Rozszerzone pory - czy w ogóle można się ich pozbyć?

Rozszerzone pory to zmora wielu kobiet. Czasem ujawniają się po 30-tce, ale często zmagamy się z nim właściwie „od zawsze”. Sama jestem jedną z nich, choć po latach zaciętej walki, uważam, że mamy tendencję do wyolbrzymiania problemu. W końcu każda normalna skóra ma pory – i dobrze, bo bez tego nie mogłaby oddychać, wchłaniać dobroczynnych substancji, ani wydalać tych toksycznych. Pory są jak skrzela dla naszej skóry i w gruncie rzeczy powinnyśmy być za nie wdzięczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy notorycznie je zanieczyszczamy i zaniedbujemy oczyszczanie skóry. Schemat jest zawsze ten sam: w ciągu dnia w tych wąskich kanalikach gromadzą się resztki makijażu, smog, martwy naskórek i inne nieczystości. Cała ta tłusta treść połączona z sebum lubi się rozpychać, powodując rozszerzanie porów. Jeśli dokładnie jej nie oczyścimy, skóra wciąż jest rozciągana, a z wiekiem coraz trudniej wrócić jej do pierwotnego kształtu. Dlatego na starcie mam złą wiadomość: jeśli raz zaniedbasz temat, bardzo ciężko jest pozbyć się rozszerzonych porów. Choć możliwe jest ich skuteczne obkurczenie. Zacznijmy od podstaw.

Sposoby na rozszerzone pory: dokładne ale łagodne oczyszczanie

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że uznaję tylko jedną metodę: oczyszczanie dwuetapowe. Mam jednak na to argumenty – i nie zawaham się ich użyć po raz kolejny. Przypomnijmy, że to, co chcemy usunąć  z porów jest tłustą treścią, zlepkiem różnego rodzaju zanieczyszczeń i łoju, czyli naturalnego tłuszczu produkowanego przez naszą skórę. Pod wpływem utleniania, treść ta zmienia kolor – i staje się ciemniejsza (tak właśnie powstają zaskórniki). Usunąć ją można tylko inną tłustą formułą, która skutecznie „wyciągnie” zanieczyszczenia. Dlatego mycie skóry zawsze zaczynam od olejku z odrobiną wody. Oleje są łagodne dla skóry, nie podrażniają jej i – w przeciwieństwie do żeli oczyszczających – nie naruszają naturalnej warstwy ochronnej. Rewelacyjnie wyciągają za to tłuste cząsteczki z kanalików, które chcemy „odetkać”.

Potem wystarczy już tylko zmyć całą tę mieszankę ze skóry. Najlepiej za pomocą łagodnego preparatu myjącego bez siarczanów (SLS i SLES). Możesz użyć mleczka, pianki lub emulsji na bazie niejonowych substancji myjących (szukaj w składzie glukozydów, np. Coco Glucoside, Lauryl Glucoside). Dwuetapowe oczyszczanie skóry jest bardzo skuteczne, a jednocześnie nie wysusza i nie podrażnia skóry – dzięki temu normalizuje wydzielanie sebum i znacznie zmniejsza skłonność skóry do zanieczyszczania się (i tym samym rozpychania porów).

Sposoby na rozszerzone pory: regularny, ale niezbyt częsty peeling

Najlepiej enzymatyczny lub kwasowy. Kwasy bardzo skutecznie usuwają martwy naskórek, wygładzają powierzchnię skóry i poprawiają jej napięcie – a to wszystko nieoceniona pomoc w walce z rozszerzonymi porami. Peeling i oczyszczanie za pomocą tych substancji ma jednak sens jeśli jest wykonywane regularnie. Z kwasami nie można jednak przesadzać. Wysoko stężone peelingi gabinetowe wykonujemy maksymalnie raz w miesiącu, choć dużo zależy od rodzaju kwasu i indywidualnych predyspozycji.

W ramach codziennej, domowej pielęgnacji najlepiej używać tylko jednego produktu na bazie kwasów (np. toniku lub serum). Peeling do domowego użytku wykonuj nie częściej niż raz w tygodniu. Pamiętaj też o ochronie UV oraz o tym, żeby nie łączyć kwasów z retinolem i innymi substancjami, które mogą podrażniać skórę.

