Terapia czaszkowo-krzyżowa - "magia dotyku" czy siła nauki?

Agnieszkę Cegielską większości z nas kojarzy się z uśmiechniętą, pełną ciepła i pogody ducha gwiazdą TVN. Jest też autorką książek, przybliżających temat medycyny naturalnej i zdrowego trybu życia, zgodnego z Matką Naturą. Ostatnia jej książka „Naturalnie dla zdrowia” to kilkanaście rozmów ze specjalistami, którzy zajmują się zdrowiem. Agnieszka Cegielska, posiłkując się wiedzą i doświadczeniem swoich rozmówców, udowadnia, że zdrowie nie jest trudnym i długotrwałym procesem bez realnych efektów. Jej zdaniem wiele zależy od nas samych – diety, dbania o swoje ciało i umysł, konsultacji u właściwych specjalistów. Agnieszka Cegielska jest fanką m.in. osteopatii, hirudoterapii, chiropraktyki oraz terapii krzyżowo-czaskowej. Ta ostatnia przyniosła ulgę jej 10-letniemu synkowi Frankowi. Właśnie tej terapii poświęca jedną z rozmów na łamach książki „Naturalnie dla zdrowia”. Oto fragment książki, w którym Agnieszka Cegielska rozmawia z Jolantą Izak - terapeutką Terapii Czaszkowo-Krzyżowej oraz Polarity.

- Nigdy bym nie przypuszczała, że terapia krzyżowo-czaszkowa (TCK) zajmie tak ważne miejsce w moim życiu. Miałam to wielkie szczęście trafić przy tej okazji na Jolę, do której trudno mi się zwracać per pani, bo stała mi się niezwykle bliska. W moim sercu jest naturalnym aniołem stróżem, tu w stolicy pomagając mi przejść przez trudne momenty mojego życia. O każdej porze roku, wchodząc na spotkanie z moją ukochaną Jolcią, czułam się tak, jakbym chowała się u Pana Boga za piecem, bezpiecznie z ufnością. Wiedziałam, że mogę powiedzieć o wszystkim, co tak bardzo mnie boli, i że będzie to dzięki dotykowi Joli uleczone – delikatnie, bez oceniania, z akceptacją i miłością – pisze w swojej książce „Naturalnie dla zdrowia” i rozpoczyna rozmowę:

Agnieszka Cegielska: Jolciu pamiętam taki moment, kiedy na zabiegu terapii czaszkowo-krzyżowej u ciebie był mój syn Franio. Miał wtedy 10 lat. Jestem pełna podziwu, jak dzieci naturalnie reagują na takie zabiegi. Kiedy zapytałam Frania na drugi dzień o poranku, przed wyjściem do szkoły, jak się czuje, odpowiedział: „Ten zabieg u pani Joli to był tylko dotyk i ktoś mógłby pomyśleć, że to taki zwykły dotyk, ale to nie był zwykły dotyk. To była magia”. Powiedz, Jolu, na czym polega ta magia dotyku w terapii czaszkowo-krzyżowej?

Jola Izak: Piękne pytanie, bo ja właśnie chciałam powiedzieć, że terapia czaszkowo-krzyżowa nie jest metodą magiczną. Jedna sesja terapii czaszkowo-krzyżowej trwa ok. 1-1,5 godziny. Na początku rozluźnia się struktury poprzeczne powięzi w okolicach miednicy, przepony, górną część klatki piersiowej, a zaraz po nich pionowe stawy krzyżowo-biodrowe, połączenie lędźwiowo-krzyżowe i szczytowo-potyliczne. W końcowej fazie rozluźnia się rdzeń kręgowy i naszego zawiadowcę – mózg. To opis z perspektywy medycznej, ale przede wszystkim ta terapia to dotyk miłości, ukochanie każdej spragnionej komórki ciała. Bardzo się cieszę, że Franio tak pięknie opisał, to co czuł. W terapii czaszkowo-krzyżowej dotyk jest bardzo ważny i musi to być dotyk delikatny, z miłością. Dlatego istotna jest relacja między terapeutą a pacjentem.

Tu bardzo ważne jest zaufanie…

J.I.  Według mnie nie da się przeprowadzić prawidłowo terapii, czyli z właściwym, oczekiwanym rezultatem, jeżeli nie ma przede wszystkim zaufania ze strony pacjenta oraz jeśli nie ma pozytywnego, życzliwego stosunku pomiędzy terapeutą i pacjentem. Określiłabym to po prostu jako wzajemną sympatię i otwieranie się na siebie.

Zaufanie i wiara w to, że idąc do terapeuty, otrzymam pomoc?

