Depilacja laserowa bikini – przetestowałam laser Thunder

Historia moich dotychczasowych doświadczeń z depilacją bikini jest dość bolesna. Jestem jasną blondynką o delikatnej urodzie, ale moje włosy dla odmiany są niezwykle grube i mocne, a w niektórych miejscach z jednej cebulki wyrasta ich (o zgrozo!) kilka naraz. Jeśli spotkałyście się kiedyś ze stwierdzeniem, że blond włosy są najtrudniejsze do usunięcia – to jestem w tej kategorii modelowym przykładem. Jakby tego było mało, mam wrażliwą skórę (również w okolicach bikini). I choć może nie wyczułabym ziarnka grochu pod pięcioma pierzynami, naprawdę nie trzeba wiele, żeby ją podrażnić.

Jak więc w ogóle radziłam sobie z depilacją przez te wszystkie lata? No cóż, między nami mówiąc - niezbyt dobrze. Przerobiłam wszystkie dostępne metody depilacji, dzięki którym moja skóra przez pierwszy tydzień zazwyczaj zmagała się z podrażnieniem, a przez kolejne trzy - z kłującym odrastaniem (i tak co miesiąc). Największym koszmarem są jednak wrastające włoski, które regularnie wywołują u mnie bolesne stany zapalne. Na linii bikini chyba nie ma nic gorszego. Gdy w końcu usłyszałam o laserze, który radzi sobie z blond włosami – a do tego usuwa je bez bólu – postanowiłam dać mu szansę. Jak sprawdziła się depilacja laserowa bikini w moim przypadku?

Depilacja laserowa bikini – jak wyglądał zabieg laserem Thunder?

Na depilację laserową bikini umówiłam się w Klinice Miracki, która jako jedna z nielicznych w Polsce posiada laser Thunder. Dzień przed zabiegiem zgodnie z zaleceniem ogoliłam cały obszar bikini maszynką. Choć wydaje się to trochę nielogiczne (w końcu idziemy na depilację, prawda?) - trzeba to zrobić, żeby laser mógł skupić się na cebulkach pod skórą – i nie spalił włosów na powierzchni. Przy bikini brazylijskim depilacja maszynką wymaga prawie akrobatycznych umiejętności, więc na zabieg jechałam z obawą, że kilka włosków mogło umknąć mojej uwadze. Na szczęście okazało się, że to nie problem, bo głowica lasera Thunder nie dotyka skóry bezpośrednio. Jest umieszczona na specjalnym „rusztowaniu”, dzięki czemu strzał laserowego światła odbywa się w pewnej odległości od skóry. To nie tylko zmniejsza ryzyko podrażnienia, ale również spalenia ewentualnych pozostałości po niedokładnej depilacji. Nie musisz się więc obawiać, że wraz z niesfornymi włoskami zostanie nadwątlony kawałek skóry.

A teraz chwila prawdy: czy to boli?

Nie należę do strachliwych, ale przed zabiegiem miałam kilka obaw. Może dlatego, że moje dotychczasowe doświadczenia z laserami – zarówno tymi do depilacji, jak i zamykającymi naczynka – nie były zbyt przyjemne. O Thunderze słyszałam co prawda dużo dobrego, ale do zapewnień, że „to nic nie boli” z reguły podchodzę sceptycznie. I tu spotkała mnie największa niespodzianka. Podczas depilacji laserem Thunder faktycznie ciężko poczuć coś więcej niż delikatne mrowienie. Oczywiście dużo zależy od indywidualnej wrażliwości na ból, ale jak na osobę, która potrafi uronić łzę nawet podczas regulacji brwi – tym razem czułam się naprawdę komfortowo. Laserowym impulsom przez cały czas towarzyszy chłodny nawiew, który minimalizuje odczuwalność zabiegu.

Ile czasu trwa depilacja bikini laserem Thunder?

W porównaniu z nogami, bikini to nieduży obszar, więc zabieg trwał dosłownie 10-15 minut. Jedyną aktywnością, którą trzeba wykonać w trakcie depilacji laserowej bikini jest zmiana pozycji – gdyby nie to, pewnie mogłabym uciąć sobie krótką drzemkę.

Czy skóra po zabiegu jest podrażniona?

