Cnoty ratują naszą duszę przed zwycięstwem jej ciemnej strony - mawiał w starożytności Platon. Dzisiaj również psychologowie coraz częściej podkreślają, że człowiek cnotliwy to człowiek szczęśliwy. Święta Bożego Narodzenia wydają się więc idealnym pomostem, który może połączyć tradycję ze współczesnością.

Roztropność

Najważniejsze, by zawrzeć kompromis z wyobrażeniem idealnego Bożego Narodzenia. Wybaczyć sobie (i bliskim), jeśli nie wszystko okaże się zapięte na ostatni guzik! Bo cnotą jest nie wszystkiemu podołać, ale sprawić, by każdy był zadowolony. Na co dzień mądrość życiowa również polega na znajdowaniu złotego środka: dostrzeganiu - poza bielą i czernią - także odcieni szarości. Wtedy łatwo rozstrzygać, co jest dobre, a co złe. I dokonywać takich wyborów, które będą do przyjęcia dla każdej ze stron.

Odwaga

Wbrew pozorom święta wymagają hartu ducha! Jeśli np. przez cały rok między nami i teściową toczyła się wojna, to pójście do niej na Wigilię wymaga nie lada odwagi. Powinnyśmy jednak znieść dzielnie pioruny ciskane z jej oczu i ostre jak brzytwa słowa, bo to w końcu matka naszego męża. Nie przerażajmy się też przedświątecznymi zakupami w oblężonych sklepach czy nieudanym biszkoptem z zakalcem. Jeśli załamiemy ręce - przegramy! Bo warunkiem sukcesu jest branie się z życiem za bary i niezrażanie przeciwnościami.

Umiarkowanie

Trudno przejść obojętnie obok suto zastawionego stołu, jednak panowanie nad apetytem to najlepsze świadectwo silnej woli. Nie chodzi oczywiście o to, byśmy jedli zupę na gwoździu, podczas gdy inni zajadają się polędwiczkami w sosie maderowym. Ważne, by zachować umiar. Zarówno w świątecznym łakomstwie, jak i zachłanności na pieniądze, karierę, przyjemności. Ambicja i rozwój są wartościami dopóty, dopóki nie odbywają się kosztem zdrowia i rodziny. Rozrywka i używki też są dla ludzi, lecz nie powinny być ucieczką ani zatraceniem. Grunt to wyważyć proporcje. Uleganie żądzom jest bowiem swego rodzaju niewolą. Ogranicza działania i zaprząta umysł natrętnymi myślami.

Miłość

Jeśli nawet mamy uczuciowość śledzia w zalewie, to duch świąt z pewnością obudzi w nas pokłady ciepła. Nie zmarnujmy tego! Uczyńmy ten czas prezentem dla bliskich! Zamiast urządzać slalom gigant po kanałach TV, idźmy całą rodziną lepić bałwana albo powspominajmy przy starych fotografiach. Niewykluczone, że to wspólne bycie razem tak nam się spodoba, że każdego dnia będziemy spieszyli do domu, by zjeść rodzinny obiad. A może nawet rozmnożymy w sobie tę przychylność i obdzielimy nią innych: czy to nieznajomą w tramwaju, czy złośliwego sąsiada? Warto otwierać drzwi swojego serca dla ludzi, bo szczęście kiełkuje na pożywce z miłości. Kochać i być kochanym, lubić i być lubianym - to najwyższa wartość!

Nadzieja

Czasem cudów jest Wigilia! Przełamując się opłatkiem, wybaczamy sobie największe krzywdy i zaniedbania. Zwłaszcza jeśli damy sobie szansę na pojednanie i przed wieczerzą wyjaśnimy wzajemne żale. Wtedy oczyszczająca moc wigilijnej nocy pozwala nam wkroczyć w święta z nadzieją na ukojenie wszystkich bolączek. Najlepiej, jeśli to optymistyczne myślenie zachowamy na cały rok. Spojrzymy w przyszłość z ufnością, wystrzegając się zwątpienia i czarnowidztwa. To wręcz konieczne, bo ciągłe oczekiwanie na nadchodzącą katastrofę jest wypalające i pozbawia życie kolorów. Pełne nadziei podejście do świata pozwala zaś widzieć go przyjaznym i wartym starań - skoro zrealizowanie pragnień jest możliwe! Dlatego niech spokój zagości w naszych sercach i czekajmy, aż spełnią się życzenia złożone w gwiazdkowy wieczór. Nasze małe cuda?

Wiara

Dobrze jest w coś wierzyć! Nieważne, czy nazwiemy to opatrznością, siłą wyższą, przeznaczeniem albo jeszcze inaczej. Liczy się duchowość, niekoniecznie w sensie religijnym! Każda wiara nadaje życiu sens, chroni przed poczuciem pustki, pomaga dostrzegać niezwykłe w zwykłym. Podobno osoby doświadczające duchowych przeżyć lepiej też znoszą przeciwności losu, dłużej żyją i szybciej powracają do zdrowia w razie zachorowania. Lecz cnotą jest również.. wiara w siebie. Służy bowiem nie tylko nam, ale i innym - czując się silnymi, możemy dawać wsparcie otoczeniu.

Sprawiedliwość

A teraz pora spojrzeć prawdzie w oczy: czy te święta przebiegły w dobrej atmosferze, czy zdaliśmy egzamin z cnót? Wystawianie ocen zacznijmy od siebie! Nigdy nie ustawiajmy się w pozycji stróża moralności, podczas gdy nasza cnotliwość pozostawia wiele do życzenia. W każdej sytuacji starajmy się zachować bezstronność i obiektywizm. Umiejmy też przełknąć dumę, gdy się pomylimy. Jeśli rzeczywiście ktoś inny ma rację, oddajmy mu sprawiedliwość. Nie zasklepiajmy się w krzywdzących sądach, bo krótkowzroczność i ślepy upór deformują związki z ludźmi. Nie zapominajmy też o wyciąganiu wniosków z tych wszystkich sprawiedliwie ocenionych błędów (własnych i cudzych). Tak, byśmy nie musieli przed następnymi świętami robić remanentu w naszej duszy.