Kochamy kolorowe drinki, dobre wina do kolacji czy zimne piwo w parne wieczory. Ale czy wiemy, co one robią, gdy już znikną nam w ustach? Dane na temat picia zwykle dotyczą panów, a przecież my (jak można przeczytać na: www. abcalkoholu.pl) na wyskokowe trunki reagujemy inaczej. Nawet normy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zakładają, że mężczyźni bez szkody dla zdrowia mogą wypić więcej, u kobiet dopuszczalna dawka to 20 g czystego alkoholu (pół litra słabego piwa lub dwie lampki wina 10-proc., albo 50 g wódki, whisky czy koniaku). Warunek: nie częściej niż 2–3 razy w tygodniu. Tymczasem statystyczny Polak dwukrotnie przekracza średnią światową. Lekarze mówią: pijemy za dużo, a alkohol spożywany w nadmiarze uszkadza ciało. Acz w małych dawkach odpręża. Choć na krótko. Z medycznego punktu widzenia jest bowiem trucizną, która zaburza funkcjonowanie komórek w mózgu. „Dowodem” są osoby, które nietrzeźwe siadają za kółkiem.

Nie wiesz, czy możesz prowadzić? Ilość wypitego alkoholu przeliczysz na promile nawet przez komórkę (więcej: www.sprawdzpromile.pl) lub internet (www.alkomat.cba.pl). Ale czy wiesz, jak działa na twoje zdrowie?

CZY WINO JEST DOBRE DO KOLACJI...

●  Słabe wino, piwo wzmagają apetyt przed posiłkiem, mała wódka do bigosu czy śledzia pomaga je strawić (ale większe ilości szkodzą żołądkowi i jelitom). Mocny alkohol bywa też remedium przy nagłym ataku niestrawności (np. w podróży). – Z jednej strony przynosi ulgę, z drugiej uszkadza błony śluzowe jelita i żołądka – zauważa dr Arkadiusz Miller, specjalista chorób wewnętrznych. Tak samo czerwone wino: Francuzi pijący je do obiadu, mimo upodobania do tłustych potraw, mają niski poziom cholesterolu (ten „francuski paradoks” to zasługa obecnego w czerwonym winie resweratrolu) i rzadko zapadają na zawały. „Bo wcześniej dopada ich marskość wątroby”, kwitują lekarze. Trucie tego narządu przez lata prowadzi do przewlekłego zapalenia i obumarcia, ratunkiem bywa tylko przeszczep. Wino może jednak chronić przez miażdżycą, ale osoby zdrowe i sączące je z umiarem: jedną lampkę do obiadu. „Sercowcy” powinni unikać nawet słabych trunków.

... A NALEWKA NA PRZEZIĘBIENIE?

●  W pierwszej chwili rzeczywiście rozgrzewa, ponieważ do naczyń rozszerzonych alkoholem napływa ciepła krew. Niestety, równie szybko odpływa, co prowadzić może nawet do wychłodzenia. Leczenie przeziębień nalewkami nie jest dobrym pomysłem, bo po każdym alkoholu układ odpornościowy też jest na lekkim rauszu, spada aktywność leukocytów i produkcja przeciwciał. Ale mamy i dobrą wiadomość: ci, którzy raz na kilka dni nie odmawiają sobie małej porcji trunku, przeziębiają się rzadziej! – Bo alkohol działa antybakteryjnie, czasem antygrzybiczo, i wybija zarazki, które zaczynają pojawiać się np. w gardle (czy w żołądku, gdy zjemy coś niedobrego) – potwierdza dr Miller. – Ale pamiętajmy: on nie wybiera, wybija jak leci, także bakterie pożyteczne. Do tego niszczy nabłonek. Jeśli więc to konieczne, pijmy słabe alkohole: wino, piwo – nie wódkę. 

JEDEN KIELISZEK SZKODZI CIĄŻY?

