Blogerka zapytała obserwatorki "czego zabrania ci twój facet?". Od zakazu używania tamponów, po płacz po poronieniu

To nigdy nie przestanie nas zaskakiwać, jak inną roszczą sobie prawo, do decydowania o ciele kobiety. Można z tym żyć, gdy chodzi o wścibską sąsiadkę czy zazdrosnych hejterów, gorzej jeśli mowa o człowieku, który powinien być nam najbliższy, czyli o naszym partnerze.

Blogerka Joanna Pachla postanowiła przepytać swoje obserwatorki na Instagramie (@joannapachla) i zadała im krótkie pytanie: "czego zabrania ci twój partner?". Mamy XXI w. i pomyślałbym, że to pytanie powinno być skonstruowane mniej pejoratywnie. Czy w ogóle dziś mąż/patner/narzeczony może czegoś kobiecie zabronić? Po liście odpowiedzi, jakie opublikowała Joanna Pachla w relacji instagramowej, okazało się, że moja naiwność nie ma granic. To, jakimi historiami podzieliły się obserwatorki, mrozi krew w żyłach. Jedyna nadzieja w tym, że większość pań pisała o swoich partnerach per "ex".

"Ex zabraniał mi zostania przy panieńskim nazwisku. Zmieniłam faceta, nie nazwisko".

"Ex: wszystkiego. Najgorzej zniosłam zakaz płakania po poronieniu. Bo to i tak był zlepek komórek. I badań określających przyczynę. Bo odpierdalam histerię o nic. Rozwiodłam się z nim".

Blogerka opublikowała odpowiedzi czytelniczek. Ta lista jest szokująca!

Inicjatorka tej dyskusji, blogerka Joanna Pachla, która pisze o związkach i miłości oraz "uczy kobiety, jak fajnie żyć", napisała w podsumowaniu na ogrom historii kobiet, którym partnerzy zabraniali m.in. zakładania tamponów, uczęszczanie do mężczyzny-ginekologa, chodzenia szybciej(?!) niż oni, nie noszenie stanika czy ścięcie włosów. Okazuje się, że sytuacja polskich kobiet wygląda gorzej, niż nam się wydawało. Przemoc cielesna, psychiczna i ekonomiczna, to codzienność dużej części z nas.

"Pamiętajcie proszę: zakazy w związku nigdy, ale to nigdy nie powinny mieć miejsca. To nie miłość, to przemoc. To próba sprawowania kontroli i zgoda na to, by działa Wam się krzywda. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Ani Ty, ani one, ani ja. Żadna, ale to ŻADNA z nas".

Sami zobaczcie niektóre z odpowiedzi, które zszokowały nas najbardziej: 

"Mój były zabronił mi odmawiania mu seksu…"

"Były zabraniał mi nosić krótkich sukienek, bo „wyglądam jak dziwka pod latarnią”.

"Zmiany koloru włosów, zmiany długości włosów, tatuaży, hybryd. To z „troski” o moje zdrowie".

"Ex: Zabraniał zarabiać więcej od niego, kazał dzielić wydatki po połowie i zwracać np. 110, 11 zł".

"Decydowania o braniu antykoncepcji, ja nie chcę tabletek, a on chce i koniec".

"Jeden były zakazywał mi nosić okularów, bo wyglądałam w nich „jak bibliotekarka”.

"Wychodzić bez niego z domu".

"Kupować ubrań w motywy zwierzęce, bo są zdzirowate".

"Nie za bardzo mogę mówić o marzeniach, bo „ma dość, że ciągle czegoś chcę”.

"Mój ex zabraniał mi płakać, bo uważał, że chcę go tym zmanipulować".

Blogerka posądzona o "feministyczną nagonkę": "Przemoc dotyczy wszystkich, niezależnie od płci"

Co ciekawe, blogerka, której zarzucono jednostronność i feministyczną nagonkę na mężczyzn, zrobiła też ankietę na temat tego, czego kobiety zakazują swoim facetom. "Przemoc dotyczy wszystkich, niezależnie od płci", podsumowała Joanna Pachla.⁣⁣

"I jestem w szoku, że wciąż trzeba to powtarzać. Nie zliczę, ile osób, widząc ostatnie historie na stories, napisało mi, że chciałoby przeczytać odpowiedzi drugiej strony. Byli też tacy, którzy zarzucali mi jednostronność albo - co gorsza - „urządzanie feministycznej nagonki” na mężczyzn. Bo „oni też tak mają, więc bez przesady. [...] Martwi mnie co innego. Gdzie się podziała nasza empatia, skoro ani na chwilę nie potrafimy pochylić się nad cudzym problem? Dlaczego nie umiemy przyznać, że komuś dzieje się krzywda, a zamiast tego krzyczymy: „hej, a mnie też boli”? ⁣Cudze cierpienie nie umniejsza naszemu. Jedna tragedia nie wyklucza drugiej". ⁣