Anna Dymna choruje

Anna Dymna coraz częściej skarży się na złe samopoczucie spowodowane schorzeniem zwanym rwą, czyli pulsującym, powtarzalnym bólem pleców. "Mój organizm mówi: ile lat będziesz mnie torturować?", przyznaje aktorka i założycielka Fundacji Mimo wszystko. Cierpi też na tzw. łokieć tenisisty, czyli zapalenie nadkłykcia bocznego kości ramiennej, które objawia się stałym kłującym bólem w obrębie łokcia i promieniowaniem od ramienia aż do nadgarstka. Gwiazda przyznaje, że obu tych przewlekłych chorób nabawiła się w wyniku wypadków z przeszłości, często na planie filmowym.

Czterdzieści lat temu, kiedy Anna Dymna jechała na zdjęcia na Węgry, jej kierowca zasnął za kierownicą, zjechał z pasa i z całym impetem rozbił samochód. Aktorka cudem uniknęła śmierci w zmiażdżonym aucie. Miała połamane żebra, przebite płuco, uszkodzony kręgosłup i pękniętą miednicę. Jako 27.latka została częściowo sparaliżowana, a lekarze w węgierskim szpitalu prognozowali, że już nigdy nie będzie chodzić o własnych siłach. Ona jednak się nie poddała i bardzo długo rehabilitowała całe ciało, aż w końcu na nowo zaczęła stawiać pierwsze kroki. 

Jak odzyskiwałam przytomność po wypadku, długo byłam gdzieś daleko, nieprzytomna. Bardzo mi tam zresztą dobrze było. Jasno, ciepło. Powrót do rzeczywistości oznaczał ból, bo byłam bardzo poszkodowana. Z radością i ulgą, że nie boli, zapadałam się więc w tę jasną otchłań. Z momentu, kiedy odzyskałam świadomość, pamiętam niewiele, bo miałam też uszkodzoną pamięć. Ale radość z tego, że jestem, pamiętam do tej pory. Myślenie miałam odjęte, wyłączone, ale emocje i uczucia mi zostały. To mi dało pewność, że człowiek za dużo kombinuje. Ma żyć, to jego obowiązek, największy zaszczyt, szansa i radość., mówiła w wywiadach Dymna.

Anna Dymna miała wypadek

Zaledwie dwa lata później, aktorka po raz kolejny została poszkodowana na planie filmowym. Kręcąc "Królową Bonę" wypadła z sani (przewróciły się) i uderzyła głową w drzewo. Prężnie działająca w fundacji Mimo Wszystko gwiazda przeszła też kilka skomplikowanych operacji, w tym stawu skokowego, kolana i barku. 

Anna Dymna jednak nie skarży się często i przymyka oko na codziennie towarzyszący ból. Przede wszystkim chce żyć i pomagać innym. Brawo pani Anno, trzymamy mocno kciuki za pełny powrót do zdrowia!