Co robią z nami media społecznościowe?

Selfie Harm to projekt brytyjskiego fotografa, Rankina zrealizowany dla agencji M&C Saatchi. W ramach niego powstała seria zdjęć, na których Rankin sportretował 15 nastolatek w wieku od 13 do 19 lat. Następnie uczestniczki zostały poproszone o to, by za pomocą filtrów i aplikacji do obróbki zdjęć, wyedytowały swoje portrety tak, by można je opublikować w mediach społecznościowych. Efekty tego retuszu są dość przygnębiające. Powiększone oczy i usta, wygładzona cera, poprawione rysy twarzy – tak zdaniem uczestniczek projektu powinny wyglądać ich podobizny, by mogły znaleźć się w mediach społecznościowych. Żadna z nich nie zdecydowała się na publikację zdjęcia bez zmiany swojego wyglądu. By pokazać, w jaki sposób możliwość poprawiania zdjęć zaburza nasze postrzeganie siebie, Rankin zestawił ze sobą portrety nastolatek przed i po retuszu. Efekt jest porażający. Wychodzi na to, że młode dziewczyny nie akceptują swojego naturalnego wyglądu i mają wobec niego nierealistyczne oczekiwania.

Jak krzywdzące mogą być Instagramowe filtry?

Eksperci biją na alarm. Według najnowszego raportu przeprowadzonego przez amerykański magazyn medyczny „JAMA Facial Plastic Surgery”, przerabianie zdjęć za pomocą filtrów zaciera granice między rzeczywistością a fantazją – a w skrajnych przypadkach może prowadzić do zaburzeń psychicznych. Jednym z najczęściej wymienianych jest dysmorfofobia (ang. BDD - Body Dysmorphic Disorder) – czyli przekonanie, że nasze ciało jest pełne defektów, które skutkuje niepewnością czy wręcz niechęcią do siebie.

- Filtry, które umożliwiają poprawianie urody są czymś niezwykle niebezpiecznym. A jeszcze bardziej niepokojące jest to, że nikt o tym nie mówi. Narzędzia, które działają jak Photoshop powinny być przedmiotem większej debaty etycznej – dodaje Rankin.

Zwłaszcza, że dysmorfia selfie dotyka coraz więcej osób.

Chęć wyglądania jak na wyretuszowanym selfie ma przełożenie nie tylko na brak akceptacji i pewności siebie. Jak się okazuje, stosowanie filtrów, które poprawiają nasz wygląd na zdjęciach jest obecnie jednym z głównych powodów poddawania się zabiegom chirurgii plastycznej. Według badań przeprowadzonych przez Amerykańską Akademię Chirurgii Plastycznej i Rekonstrukcyjnej, aż 55% osób decydujących się na operacje plastyczne i zabiegi medycyny estetycznej przyznaje, że robią to, bo chcą lepiej wyglądać na selfie. Pacjentów, którzy poprawiają wygląd na wzór Snapchatowych filtrów jest tak wielu, że zjawisko to zyskało nawet nawet swoją nazwę. Jest określane przez chirurgów plastycznych jako „dysmorfia Snapchatowa” albo „dysmorfia selfie” - czyli zniekształcanie twarzy na wzór popularnych filtrów do obróbki zdjęć. 

- Ludzie chcą naśladować swoich idoli, więc powiększają sobie oczy, zmniejszają nosy i rozjaśniają skórę – a wszystko to dla lajków w mediach społecznościowych. Trudno się dziwić, że żyjemy w świecie FOMO, smutku, ciągłych lęków i dysmorfii. Najwyższy czas, by przyznać, że media społecznościowe mają szkodliwy wpływ na nasze postrzeganie siebie i samoakceptację – komentuje swój eksperyment Rankin.

I trudno się z nim nie zgodzić. Wszystko wskazuje na to, że chęć kreowania wizerunku w mediach społecznościowych zaczyna nam się wymykać spod kontroli.