W ogóle nie jest. A przynajmniej tak było w moim przypadku. To znów indywidualna kwestia – bo podrażnienie czy niewielkie strupki mogą wystąpić. U mnie po zabiegu nie było najmniejszego śladu, a co najlepsze – nie musiałam dochodzić do siebie przez kilka dni, jak to zazwyczaj miało miejsce po depilacji woskiem. To oczywiście nie zwalnia nas ze specjalnego traktowania skóry w obszarze zabiegowym. Nawet jeśli skóra wygląda tak, jakby nic się nie stało – należy przestrzegać kilku zasad.

- Jeśli na obszarach poddanych epilacji nie występują podrażnienia, wystarczy standardowa pielęgnacja, tj. nawilżanie skóry kremem, balsamem lub mleczkiem do ciała. W sytuacji gdy po zabiegu wystąpi zaczerwienienie lub lekka opuchlizna możemy zastosować na skórę kompresy chłodzące łagodzące te objawy, które ustępują samoczynnie po kilku godzinach. Do czasu zniknięcia zaczerwienienia unikamy kąpieli słonecznych oraz solarium a przez około miesiąc stosujemy krem lub balsam do ciała z filtrem UV. Przez pierwsze dwa tygodnie na obszarach poddanych epilacji nie używany peelingów chemicznych oraz gąbek. W przypadku podrażnienia można też stosować dostępne w aptekach preparaty do pielęgnacji skóry niemowląt – mówi Ewelina Majko, kosmetolog, fizjoterapeuta i koordynator ds. medycyny estetycznej w Klinice Miracki.

Laser Thunder opinie - czy usuwa blond włosy?

To było moje pierwsze pytanie, które zadałam specjalistce wykonującej zabieg w Klinice Miracki. Na depilację laserową bikini szłam sceptycznie nastawiona, nakarmiona wiedzą o tym, że bywa nieskuteczna, jeśli włosy i skóra są w zbliżonym do siebie kolorze. W końcu wiązka światła laserowego działa na melaninę - naturalny pigment w cebulkach włosów. Im go więcej, tym skuteczniej laser niszczy mieszki włosowe. Ale jak się okazuje, to niepełna informacja – i wszystko zależy od długości fali laserowego światła.

Depilacja bikini laserem Thunder – jakie są efekty?

Jeśli ktoś mówi wam, że efekty depilacji laserowej bikini pojawią się już po pierwszym zabiegu – lepiej włożyć to między bajki. U mnie po pierwszej sesji efekty były znikome, ale już po drugim i trzecim zabiegu – włosów odrasta zdecydowanie mniej. Dlaczego potrzebujemy kilku zabiegów, żeby osiągnąć pożądany efekt? Wynika to z cyklu życia włosów. Wiązka światła laserowego epiluje je tylko w fazie aktywnego wzrostu. Znajduje się w niej pewna część włosów, podczas gdy reszta pozostaje w fazie spoczynku.

- Tylko włosy będące w fazie wczesnego anagenu mogą ulec, pod wpływem promieniowania laserowego, nieodwracalnemu zniszczeniu. Czas trwania anagenu, czyli aktywnej fazy wzrostu włosa, zależy od obszaru skóry, wieku, płci, a także funkcji hormonalnej. Na głowie znajduje się przeciętnie 85-90% włosów w fazie anagenu, gdy na wzgórku łonowym jedynie 20-30%. Aby uzyskać pożądane efekty, konieczne jest zatem skorzystanie z więcej niż jednej sesji. Zabieg powtarzany w formie serii daje możliwość wychwycenia wszystkich momentów, w których włosy są w fazie anagenu. Zniszczona termicznie macierz włosa wraz z cebulką odpowiedzialną za wzrost włosa nie jest wtedy w stanie się zregenerować, a zatem – włos nie ma możliwości ponownego wzrostu – tłumaczy kosmetolog Ewelina Majko z Kliniki Miracki.

Pełen cykl wzrostu to kilka tygodni – dlatego kolejne zabiegi powtarza się po upływie tego czasu. Reasumując, nie da się na raz pozbyć wszystkich włosków, ponieważ znajdują się w różnych fazach wzrostu. Spodziewane efekty pojawiają się więc po około 5-8 zabiegach.