Baby blocker: czy to koniec z publikowaniem zdjęć dzieci na Facebooku?

Kwestia udostępniania wizerunku dzieci w mediach społecznościowych podzieliła rodziców na dobre. Dla jednych to wielka frajda, a czasem nawet źródło dochodu, inni tłumaczą, że wrzucanie zdjęć dzieci na facebook czy Instagram jest zwykłym nadużyciem wobec nich i jako ich opiekunowie czują, że powinni raczej chronić je przed przedwczesnym  wkroczeniem w odmęty sieci, niż dobrowolnie narażać na wszystko, co wiążę się w wpuszczaniem własnych zdjęć w internet, bo zagrożeń nie brakuje.

Te zdjęcia Chrissy Teigen wywołały falę oburzenia: o co chodzi?

Dodatkowo padają też argumenty, z którymi faktycznie trudno walczyć, bo (przynajmniej w odniesieniu do osób dorosłych) mają podstawy prawne: nikt nie ma prawa dysponować wizerunkiem innych bez ich zgody, a trudno o takiej mówić w przypadku nieświadomych całego procederu dzieci. I faktycznie: jako dorastające nastolatki mogą nie być zachwycone faktem, że w sieci krążą ich uznane przez rodziców za urocze zdjęcia, których nie da się stamtąd usunąć i nad którymi nie ma się żadnej kontroli.  

Baby blocker: co to jest i jak działa?

Tymczasem jednak fakt jest taki, że ci którzy chcą, mają w praktyce wolną rękę w tym, czy i gdzie publikują zdjęcia własnych pociech. Co ciekawe, o bezpieczeństwo dzieci w sieci postanowił zadbać producent… prezerwatyw. Marka Skyn chcąc udaremnić upowszechnianie fotografii maluchów online stworzył darmową do przeglądarki Chrome o nazwie Baby Blocker, która blokuje wyświetlanie się dzieci w trakcie przeglądania facebookowego walla. Jak to działa? Wtyczka wykrywa zdjęcie dziecka, a algorytm Facebooka z automatu reaguje: po jej zainstalowaniu w miejsce fotografii dzieci pojawiają się neutralne obrazy, np. krajobraz. Opcja jest odwracalna – gdy chcemy znowu podziwiać pociechy znajomych po prostu, ją wyłączamy. Co ciekawe, mamy możliwość sprawdzenia ile zdjęć o niechcianych treściach nas „ominęło”.

Baby blocker marki Skyn

Punktem zerowym całej akcji były narodziny dziecka Meghan Markle i księcia Harry’ego, Archiego Harrisona. Szum medialny, który powstał po przyjściu dziecka na świat według Skyna mógłby wywołać wzmożoną aktywność rodziców jeśli chodzi o pokazywanie własnych pociech. Ta obawa nie jest wyssana z palca: według marki zanim dziecko ukończy 5. rok życia do sieci może trafić nawet 1,5 tysiąca jego zdjęć.

Jak sądzicie? Wtyczka Baby Blocker udaremniająca wyświetlanie przez Facebook zdjęcia dzieci to dobry sposób na to, by chronić ich prawo do prywatności, gdy rodzice nie są w stanie mu tego zapewnić, czy powinno dać się im w tym temacie całkowicie wolną rękę?