J.I. Tak, aczkolwiek miałam takie przypadki, że ludzie nie wierzyli w terapię. Przychodzili i mówili, że przyszli z polecenia, ale nie bardzo wiedzą, po co przyszli, i nie bardzo wierzą w pozytywny efekt. Przyszli, aby spróbować. Mogę powiedzieć, że są to dzisiaj moi najwierniejsi podopieczni. Miałam też taką pacjentkę, która była w mocnym napięciu psychicznym i nie była w stanie wytrzymać na stole zabiegowym. Po prostu dla niej leżenie przez godzinę było nie do zniesienia. Zwłaszcza że prawdopodobnie drażniło ją to, co czuła w trakcie zabiegu. Ta pacjentka bardzo potrzebowała pomocy. Wytrzymała dzielnie pierwszy raz, po czym wracała jeszcze wiele razy i, jak sama powiedziała, zaczęło być jej o wiele łatwiej, dlatego że w wyniku terapii czaszkowo-krzyżowej pacjenci stają się spokojniejsi.

Myślę sobie, że ludzie po zabiegu są nie tylko spokojniejsi, ale też, przede wszystkim, zrzucają z siebie to, czego dźwigać nie powinni, a sami ze zdjęciem tego bagażu nie potrafią sobie poradzić.

J.I. Ty już, Agnieszko, doświadczyłaś tego, jak pomocna jest ta metoda. Ważne jest, aby dobrać sobie takiego terapeutę, z którym relacja będzie przyjemna i ciepła. Mój zabieg poprzedza rozmowa, która jest istotną częścią spotkania. Mogę wtedy zapytać pacjenta, z czym przychodzi, jakie są jego oczekiwania i potrzeby. W trakcie zabiegów tak naprawdę ty sama sobie pomagasz. Terapia czaszkowo-krzyżowa polega na tym, że terapeuta daje swoją obecność i z uwagą obserwuje to, co się dzieje w twoim organizmie. Obecność terapeuty przypomina twojemu organizmowi o jego umiejętności samouzdrawiania.

Chciałoby się rzec, że to takie proste…

J.I. W gruncie rzeczy to jest bardzo proste.

ZOBACZ TEŻ:

Żeby przeżyć powinniśmy robić to 4 razy dziennie. O co chodzi?

Jak wrócić do zdrowia?

Jesteś kolejną osobą, która mówi, że powrót do zdrowia jest prostszy, niż nam się wydaje.

J.I. Bo taka jest prawda. W trakcie zabiegu obserwuję to, co dzieje się w twoim organizmie, patrzę na jego rytmy i pulsacje. Daję ci wsparcie moją uważną obecnością, ale nie zachodzi między nami wymiana energii, czyli ty nie dostaniesz w trakcie zabiegu moich emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Ty się wzmacniasz, a moja obecność tylko przypomina twojemu organizmowi, że ma zdolność do bycia całkowicie zdrowym, ponieważ każdy z nas ma w sobie matrycę zdrowia doskonałego i z tym przychodzimy na świat.

Czyli w pewnym sensie jest to przypomnienie o tym, że nasz organizm ma niezwykłe możliwości do samoregeneracji, samoleczenia, tylko chodzi o to, aby mu nie przeszkadzać, ale go w tym wspierać?

J.I. Tak, oczywiście. Na różne sposoby. Terapia czaszkowo-krzyżowa nie jest jedyną naturalną metodą uzdrawiania siebie.

Myślę, że tych metod jest wiele i najważniejsze jest to, żeby znaleźć tę właściwą dla siebie.

J.I. Tak, ważne jest, aby wybrana metoda była zgodna z nami. Dlatego warto próbować, szukać, doświadczać i z pewnością nie warto poddawać się, jeśli nam na tym zdrowiu zależy.

Zazwyczaj po zabiegu od razu czuję różnicę i wiem, że jak bardzo nie byłabym zestresowana, spięta, to po zabiegu poczuję, jakby moja dusza wracała na swoje miejsce, do mojego ciała.

J.I. Pięknie to określiłaś. Ta terapia działa bardzo delikatnie, a jednocześnie jest skuteczna i przynosi spokój, wyciszenie, większą otwartość na innych. Czujemy w sobie przyjemną przestrzeń. Wydawać by się mogło, że tak delikatny dotyk niewiele może pomóc, a jednak…

Jolu, a zatem na czym właściwie polega terapia czaszkowo -krzyżowa?

J.I. Polega ona na przywróceniu naturalnego ruchu w organizmie poprzez odpowiednie układy rąk i uważną obecność terapeuty. Usuwa pierwotną przyczynę choroby czy zaburzenia. Usuwa cysty energetyczne, powstałe na skutek stresu, traum, urazów. Jest to praca na wszystkich systemach człowieka, która integruje różne płaszczyzny organizmu, działa całościowo, holistycznie, uzdrawiająco.

