Coś w tym jest, że gdy tylko znajdujemy się w dołku, instynktownie pędzimy do fryzjera albo na manikiur. Może to potrzeba zmiany, która sama w sobie jest ekscytująca, może chęć dopieszczenia siebie w nieszczęściu - a może jedno i drugie (zwłaszcza jeśli manikiurzystka ma zadatki na terapeutkę). Niezależnie od tego, co nas tam pcha, trzeba przyznać, że zazwyczaj wychodzi nam to na dobre. W najgorszym razie otrzymujemy chwilowy zastrzyk dobrej energii, w najlepszym - kujemy żelazo dalej, dokonując o wiele ważniejszych życiowych zmian. Są jednak i takie zabiegi, które mają rzeczywistą moc terapeutyczną i potrafią nas wyciągnąć z niejednego kłopotu. Co zrobić, gdy zaliczamy spadek formy? Oto 5 zabiegów na poprawę nastroju.