Jeśli wolisz manualne złuszczanie - nie ma sprawy. To opcja dla osób, które nie mają problemów z wrażliwą skórą (choć i mi zdarza się stosować łagodniejsze preparaty tego typu). Odradzamy jednak gruboziarniste peelingi. Wybieraj produkty przeznaczone do skóry twarzy, z bardzo delikatnym granulatem. Jeśli szukasz łagodniejszej wersji peelingu - wypróbuj chałwę do oczyszczania twarzy. Dobrze odblokowuje pory i delikatnie rozgrzewa skórę ułatwiając dogłębne oczyszczanie, a do tego lekko peelinguje. Nie zrobi też krzywdy wrażliwcom (sprawdziłam).

Zobacz też: Oczyszczanie twarzy chałwą, masłem i olejem - jak to działa?

Zabiegi na rozszerzone pory: laser frakcyjny

To dość inwazyjny, ale skuteczny zabieg, który bardzo skutecznie wyrównuje powierzchnię skóry i zwiększa jej gęstość, przez co staje się mniej podatna na odkształcenia i rozciąganie. Podczas zabiegu wykonywane są kontrolowane mikrouszkodzenia skóry wielkości porów. Ten proces pobudza produkcję kolagenu i zmusza skórę do regeneracji. Dzięki temu odbudowuje się grubsza i mocniejsza, a drobne niedoskonałości takie jak zmarszczki czy rozszerzone pory ulegają wygładzeniu. Zabieg laserem frakcyjnym powinien być powtórzony przynajmniej kilka razy, w odpowiednich odstępach czasowych. Trzeba się do niego odpowiednio przygotować (przez min. 4 tygodnie nie używamy retinolu) i bezwzględnie przestrzegać zaleceń pozabiegowych (m.in. ochrona UV). Warto też skonsultować się wcześniej z lekarzem.

Zobacz też: 5 urządzeń do twarzy, które zastąpią wizytę u kosmetyczki

Zabiegi na rozszerzone pory: peeling kawitacyjny

To zdecydowanie łagodniejsza forma oczyszczania skóry. Peeling kawitacyjny jest skuteczny, ale bardzo delikatny i może być stosowany również przez osoby z wrażliwą lub naczyniową skórą. Ten zabieg wykorzystuje zjawisko kawitacji, które polega na błyskawicznej zamianie stanu ciekłego w gazowy pod wpływem ultradźwięków. Mówiąc krótko, ultradźwięki rozbijają cząsteczki wody na skórze (peeling wykonujemy „na mokro”), usuwając jednocześnie zanieczyszczenia zalegające w porach i martwy naskórek. Kluczem do sukcesu jest regularność, warto więc zaopatrzyć się w domowe urządzenie do peelingu kawitacyjnego i raz w tygodniu oczyścić skórę. Na efekty trzeba chwilę poczekać, ale gwarantuję, że warto.

Co nie działa na rozszerzone pory?

Najgorsze, co można zrobić to manualne usuwanie wągrów i zaskórników. Musisz wiedzieć, że w ten sposób rozsiewasz bakterie po całej twarzy i zwiększasz szanse na powstanie wyprysków lub stanów zapalnych. Odradzamy też popularny odkurzacz do wągrów i inne cudowne wynalazki, których efekty prezentują popularni youtuberzy. Urządzenia tego typu mogą pogorszyć sprawę. Jak mówi dr Małgorzata Marcinkiewicz z kliniki Projekt Skóra, efekt próżni stosowany w odkurzaczach do wągrów może powodować wypryski, siniaki, zaczerwienienia i mikrouszkodzenia naskórka.

Na rozszerzone pory nie pomogą też specjalne plastry ani czarne maski typu peel-off. Zarówno jedne, jak i drugie wyciągają tylko bardzo płytkie, prawie niewidoczne gołym okiem zaskórniki i nie są w stanie rozwiązać sedna problemu. Poza tym, nie pomogą w zwężeniu rozszerzonych kanalików, ani nie poprawią struktury skóry. Na dokładkę mogą ją wysuszać.

Co z glinkami i maskami na bazie węgla aktywnego? Mogą pomóc, ale same w sobie nie zdziałają cudów. Warto zrobić je samemu, na bazie czystych surowców kosmetycznych, bo te gotowe niestety często zawierają wiele szkodliwych dla skóry substancji, które mają „wzmocnić” efekt oczyszczenia. W tym miejscu warto podkreślić, że żaden sposób nie przyniesie efektów, jeśli nie będzie częścią przemyślanej i mądrej rutyny pielęgnacyjnej. Tylko długofalowe i konsekwentne działania pomogą obkurczyć pory i przywrócić skórze równowagę. Gwarantuję jednak, że cierpliwość popłaca – i przy odrobinie determinacji efekty w końcu się pojawią.