●  Nie ma zgody, jaka dawka alkoholu jest bezpieczna dla malucha w brzuchu, stąd kobietom ciężarnym w ogóle nie zaleca się picia alkoholu – bo on przedostaje się poprzez krwiobieg i łożysko do krwi dziecka. To może zaszkodzić jego rozwojowi i doprowadzić do wystąpienia zespołu alkoholowych zaburzeń płodowych (FASD) i wielu wad wrodzonych (uszkodzeń serca, nerek, upośledzeń wzroku, słuchu, zajęczej wargi). Także kłopotów neurologicznych. Co jednak, gdy nie wiedziałyśmy o ciąży i zdarzyło się nam upić na jej początku? – Pojedyncze przypadki nie powinny mieć znaczenia. Organizm ma mechanizmy obronne – uspokaja dr Miller. Lepiej nie pić też, gdy się karmi – alkohol uszkadza słabe jeszcze narządy niemowlęcia.

CZY MOŻNA PIĆ I BRAĆ LEKI?

●  Łączenie mocnych trunków choćby z aspiryną czy ibuprofenem może wywołać rozstrój żołądka, a z antyalergiczną lotardyną (np. Claritine) czy cetyryzyną (Zyrtec, Cirrus, Allertec) nasila senność i zawroty głowy. Alkohol w podobnie nieprzyjemne interakcje wchodzi z preparatami na przeziębienia (typu Coldrex, Gripex) i syropami przeciwkaszlowymi. Absolutnie nie pij, jeśli bierzesz leki na receptę – to może nasilać lub hamować działanie silnych farmaceutyków. Powikłania daje z antydepresantami, lekami na serce czy sulfonamidami (Metronidazol, Furagin, Biseptol).

CZY ZAWSZE POBUDZA ROZWÓJ RAKA?

●  W 2008 r. grupa amerykańskich uczonych dowiodła, że picie większych ilości alkoholu niż te przyjęte przez WHO zwiększa ryzyko (proporcjonalnie do ilości spożywanego trunku) wystąpienia raka przełyku, krtani, żołądka, wątroby, jelita, odbytu i piersi. U mężczyzn o 50 proc., u kobiet aż o 80! Wszystko przez obniżanie przez mocny alkohol odporności i rakotwórcze działanie aldehydu octowego. Ryzyko choroby rośnie, jeśli pijący pali (też rakotwórcze) papierosy. Dla pocieszenia: spożywanie małych ilości alkoholu może obniżać niebezpieczeństwo zachorowanie na raka pęcherza, nerek, jajnika, prostaty i chłoniaka nieziarniczego. Warte polecenia jest szczególnie czerwone wino (np. Pinot Noir z Burgundii), bo zawiera sporo resweratrolu, który spowalnia raka. Ale pić można kieliszek dziennie! 

CZY KACA DA SIĘ WYLECZYĆ?

●  Zwykle pojawia się kilka godzin po zakończeniu picia. „Sprawcy” we krwi już nie ma, wątroba przerobiła go na aldehyd octowy (czuć go we „wczorajszym” oddechu). Z powodu odwodnienia komórek i wysiusiania soli mineralnych czujemy osłabienie, ból i zawroty głowy, mdłości. Podrażniony nabłonek komórkowy żołądka może prowokować wymioty, które prowadzą do większego odwodnienia i zaburzeń jonowych. A jako że alkohol rozkłada obecny w wątrobie glikogen (nasze podstawowe źródło energii), jesteśmy zmęczeni i słabi. Tak możemy się czuć do 24 godzin. – Nie ma środka neutralizującego. Dobrze pić wodę, o którą organizm sam woła, sok pomidorowy bogaty w sód i potas – wylicza dr Miller. Niektórym pomaga kawa z aspiryną. Preparaty na kaca? Zdrowienia nie przyspieszą, ale zrelaksują. Za to nie leczmy się środkami przeciwbólowymi, zwłaszcza paracetamolem, bo jego toksyczność rośnie wraz z alkoholem i dociąża i tak biedną wątrobę. Z tego też powodu lepiej nie kurować się tzw. „klinem”. – A najlepiej nie pić wcale – dodaje dr Miller. – Seks i obiad na trzeźwo są lepsze :)