Dziesiątki fotografów w pogoni za najlepszym ujęciem kolejnej stylizacji gości pokazu mody, błyskające flesze, pozowanie w ogrodach Tuileries, w Somerset House w Londynie, na mediolańskch ulicach. I Polka, Asia Typek, z aparatem w dłoni, która nie idzie za tłumem. Szuka osób ciekawych, ubranych, a nie przebranych i chwyta chwile w obiektywie swojego aparatu. Nie lubi „ładnej mody”, szuka mody ciekawej.

 

fot. Gosia Bańka/ Na zdjęciu Asia Typek w Warszawie

Na początku pracowałaś w agencji modelek D'Vision, czym się tam zajmowałaś?

Pracowałam jako asystentka właścicielki, Lucyny Szymańskiej, przez dwa lata. W trakcie założyłam bloga Dine & Dash, wspólnie z koleżankami. Chodziłyśmy po Warszawie, robiłyśmy zdjęcia, polecałyśmy dobre jedzenie i fajne miejsca. Zawsze jednak marzyłam o wyjeździe do Nowego Jorku, kupiłam więc bilet, zrezygnowałam z pracy i pojechałam. Na miejscu odbyłam staż w models.com, a po pewnym czasie zaczęłam powoli asystować fotografom przy sesjach zdjęciowych.

Przy okazji trafiłam tam na Tydzień Mody. I tak poniekąd zaczęła się moja praca fotografa mody ulicznej. Choć często też brałam aparat do ręki i włóczyłam się po mieście w poszukiwaniu ciekawych osób. Ciekawy nie oznacza ubrany od stóp do głowy w markowe rzeczy.

Gdzie teraz można spotkać Asię Typek?

Pracuję w Nowym Jorku, Mediolanie, Paryżu, Kopenhadze, Moskwie, ostatnio w Australii. Fotografuję zarówno męskie jak i damskie kolekcje. Na początku wyjeżdżałam tylko do dwóch miast: Paryż i NY, dopiero po jakimś czasie lista ta się zaczęła poszerzać, gdyż chciałam zobaczyć coś więcej i sprawdzić się gdzie indziej. W Moskwie na przykład zaproszono mnie, ponieważ organizatorom też zależy na publikacjach zagranicznych, a ja pracuję m.in. dla Highsnobiety. Na tego typu mniejsze FW, zapraszanych jest kilku fotografów, którzy robią zdjęcia dla „Vogue”, „Glamour” „W magazine”, także jest mi super miło, że wśród nich jestem też ja (śmiech). Czujemy się za każdym razem „zaopiekowani” w rosyjskiej stolicy, organizuje nam się czas, prezentuje rodzimych projektantów. Tak właśnie wyobrażam sobie, że wyglądać będzie nasz polski Mercedes Benz Fashion Week w Warszawie.

fot. Asia Typek/ edited-by.com

Całkiem niedawno robiłaś jeszcze zdjęcia na polskim tygodniu mody w Łodzi?

Tak, na zlecenie „W magazine”. Mam wrażenie, że co raz bardziej przyglądamy się tym mniejszym stolicom modowym, gdzie moda dopiero się rozwija, ale czerpie inspirację z tradycji, kultury - a nie stara się kopiować kraje zachodnie.

Australię zaplanowałaś w rozkładzie jazdy?

Wszystko co robię, robię żeby się rozwijać. Bilety do Australii kupiłam na długo przed tym, zanim dostałam zlecenie od Refinery29.

W którym mieście spotkałaś najlepiej ubranych ludzi?

W Kopenhadze, bo mam wrażenie że nic tam nie jest wymuszone. Lubię też bardzo Paryż. Oba te miasta są w stylu w moim stylu.

Miałam niejedną okazję obserwować pracę fotografa w Londynie czy w Paryżu i powiem jedno - robienie zdjęć w trakcie Fashion Weeków jest tak naprawdę ciężkim kawałkiem chleba.

O tak! Teraz w Paryżu przed pokazami (tymi największymi) kręci się mnóstwo paparazzi, fanów czy turystów, Biegają za gwiazdami i modelkami. Wtedy nie zrobisz ładnego zdjęcia, w tłumie. Poza tym wychodzę rano, przejeżdżam z pokazu na pokaz, ponieważ zazwyczaj są w zupełnie innych częściach miasta, wracam do hotelu i zabieram się za selekcję i edycję zdjęć. To jest praca z dnia na dzień, zwłaszcza, jeśli mam tego typu kontrakt. Całe szczęście, że często pracuję dla amerykańskich tytułów, mam więc, dzięki różnicy czasowej, kilka godzin w zapasie (śmiech).

fot. Asia Typek/ edited-by.com

Pracowałaś też dla jednej z najsłynniejszych blogerek na świecie, Garance Dore, jak do tego doszło?

Kiedy poleciałam po raz pierwszy do NYC, Garance robiła open day, sprzedając swoją papeterię. Poszłam i zrobiłam kilka zdjęć, które opublikowałam na swoim blogu. Jakiś czas później, kiedy byłam na wakacjach, dostałam maila od sekretarza redakcji Garance Dore, która zaprosiła mnie na kawę. I tak zaczęłam robić dla nich fotografie.

W jaki sposób wybierasz bohaterów swoich portretów?

Uwielbiam prostotę i nie lubię pozowanych zdjęć. Zależy mi na unikalnym zdjęciu, ujęciu. Stoję z boku i czekam moment. Nie idę tam, gdzie akurat pozuje Anna Dello Russo i fotografuje ją dwudziestu fotografów. Może, też nie do końca w moich zdjęciach chodzi o modę. Często też słyszę że jesteśmy „ofiarami mody” i ślepo podążamy za trendami, ale chyba w tym wypadku mogę powiedzieć że nie do końca tak to wygląda z mojej strony.

fot. Asia Typek/edited-by.com

Czy w tym momencie fotografowanie mody ulicznej jest Twoją pracą? Utrzymujesz się z tego?

Tak to mój pełnoetatowy zawód. Jestem non stop w podróży, odkrywam, poznaję. Obecnie w sieci można znaleźć wiele osób, które prześcigają mnie w liczbie followersów na Instagramie, ale zawsze ktoś na mnie trafia, co jest bardzo miłe. Sama też się oczywiście staram i wysyłam swoje portfolio do interesujących mnie tytułów.

Czyli co tak naprawdę trzeba mieć, żeby osiągnąć sukces w branży, która wydawałaby się nasycona fotografami mody ulicznej?

Trzeba mieć swój styl, dobre oko i sprzęt. Niekoniecznie masę znajomości, sama nie chadzam często na branżowe imprezy. No i trochę szczęścia.

fot. Gosia Bańka/ Na zdjęciu Asia Typek w Warszawie

LETNIA KAMPANIA LE BRAND NA ZDJĘCIACH ASI TYPEK

JUSTYNA CHRABELSKA LATO 2016