Kiedy zacząłeś przygodę z modelingiem?

Zostałem modelem w 1985 roku, miałem 21 lat. Facet podszedł do mnie w amsterdamskim Popvenue Paradiso i spytał, czy zechciałbym zrobić kampanie Mexxa. Pół roku później znalazłem się w squacie w Londynie, prowadząc szalone życie.

Co zmieniło się w branży od tamtego czasu?

W latach 80. fotografia była bardziej eksperymentalna. Myślę też, że zasady panujące w branży są dziś zdrowsze.

Co cię bardziej kręci: pokazy czy sesje?

Zwykle nie występuję w pokazach. Nie przepadam za całym tym zamieszaniem. W studio pracujesz z ludźmi, którzy naprawdę wiedzą, co robią.

Czy któraś z sesji zapadła ci szczególnie w pamięć?

Robiłem reklamę perfum J’adore Diora z Charlize Theron. Scena łóżkowa. Kiedy była już gotowa, szef Diora ją wyciął, ponieważ była zbyt odważna na chiński rynek.

Potrafisz sobie wyobrazić inny scenariusz na życie?

Oczywiście. Robię też zdjęcia, fotografuję pejzaże. Uczę strażników, jak łagodzić groźne sytuacje z więźniami.

Ale zajmujesz się głównie modelingiem, wystąpiłeś ostatnio w kampanii Vistuli.

I byłem pod ogromnym wrażeniem! Fotografował Ryszard Horowitz. Mistrz.

Co najbardziej spodobało ci się w kolekcji?

Garnitury są dobrze dopasowane. To bardzo ważne.

Których projektantów cenisz najbardziej?

Magnusa Hultina i Umita Benana ze szwedzkiej marki The Tailoring Club. Jeśli chodzi o marki to All Saints i Brioni. W szafie najwięcej mam garniturów i dżinsów.

A kogo uważasz za współczesną ikonę mody?

Kate Moss, jest taka seksowna!