Ktoś mógłby z niedowierzaniem zapytać: „i to wszystko dzieje się za sprawą dotyku?”.

J.I. Również dotyku, bo najważniejsza jest obecność terapeuty, to znaczy umiejętność bycia obecnym w tych zachodzących w ciele pacjenta procesach. Obserwacja tego, co się dzieje w jego organizmie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Iliana Ramirez - córka meksykańskiej uzdrowicielki - radzi Polkom: ODDYCHAJ GŁĘBOKO I DAJ CIAŁU ODPOCZĄĆ

Terapia czaszkowo-krzyżowa również dla dzieci i zwierząt?

Zauważyłam, że twoimi podopiecznymi są nie tylko osoby dorosłe. Wspomniałam wcześniej o moim Franiu, który był u ciebie kilkukrotnie i zazwyczaj sam się zgłasza, kiedy potrzebuje się z tobą spotkać.

J.I. Dzieci są niesamowite, cudowne i bardzo dobrze reagują na tę terapię. Nierzadko lepiej słuchają swojego organizmu niż dorośli.

Czy w przypadku dzieci to jest terapia, którą można stosować przy konkretnych schorzeniach i dolegliwościach?

J.I. Oczywiście, prawie przy wszystkich. Nie znam schorzeń, przy których nie można stosować tego zabiegu. Pomaga między innymi dzieciom autystycznym, bo również takich wyjątkowych i cudownych pacjentów mam pod opieką. Terapię tę można stosować również u kobiet w ciąży, czyli jeszcze przed narodzeniem dziecka, co pozwala na przeprowadzenie zabiegu zarówno u mamy, jak i u maleństwa w jej brzuchu. Mam również pod opieką takie dzieci, którym robiłam zabieg, jak miały dosłownie kilka tygodni, a dzisiaj są już nastolatkami. Nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Ta lista dolegliwości, których leczenie jest w stanie wesprzeć terapia czaszkowo-krzyżowa, jest bardzo długa – od bóli kręgosłupa, nawracających migren, przez zaburzenia menstruacji, zaburzenia koncentracji, aż po nerwice, depresje, traumy.

Pewnego razu, kiedy wychodziłam od ciebie, spotkałam panią, która wchodziła z psem.

J.I. Hahaha, zgadza się.

I jak się okazuje, kiedy moja suczka Luna zaczęła chorować na chorobę genetyczną, otrzymałam informację od lekarza weterynarii, aby szukać wsparcia również u osteopaty czy nawet terapeuty od terapii czaszkowo-krzyżowej. Okazuje się, że również zwierzętom można w taki sposób pomóc.

J.I. Tak, oczywiście i zwierzęta bardzo to lubią. One też potrzebują dotyku, o czym często zapominamy.

Zauważyłam, że ta terapia podziałała na naszego ukochanego psa lepiej niż lekarstwa. Myślę, że zwierzęta są trochę jak dzieci. Nie mają ograniczeń. My dorośli, kiedy tylko coś niedobrego się dzieje, sięgamy po tabletkę. Tymczasem okazuje się często, że ona w ogóle nie była potrzebna, bo odzyskujemy zdrowie bez niej, kiedy na różne sposoby przywracamy harmonię w organizmie. 

J.I. O to właśnie chodzi – o harmonię. Nie tylko w naszym ciele, lecz także w psychice czy oddechu, ponieważ zabiegi działają holistycznie. Istnieje takie określenie w terapii czaszkowo-krzyżowej jak „oddech życia” i to jest główny element, na którym pracujemy. Jest to rytm pulsacji płynu mózgowo-rdzeniowego. To nowy termin, który występuje w tej terapii, a nie występuje w medycynie. Warto tu zaznaczyć, że zabieg terapii czaszkowo-krzyżowej jest dość nowym sposobem leczenia, bo powstał w latach 20., na początku XX wieku.

A jak długo TCK jest obecna u nas w kraju?

J.I. Myślę, że około 20 lat, może trochę dłużej. Moją pierwszą nauczycielką była Kanadyjka, bo terapia ta ma swoje korzenie w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Jak rozpoczęła się twoja droga z tą terapią?

J.I. W 2003 roku usłyszałam o terapii czaszkowo-krzyżowej i poznałam dr Grażynę Walasek, wspaniałą osobę, terapeutkę i instruktorkę. Była ona organizatorką pierwszych kursów TCK w Polsce, na które miała przyjechać z Kanady wybitna specjalistka w tej dziedzinie, dr Andrea Axt. Zafascynowana tą metodą prawie natychmiast zaczęłam cykl kursów i szkoleń, co trwało do 2007 r. Wcześniej intensywnie zajmowałam się jogą i pracą z oddechem pod kątem przeciwdziałania stresowi.

