Leczenie bruksizmu botoksem – na czym to polega?

Bruksizm, czyli zgrzytanie zębami, objawia się się nie tylko ścieraniem szkliwa. W wielu przypadkach, najbardziej uciążliwą konsekwencją tej przypadłości są bóle i dysfunkcje w ruchu szyi i głowy. Regularne migreny czy sztywność karku często mają źródło w nieprawidłowej pracy stawu skroniowo-żuchwowego, który poruszany jest z kolei przez mięsień żwacz. Dlatego rozwiązaniem problemu zarówno zgrzytania zębami, jak i związanych z tym dolegliwości bólowych – może być toksyna botulinowa, czyli popularny w medycynie estetycznej botoks.

Zgrzytanie zębami wynika z niekontrolowanych skurczów żwacza, który niepotrzebnie wprowadza staw w ruch – jak podczas intensywnego przeżuwania. Dodatkowo ponieważ mięsień pracuje więcej niż powinien, dochodzi do jego rozbudowy i nasza szczęka staje się coraz bardziej kwadratowa. Szyna relaksacyjna stanowi odpowiedź jedynie na oznaki tego schorzenia. Tymczasem botoks działa bezpośrednio na jego przyczynę w ciele. W jaki sposób?

Do leczenia bruksizmu wykorzystuje się bardzo niskie stężenie toksyny botulinowej. Po wstrzyknięciu jej w mięsień następuje jego czasowe wyłączenie, tym samym nie może się on kurczyć. Mięsień żwacz wreszcie się rozluźnia, co mogą zauważyć nawet osoby postronne, bo linia szczęki staje się łagodniejsza, jak gdyby zeszło z niej powietrze.

Leczenie bruksizmu botoksem – jakie są zagrożenia?

Niestety z leczeniem bruksizmu botoksem wiąże się pewne ryzyko. Dlatego przed podjęciem decyzji o wstrzykiwaniu toksyny botulinowej musisz mieć pewność, że specjalista, który ma wykonać zabieg, cieszy się bardzo dobrą opinią oraz świetnie zna budowę anatomiczną twarzy. W przeciwnym razie możesz skończyć z krzywym uśmiechem. Dlaczego?

Mięsień żwacz znajduje się w pobliżu mięśni, które sprawiają, że się uśmiechasz. Jeżeli zastrzyk zostanie wykonany centymetr dalej niż powinien, toksyna botulinowa rozprzestrzeni się także na mięśnie uśmiechu. Wskutek tego nawet przez 3 do 4 miesięcy możesz mieć poważny problem z uśmiechaniem. Przy wyborze kliniki kieruj się więc jej renomą lub rekomendacją zaufanej osoby, a nie promocjami.

Drugą rzeczą, którą powinnaś wziąć pod uwagę, przed zastosowaniem botoksu na zgrzytanie zębami, jest potencjalne zmniejszenie objętości twarzy. Ponieważ toksyna botulinowa rozluźnia mięśnie, stają się one nieco mniejsze. W rezultacie pokrywająca je skóra również traci nieco napięcia. W skrajnych przypadkach konieczne może stać się nawet zastosowanie wypełniaczy.

Botoks na zgrzytanie zębami – u kogo ten zabieg się nie sprawdzi? 

Na koniec należy podkreślić, że botoks nie naprawi wszystkich szkód wyrządzonych przez bruksizm. Na przykład skrajne przypadki pęknięcia szczęki czy zęba to już sprawy dla chirurga. Wracając jednak do kwestii samych mięśni – wstrzyknięcie toksyny botulinowej nie jest polecane osobom o bardzo szczupłej twarzy, a w szczególności szczęce.

Jeśli ktoś nie ma jeszcze powiększonego mięśnia żwacza, jego rozluźnienie może bowiem doprowadzić do zniekształcenia owalu twarzy. Problem ten dotyczy w szczególności osób starszych, których mięśnie straciły część swojej objętości, a skóra jędrność. Botoks spowoduje pogłębienie tych problemów.

Pamiętaj jednak, że botoks na zgrzytanie zębów nie jest rozwiązaniem permanentnym. W związku z tym, nawet jeśli nie będziesz do końca zadowolona z efektów zabiegu, po kilku miesiącach twoje mięśnie wrócą do swojej dawnej kondycji. Gdy z kolei postanowisz je utrzymać, kolejne ostrzykiwanie powinnaś powtórzyć po okresie 4 do 6 miesięcy.