człowieka, ale w sypialni było mi z nim potwornie nudno. Mimo to nigdy nie miałam odwagi zaproponować mu czegoś ostrzejszego. Bałam się mu okazać, że jest kiepski w łóżku. Bałam się, że się załamie, popadnie w kompleksy.

W którymś momencie zaczęłam marzyć o zupełnie innym seksie. Także wtedy, kiedy byłam z Piotrem, kiedy się kochaliśmy. Mimowolnie zapamiętywałam jakiegoś przystojnego mężczyznę, którego przez chwilę widziałam w autobusie, sklepie, na ulicy. Najczęściej był wysoki, z trzydniowym zarostem, jakby trochę zaniedbany. Potem wyobrażałam sobie, że on też mnie zauważa. Podchodzi i bez zbędnych słów po prostu proponuje mi seks. U siebie w domu, w hotelu, w parku, gdziekolwiek. I ten seks jest dokładnie taki, o jakim marzę: intensywny, szybki, zwierzęcy. Potem rozchodzimy się, nawet nie znając swoich imion. Nigdy z powodu tej fantazji nie miałam poczucia winy. Ani wobec siebie, ani wobec Piotra. Wydawało mi się nawet, że dzięki tym marzeniom zaczynam czerpać więcej przyjemności ze zwyczajnego i nieciekawego seksu z Piotrem.
Po dwóch latach nasze drogi powoli zaczęły się rozchodzić, przestaliśmy się rozumieć, w końcu się rozstaliśmy. Przez kilka miesięcy ani nie szukałam przelotnych przygód, ani nie czekałam na wielką miłość. Ale fantazja o nocy z nieznajomym wciąż powracała.

Któregoś dnia usiadłam w kafejce nieopodal domu. Przeglądałam ogłoszenia o pracę. Przy stoliku naprzeciwko dwóch mężczyzn grało w szachy. Ten, który siedział twarzą zwróconą w moją stronę, zaintrygował mnie. Niedostępny. Drapieżny. Przystojna, dość surowa twarz. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Nic nie musieliśmy mówić. Podszedł do mnie. Milcząc, wyjął mi z rąk gazetę. Poszliśmy do niego. Już w przedpokoju zaczął rozpinać guziki mojej koronkowej bluzki. Nie broniłam się. Przyparł mnie do ściany. Chciałam dotknąć jego ramion, twarzy, szyi. Nie pozwolił mi na to. Stanowczo chwycił moje dłonie. Byłam coraz bardziej bezbronna. Ukląkł. Rękoma przesuwał po moich nogach. Kostki. Łydki. Kolana. Uda. Całował mój pępek. W życiu nikt tak tego nie robił. Wstał. Odwrócił mnie twarzą do ściany. Złapał za włosy. Przyjemnie zabolało. Kochaliśmy się na stojąco. Nadal bez słów. Było jak w filmie "Nagi instynkt": to był seks stulecia, choć wszystko trwało niecałą godzinę. Potem natychmiast zasnęliśmy. Rano wyszłam z mieszkania, zanim on się obudził. Nigdy więcej go nie spotkałam ani nie próbowałam odnaleźć. Nie wiem, jak się nazywa i nawet nie chcę tego wiedzieć.
Co mi dało zrealizowanie tej fantazji? Zimny i cyniczny seks pozwolił mi zrozumieć, czego właściwie szukam w łóżku. Zrealizowałam swoje pragnienie i wypadło to dużo lepiej niż w mojej wyobraźni. Wiem też, że już nigdy nie zwiążę się z mężczyzną, którego nie zaakceptuję w roli kochanka.


Erotyka w naszych snach

Marzenia senne to odrębna kategoria fantazji. Nie mamy nad nimi takiej kontroli, jak nad marzeniami świadomymi. Zdarza się więc, że budzimy się zaniepokojone, oblane zimnym potem.
Seks śni się nam często.
Aż 40 procent wszystkich kobiecych snów ma taki charakter. Co więcej, erotyczne sny potrafią nawet niektóre z nas doprowadzić do całkiem prawdziwego orgazmu!
Kto się w nich pojawia?
Możemy się spodziewać właściwie każdego mężczyzny: własnego narzeczonego, dawno zapomnianych znajomych, kolegów z pracy, sąsiada, prezydenta, nawet samego księcia Karola. Czy to znaczy, że każdy z nich pociąga nas seksualnie? Niezupełnie.
Nie zawsze chodzi o erotykę. To nie tożsamość bohaterów ze snu jest znacząca, lecz nasze potrzeby. Seks z osobą publiczną może np. świadczyć o potrzebie bycia docenioną. Ekskochankowie z kolei sygnalizują w snach naszą tęsknotę za czymś, co utraciłyśmy.

Wyznania czytelniczek komentuje seksuolog

Erotyczne fantazje są odbiciem naszych autentycznych, często nieuświadomionych potrzeb. Stanowią źródło niewyczerpanych pomysłów, z których śmiało można czerpać.
Czasami rzeczy, o których marzymy, mogą wydawać się skrajnie wyuzdane, przerażające, niebezpieczne. Dopóki pozostają w sferze fantazji, spełniają swoje zadanie, ale większość z nich w rzeczywistości wcale nie okazałaby się przyjemna. Współczesną encyklopedią tajników kobiecych fantazji jest książka Nancy Friday "Mój sekretny ogród". Autorka pytała tysiące kobiet o ich erotyczne marzenia, co umożliwiło jej ?skatalogowanie? erotycznych wyobrażeń naszej płci. Okazało się, że motywem przewodnim kobiecych fantazji są gwałtowne, a nawet agresywne zachowania mężczyzn! I choć w realnym życiu wcale nie chciałybyśmy przeżywać tych sytuacji, podnieca nas wizja wymuszonego stosunku czy seksu z wieloma partnerami lub kimś zupełnie obcym. To prawdopodobnie wyraz naszej tęsknoty za silnym mężczyzną.
Czasem jednak popełniamy błąd i próbujemy wcielić w życie takie groźne i perwersyjne pragnienia. Tak może się stać w wypadku Magdy. Propozycją orgii mąż naraża ich oboje na rozczarowanie, zazdrość, bezradność i pustkę. Wprowadzone w czyn pragnienia mogą się stać przyczyną nieporozumień lub wręcz zagrożeniem dla ich związku, a nawet dla zdrowia.
Joanna pragnęła czegoś zupełnie odmiennego, niż zaproponował jej partner. Poszła za głosem instynktu i zrealizowała fantazję o seksie z nieznajomym. Spełniona fantazja pozwoliła jej odkryć prawdę o sobie. Ale niedobrze byłoby, gdyby teraz zaczęła polować na kolejnych kochanków z marzeń, szukała ostrego seksu z przygodnie poznanymi partnerami. Powinna raczej znaleźć sobie partnera, z którym może się kochać zmysłowo i "pierwotnie".
Z kolei myśli o seksie z kobietą nie muszą jeszcze oznaczać skłonności lesbijskich - chyba że nachodzą nas uporczywie i sprawiają więcej przyjemności niż marzenia o seksie z mężczyzną. Natalia zapragnęła kobiety tylko jeden raz. Może ta krucha postać uaktywniła w niej potrzebę czułości, której brakowało jej w związku?
Nie istnieją złe fantazje. W marzeniach nie musimy się niczym martwić. Wszystko dzieje się w naszej wyobraźni, więc nie trzeba przejmować się konsekwencjami.