Jak działają ampułki – i dlaczego są takie modne?

Ampułki to niewielkie, hermetycznie zamknięte szklane buteleczki, w których znajdują się wysoko skoncentrowane substancje aktywne (np. witamina C, kwas hialuronowy). By się do nich dostać musimy złamać opakowanie, które następnie opróżniamy i wyrzucamy. To sprawia, że ich stosowanie różni się od wszystkich innych preparatów pielęgnacyjnych i dla niektórych jest nawet swoistym, niewielkim rytuałem. W dodatku minimalistyczne opakowania wyglądają pięknie zarówno w naszej łazience, jak i na Instagramie – nic więc dziwnego, że grono fanów ampułek wciąż się powiększa. Czy rzeczywiście są one jednak tak skuteczne w pielęgnacji skóry, jak chciałybyśmy wierzyć?

W czym tkwi skuteczność ampułek?

Głównym atutem ampułek jest ich hermetyczne opakowanie. Pomysł został zaczerpnięty ze standardów medycznych i ma na celu ochronę zawartości przed utlenianiem. To problem większości kremów i innych kosmetyków, które są wielokrotnie odkręcane. Czy tego chcemy czy nie, za każdym razem wpuszczamy do środka cząsteczki tlenu, a przez to zawarte w formułach składniki aktywne zaczynają tracić swoje właściwości. Nie bez znaczenia jest też rozmiar ampułek. Ilość znajdującej się w środku esencji z założenia powinna być wykorzystana podczas jednej aplikacji i natychmiast po otwarciu – właśnie po to by zminimalizować straty, spowodowane przez tlen. Czy to faktycznie potrzebne? Owszem, hermetyczne opakowanie ma ogromne znaczenie przypadku składników, które są podatne na utlenianie, takich jak witamina C czy koenzym Q10. Ale są też takie substancje (np. kwas hialuronowy), którym tlen w zupełności nie szkodzi – a zamknięcie ich w ampułce to bardziej chwyt marketingowy niż techniczna konieczność.

Ampułki nie zawierają konserwantów?

Niewątpliwym plusem ampułek jest natomiast ograniczenie syntetycznych konserwantów, które niestety są dodawane do większości składów kremów pielęgnacyjnych i serów. Ponieważ preparaty zamknięte w szklanej buteleczce nie mają styczności z tlenem, producenci mogą znacznie ograniczyć lub nawet całkowicie pominąć obecność substancji konserwujących i stabilizujących (w tym m.in. owianych złą sławą parabenów). Najczęściej są one jednak dodawane w śladowych ilościach po to, by zapewnić stabilność kosmetyku i zachować jego zapach oraz konsystencję.

Czy jednorazowy zastrzyk witamin jest dobry dla naszej skóry?

Większość ampułek jest sprzedawana pojedynczo lub w ramach dłuższej kuracji (np. tygodniowej). Często są też stosowane jako element profesjonalnych zabiegów w gabinetach kosmetycznych. Czy taki jednorazowy shot substancji odżywczych na pewno jest korzystny dla skóry? Czy w ten sposób nie przyzwyczajamy jej do bardzo skoncentrowanej pielęgnacji? I w końcu - czy nie lepiej dostarczać jej witamin i antyoksydantów w mniejszych stężeniach - ale na co dzień? Nie ma jednej prostej odpowiedzi na te pytania. Jeśli ampułka zastępuje nam regularną pielęgnację, to z pewnością na tym nie zyskamy. Ale traktując ją jako dodatkowy, domowy zabieg (np. tuż przed większym wyjściem), możemy w krótkim czasie poprawić kondycję skóry i przywrócić jej blask. Wszystko zależy od stężenia substancji aktywnych w składzie ampułki i kolejności nakładania kosmetyków. Najlepsze efekty osiągniemy stosując ją na oczyszczoną skórę po eksfoliacji (ale nie bezpośrednio po peelingu). Ampułki na pewno świetnie sprawdzą się jako domowy zabieg bankietowy - a także wtedy, gdy nasza skóra potrzebuje dodatkowego zastrzyku nawilżenia i odżywienia - na przykład po lecie. P.S. Nie przyzwyczajaj skóry do wysokich stężeń - taką kurację funduj jej nie częściej niż raz na miesiąc, a jeśli używasz ampułek jednorazowych - maksymalnie raz w tygodniu.