Zdrowy tryb życia - dieta, równowaga, miłość

Wiemy, że zdrowie to jest równowaga, balans. A co ty, Jolu, robisz dla siebie w kontekście zdrowia, żeby ten balans i tę równowagę w sobie utrzymać?

J.I. Dla mnie niezwykle ważny jest kontakt z naturą. Przebywanie w lesie czy na mojej malutkiej działce, gdzie bardzo lubię spędzać czas. Uwielbiam być z roślinami i zwierzętami, które tam przychodzą. To mi daje dużo szczęścia i właśnie tam najczęściej odzyskuję harmonię. Ważna jest również aktywność fizyczna i medytacja. Stosuję ćwiczenia rozciągające, uaktywniające i wyciszające, wywodzące się z TCK.

Pozostając przy wątku dbania o siebie – zauważyłam też, że ty od wielu lat nie jesz mięsa, nie jesz też ryb. Czy to ma jakikolwiek związek z terapią czaszkowo-krzyżową, czy jest to kwestia twojego dbania o siebie, a może są to kwestie etyczne lub może decyzje związane z przyszłością planety?

J.I. Jak wiesz, kocham zwierzęta i stąd moja decyzja o zmianie diety. Jest to konsekwencja zmagań z samą sobą. Nie spożywam mięsa od prawie 30 lat.

…i wyglądasz przepięknie!

J.I. Dziękuję Ci. Czuję się bardzo dobrze. Uważam, że człowiek powinien być konsekwentny. Kiedy postanowiłam robić coś dobrego dla ludzi, pracować z nimi, pomagać im, to tym bardziej potrzebowałam być w dobrej kondycji i mieć dobrą energię. W związku z tym nie mogę być zaśmiecona, na przykład paląc papierosy, pijąc alkohol czy jedząc mięso. Takie jest moje podejście do tego, czym się zajmuję. Staram się być etyczna, spójna i konsekwentna wobec moich przekonań i tego, co przekazuję ludziom.

Sądzisz, że gdybyśmy bardziej kochali samych siebie, miałabyś mniej pacjentów?

J.I. Na pewno. Zresztą wszystkim osobom, które do mnie przychodzą, mówię o tym, jak ważne jest bycie dobrym dla samego siebie, jak ważne jest kochanie siebie. Jesteśmy zazwyczaj tak bardzo surowi w ocenie samych siebie. Wiele wymaga od nas rodzina, otoczenie, szefowie i właśnie dlatego powinniśmy częściej się dopieszczać, być świadomi swoich potrzeb, pragnień. Powinniśmy umieć o siebie dbać.

Ukochać, przytulić, dobre słowo sobie powiedzieć. Jolciu, a co ty ostatnio zrobiłaś dobrego dla siebie, jak się ukochałaś?

J.I. Kupiłam sobie przepyszne ciasto drożdżowe z rodzynkami, to był taki akt miłości do siebie.

Akt radości, miłości i życia radości! Zawsze powtarzam, że życie warte jest również smacznego i grzesznego przeżycia. Ajurweda, która jest również tobie bliska, mówi, że smak miłości to właśnie smak słodki. Dlatego nie zapominajmy, aby dbać o siebie również od wewnątrz, karmiąc swoją duszę, bo na to wszystko zasługujemy. Zasługujemy na wszystko co najlepsze, prawda?

J.I. Masz absolutną rację. Dla naszych najbliższych zrobilibyśmy wszystko, żeby byli szczęśliwi, dlaczego nie traktować podobnie siebie?

A to ciasto było pyszne. Zostałam nim poczęstowana. I chociaż tak rzadko jadam ciasto, to tym razem poprosiłam o dokładkę, a tu okazało się, że się skończyło.

J.I. Bo z miłości do samej siebie całe zjadłam. Z tym ciastem to oczywiście był trochę żart. Dobrze jest zachować umiar we wszystkim.

 

 

Jolanat Izak - terapeutka Terapii Czaszkowo-Krzyżowej oraz Polarity (American Polarity Therapy Association - APTA). Psychoterapeutka ze specjalizacją terapii rodzin i mentoringu. Miłośniczka zwierząt i obcowania z naturą.

 

ZOBACZ TEŻ:

Jak dbać o siebie przed 30-tką?

Czujesz się zmęczona? Zrób sobie NAPAR MOCY JOGINA!

Wypalenie zawodowe, czyli kryzys dojrzałych kobiet