Finałowa część sagi „Gra o tron” czyli 8. i ostatni sezon już wkrótce wejdzie na ekrany. Miłośnicy tego obrazu czekali na to, by poznać finał przygód swoich ulubieńców naprawdę długo - poprzednia część emitowana była ponad dwa lata temu. 

Emilia Clarke chorowała na tętniaka mózgu

W jednym z wywiadów udzielonych „The New Yorker" Emilia Clarke wcielająca się w postać Daenerys wyjawiła zaskakujący szczegół dotyczący własnej kondycji. Mianowicie okazuje się, że przed kilkoma laty gwiazda cierpiała na tętniaka mózgu, który w sumie wymagał 3 operacji. W wywiadzie wspomina, że na w trakcie realizacji pierwszej części kultowej sagi podczas ćwiczeń na siłowni poczuła nasilający się, przeszywający ból głowy, który sprawił, że z trudem dotarła do szatni. 

Emilia Clarke o swojej zagrażającej życiu chorobie

Bezzwłocznie została otoczona opieką lekarzy, którzy zdiagnozowali krwotok podpajęczynówkowy. Jako, że ten stan bezpośrednio zagrażał życiu aktorki, natychmiast trafiła pod nóż - była to jedna z trzech operacji, którym musiała się poddać. Jak się później dowiedziała, miała ogromne szczęście, bo tylko dwie trzecie takich zabiegów kończy się pomyślnie. 

Rekonwalescencja rozciągnęła się w czasie i okazała się być niezwykle wymagająca. Po zabiegu stało się jasne, że Clarke nie tylko cierpi na zanik pamięci (nie była w stanie nawet powtórzyć swojego pełnego imienia i nazwiska), ale też nie jest w stanie mówić. „Będąc u progu kariery, w wieku 24 lat poczułam, że wszystko tracę. Chciałam, żeby odłączono maszyny, pod które byłam podpięta i pozwolono mi umrzeć”. - wspomina.

Gwiazda serialu „Gra o tron” odmówiła seksu Weinsteinowi. Ceną była kariera

Wkrótce jednak afazja minęła i po kilku tygodniach aktorka była gotowa, by wrócić na plan. Uprzedzono ją natomiast, że to nie koniec kłopotów ze zdrowiem: do zoperowania był kolejny tętniak, który finalnie wycięto w 2013 roku, tuż po zakończeniu zdjęć do trzeciej części „Gry o tron”. To właśnie ta operacja okazała się być tą dużo cięższą, która zresztą nie do końca się powiodła. Krwotok i ogromny, trudny do opisania ból wskazywały na stan zagrożenia życia - zdecydowano się na kolejny zabieg, tym razem na otwartej czaszce. 

Powrót do zdrowia i pełni formy okazał się jeszcze dłuższy i dużo trudniejszy, niż poprzednim razem. Te doświadczenia jednak, jak sama Emilia Clarke przyznaje, nie poszły na marne. Aktorka zdecydowała się założyć fundację SameYou, która pomaga młodym ludziom o podobnych doświadczeniach.  

W internecie pojawiły się głosy, że Emilia Clarke zdecydowała się opowiedzieć o swojej ciężkiej chorobie właśnie teraz, by zapewnić produkcji „Gra o tron” większą oglądalność. Nie ma jednak wątpliwości, że serial, który przyciągnął przed ekrany miliony widzów, że nie potrzebuje dodatkowej reklamy.