Podkład mineralny Annabelle Minerals

Był jednym z pierwszych mineralnych kosmetyków kolorowych na polskim rynku – i z miejsca stał się jednym z moich ulubieńców. Dostępny w trzech wariantach: matującym, rozświetlającym i kryjącym, pozwala stopniować krycie i dopasować wykończenie do indywidualnych upodobań. Nosiłam go przez całe lato, ale nie stronię od niego także w chłodniejsze miesiące. Podkłady mineralne mają bardzo naturalne i krótkie składy, nie zapychają porów – a nawet delikatnie pielęgnują skórę. Są bezpieczne dla posiadaczek cery wrażliwej, a dzięki dodatkowi tlenku cynku działają antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Dwutlenek tytanu jest z kolei naturalnym filtrem UV (chroni skórę mniej więcej na poziomie SPF15). By docenić ich zalety trzeba się jednak przełamać i przestać traktować fluid jako oczywistą oczywistość. Nakładanie podkładu mineralnego różni się od jego płynnych odpowiedników, ale jeśli tylko zdobędziesz odrobinę wprawy, nie będziesz już chciała wrócić do fluidu.

Podkład nakładamy pędzlem kabuki z płasko przystrzyżonym włosiem. Nabieraj na pędzel niewielkie ilości kosmetyku – lepiej dołożyć kolejną cienką warstwę niż od razu kłaść grubą. Jeśli nie masz wprawy albo obawiasz się suchych skórek, możesz to zrobić na mokro, spryskując pędzel odrobiną wody termalnej lub mgiełką nawilżającą. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić – włoski powinny być delikatnie zwilżone, nie ociekające wodą. Podkład Annabelle doskonale się rozprowadza, nie zostawia na skórze smug ani grudek. Nakładany na mokro nie podkreśla suchych skórek. Pozostawia na skórze delikatnie matowe, aksamitne wykończenie. Jeśli stosujesz wariant rozświetlający, twarz będzie dodatkowo delikatnie rozjaśniona.

Zobacz też: Jak nakładać podkład mineralny? Przez całe życie robiłam to źle

Podkład bezbarwny Becca Zero No Pigment

Takiego podkładu jeszcze nie było! To kolejny, zaraz po minerałach, idealny produkt dla wszystkich, którzy cenią naturalne wykończenie i efekt „make-up no make-up”. Podkład Becca Zero No Pigment, jak sama nazwa wskazuje, jest całkowicie bezbarwny, a jego głównym zadaniem jest wygładzenie skóry i zniwelowanie niedoskonałości. Brzmi znajomo? Tak, ten podkład działa dokładnie jak baza pod makijaż – z tą różnicą, że nie zapycha porów silikonową formułą. Zamiast tego, wykorzystuje technologię rozpraszania światła w taki sposób, aby skóra wyglądała nieskazitelnie i jednocześnie naturalnie. Dodatek składników nawilżających sprawia, że podkład może być stosowany samodzielnie – albo jako baza pod makijaż (w tym również pod fluid z pigmentem).

Podkład Clarins Skin Illusion

Jeśli wolisz naturalny wygląd – nawet kosztem drobnych niedoskonałości – ten podkład to strzał w dziesiątkę. Clarins Skin Illusion nadaje skórze zdrowy, świeży i promienny wygląd. Jego największym atutem jest bardzo lekka formuła, która działa jednocześnie rozświetlająco i matująco, nie przeciągając liny w żadną stronę. Dzięki temu, zyskujemy efekt tzw. „drugiej skóry”. Podkład, choć lekki, zapewnia całkiem przyzwoite krycie. Życie ułatwia także precyzyjna pipetka, za pomocą której łatwo odmierzyć odpowiednią ilość kosmetyku.

Zobacz też: Ten zabieg daje efekt podkładu na twarzy. Czy to przełom w makijażu permanentnym?

Podkład Clinique Even Better

Dedykowany wszystkim posiadaczkom tzw. cery problemowej. To jeden z tych podkładów, które nie tylko poprawiają wygląd skóry, ale również delikatnie ją pielęgnują. Dzięki zawartości witaminy C i przeciwutleniaczy przebarwienia i blizny potrądzikowe stają się znacznie mniej widoczne. Podkład ma też właściwości nawilżające i chroni skórę przed promieniowaniem UV. Lekka, kremowa formuła zapewnia naturalne wykończenie, delikatne krycie i subtelnie wyrównuje koloryt. Najbardziej docenią go posiadaczki skóry suchej w kierunku mieszanej i mieszanej w kierunku tłustej.

Estée Lauder Doible Wear Light

Mój ulubiony wariant kultowego podkładu Double Wear. Jest znacznie lżejszy od swojego bestsellerowego kuzyna i zapewnia bardziej naturalny efekt, bez rezygnacji z mocnego i bardzo trwałego krycia. Jeśli Double Wear wybieracie na wyjątkowe okazje, wariant Light świetnie sprawdzi się na co dzień. To jeden z tych podkładów, dla którego ciężko znaleźć zamiennik. Doskonale spełnia swoją funkcję, wyrównując koloryt i kryjąc niedoskonałości. Jest trwały, nie zmienia koloru i nie wyciera się pod wpływem mechanicznego pocierania. Zapewnia lekko kremowe, naturalne wykończenie i nie powoduje efektu „maski”, charakterystycznego dla podkładów długotrwałych. Dodatkowy bonus: delikatnie nawilża skórę, choć raczej nie zastąpi zwykłego nawilżacza.

Zobacz też: Ten zielony krem do twarzy maskuje zaczerwienienia i pajączki. Używam go zamiast podkładu