Zdaniem seksuologów depilacja intymna może wpływać pozytywnie na doznania w łóżku. Zwiększa podniecenie partnerów głów- nie z powodu możliwości patrzenia podczas seksu na zupełnie odkryte narządy intymne. Kobiety podkreślają, że wydepilowane czują się młodziej i swobodniej, a mężczyźni wskazują dodatkowo na aspekt wizualny. Aż 42 proc. z nich uważa, że przy wydepilowanych okolicach intymnych ich penis wydaje się większy.

Seksuolodzy potwierdzają: depilacja może podnieść jakość seksu, ale tylko wtedy, gdy znamy wzajemne upodobania. Dlatego odradzają, by przed pierwszym razem decydować się na depilację brazylijską, czyli pełną. Nie wszyscy mężczyźni lubią, gdy miejsca intymne kobiety wyglądają jak u dziewczynki.

W brytyjskich badaniach przeprowadzonych w 2014 r. aż 20 proc. mężczyzn przyznało, że podoba się im, gdy podczas seksu widzą kobiece narządy intymne z naturalnym owłosieniem. To upodobanie może wynikać też z tego, że gruczoły występujące przy mieszkach włosów łonowych odpowiadają za produkcję feromonów przyciągających płeć przeciwną. Depilacja laserowa niszczy te gruczoły.

Z punktu widzenia ginekologów sprawa depilacji intymnej jest problematyczna. Zdaniem wielu całkowita depilacja okolic sromu czy penisa zwiększa ryzyko podrażnień skóry i infekcji przenoszonych drogą płciową. Francuscy naukowcy z Nicei dowiedli w badaniu z 2013 r., że depilacja intymna może mieć wpływ na przenikanie przez ranki i podrażnienia na skórze wirusów, zwłaszcza wirusa mięczaka zakaźnego wywołującego nieprzyjemną wysypkę.

Część ginekologów twierdzi, że zdrowiej dla skóry jest pozostawić choćby krótko przystrzyżone włosy, które będą stanowić barierę ochronną dla uszkodzeń mechanicznych i w naturalny sposób regulować temperaturę skóry miejsc intymnych. Na razie Polki podchodzą do tych uwag z dużym dystansem – świadczy o tym frekwencja w salonach kosmetycznych: latem na jedną kosmetolog wykonującą zabieg depilacji przypada codziennie nawet dziesięć klientek. Kobiety najczęściej wybierają wosk lub trwałe usunięcie włosków laserem. Okazjonalnie, np. na walentynki czy rocznicę ślubu, proszą, aby zrobić im serduszko, strzałkę, wykrzyknik albo pierwszą literę imienia partnera.

Dla kogo wosk? Dla kogo laser?

Metoda usuwania włosów za pomocą wosku lub pasty cukrowej jest idealna dla blondynek i kobiet z cienkimi, delikatnymi włosami. To też dobra opcja dla tych, którzy chcą eksperymentować z fryzurą intymną i nie przepadają za radykalnymi zmianami. Depilacja woskiem pełnego bikini (przód, wargi sromowe i tył) kosztuje od 59 zł. Za delikatniejszą metodę, np. przy użyciu pasty cukrowej (idealna dla alergików, możliwa do wykonania nawet na bardzo krótkich włoskach), trzeba zapłacić ok. 20 zł więcej. Laser jest lepszym rozwiązaniem dla pań, które chcą mieć spokój z niechcianym owłosieniem na lata (lub nawet na zawsze), a mają ciemne, grube włosy. Jeden zabieg zwykle kosztuje między 150 a 300 zł i trzeba powtórzyć go kilka razy.

Zobacz także:

Epilacja laserowa: jaki laser jest najskuteczniejszy?

Powrót do natury. Czy to się przyjmie?

W 2013 roku aż 51 proc. Brytyjek przyznało, że nie depiluje ani nie przycina intymnego owłosienia, choć 45 proc. z nich robiło to wcześniej. Wiele zagranicznych blogerek popularyzuje teraz trend „fakszejwing”. Nawet Cameron Diaz w swojej książce „Body Book” powiedziała: „Moda na laserową depilację okolic bikini to wariacki pomysł! Wargi sromowe nie są odporne na grawitację. Naprawdę chcecie je kiedyś pokazywać bez włosów?”. Na razie to jednak tylko manifest, nie rewolucja.