Mama, która usłyszała diagnozę bezwodzie dzieli się swoją historią

Do tej pory nie możemy otrząsnąć się po śmierci 30-letniej Izy, która zmarła w 22. tygodniu ciąży z powodu wstrząsu septycznego. Ta głośna sprawa przyczyniła się do tego, że wiele kobiet zaczęło otwarcie mówić o swoich doświadczeniach. Jedną z nich jest Ania Dominik, która na Instagramie znana jest jako @scraperka.

"Opowiem Wam naszą historię, tak podobną do tej, o której ostatnio tyle się mówi. Zmarła 30-letnia kobieta, mama. Zmarła przez chore przepisy i to co wyprawia nasz rząd. To mogłam być ja, Ty.. każda z nas.. zacznijmy od początku." - pisze Pani Ania, u której w ciąży podobnie jak u Pani Izy, również zdiagnozowano bezwodzie.

Pani Ania wraca wspomnieniami do roku 2016, kiedy zaszła w ciążę. Przez 19 tygodni ciążą rozwijała się prawidłowo. Dopiero badanie połówkowe pokazało, że są powody do niepokoju.

Na badaniu połówkowym dowiedziałam się, że mam skrajne małowodzie, które za chwil kilka zamieniło się w bezwodzie. Brak płynu owodniowego nie wróżył nic dobrego, ale mieliśmy nadzieję, bo Zosia mimo trudnych warunków w brzuszku, rosła. Wiedzieliśmy tylko, że płucka mogą się nie rozwinąć. Później się zaczęło. Amniopunkcja i zabiegi uzupełniania wód przez brzuch, zastrzyki, ciągłe krwawienia i wizyty w szpitalach.. oby wytrzymać jak najdłużej.

W 29. tygodniu ciąży Pani Ani pękł pęcherz płodowy i odeszły uzupełniane wcześniej wody. "Szpital, badania, później karetka i kolejny szpital w którym zostałam przyjęta z opisem: bezwodzie i początek akcji porodowej bez żadnego rozwarcia. Ból okropny.. Zostałam przeniesiona na oddział porodowy, całą noc płakałam z bólu, a Zosia była monitorowana" - opisuje dalej kobieta.

Pani Ania nie rozumie, dlaczego lekarze czekali tyle czasu, przecież liczyła się każda minuta i godzina.

Nad ranem zaczęliśmy ją tracić i lekarz, który przyszedł na oddział zdecydował o natychmiastowym cesarskim cięciu. Urodziła się nad ranem.. wyjęli ją i nawet nie zapłakała. Zabrali. Nie mogłam jej przytulić, dotknąć. Nie było czasu. Trafiła do inkubatorka w stanie krytycznym. Codziennie słyszeliśmy, że jest bardzo źle, później następowała lekka poprawa, by po kilku godzinach usłyszeć, że znów dzieje się bardzo niedobrze. Płuca nie reagowały, zaczęła puchnąć. Miała 1 kg i 3 punkty.. mogliśmy odwiedzać ją raz/dwa razy dziennie, ale absolutnie nie wyjmować.

Mała Zosia przeżyła 12 dni. Mama, nigdy nie zapomni momentu, kiedy po raz pierwszy mogła przytulić córeczkę:

Pierwszy raz położyli ją na mnie po 12 dniach, gdy odchodziła. To był czas, aby się pożegnać. Żyję, ale mogło być inaczej. Ona nie miała tyle szczęścia.

Bezwodzie w ciąży: co to jest?

Po tragedii w Pszczynie wzrasta zainteresowanie terminami "bezwodzie" i "małowodzie". To właśnie bezwodzie było zdiagnozowane u Pani Izy w ciąży. Wyjaśnijmy zatem, co znaczą oba te pojęcia.

Zobacz także:

O małowodziu mówimy wtedy, kiedy zmniejszona jest ilość płynu owodniowego, czyli substancji, która wypełnia worek owodniowy, w którym znajduje się płód. Płyn owodniowy pełni zatem kluczową rolę, ponieważ stanowi niezbędne środowisko dla rozwoju płodu. Płyn owodniowy produkowany jest przez sam płód - przez jego skórę, nerki, płuca, przewód pokarmowy, ale też przez błony płodowe. Dzięki jego odpowiedniej ilości płód ma swobodę ruchów i może się prawidłowo rozwijać. Kiedy jest mało płynu, to możemy mówić o małowodziu.

Przyczyną mogą być m.in wady układu moczowego płodu lub pęknięcie pęcherza płodowego, co powoduje odpływanie wód. Najczęściej w tej drugiej sytuacji, pacjentka jest w stanie to zauważyć. Wymagana jest wówczas hospitalizacja - mówi w rozmowie z portalem "Twoje Zdrowie" dr Anna Horbaczewska, specjalistka z zakresu ginekologii i położnictwa.

Małowodzie może przerodzić się w bezwodzie. Wówczas płynu owodniowego prawie wcale nie ma.

Jest to bardzo niebezpieczny stan, dlatego, że wiąże się z dużym dyskomfortem dla dziecka. Przede wszystkim z utrudnionym lub całkowicie niemożliwym rozwojem płuc i układu pokarmowego - dodaje ekspertka.