Zdania do zapamiętania:

"Proszę, możesz zdecydować..." Dziecko, za które decyzję podejmują zawsze rodzice, nie ma okazji zmierzyć się ze światem. Dlatego jak najczęściej dawaj maluchowi wybór: "czy wolisz zostać na podwórku, czy iść do parku? Założysz dziś sweterek zielony, czy niebieski?". Maleńkie dziecko, dzięki takim pytaniom, czuje, że jest kimś odrębnym od mamy, że z jego zdaniem należy się liczyć. Potrafi też coraz śmielej je wypowiadać, powoli zaczyna uświadamiać sobie, czego naprawdę chce i uczy się podejmować decyzje. To cechy, które pomogą mu w dorosłym życiu. Oczywiście nie może jeszcze decydować o wszystkim, ale zostaw mu choćby niewielkie pole manewru, np. "czy chcesz na śniadanie jajko na twardo, czy na miękko?". W ten sposób, choć naprawdę to ty decydujesz, co zje, ono nie czuje się tak bardzo ubezwłasnowolnione.

"Kocham cię, tylko nie lubię takiego zachowania" To bardzo ważne zdanie! Karcąc za jakieś przewinienie malucha, nie oceniasz jego, tylko jego postępowanie. Zamiast więc mówić: "jesteś niegrzeczny" (co dla dziecka niesie komunikat: "jesteś zły"), lepiej powiedzieć: "zachowałeś się niegrzecznie". Nie: "jesteś bałaganiarzem" tylko: "nie lubię, kiedy rozrzucasz plastelinę po podłodze". To z pozoru niewielka różnica, ale wpływa na samoocenę i postępowanie dziecka. Ktoś niegrzeczny, zły czuje, że nie zasługuje na miłość. Poza tym nie widzi powodu, żeby zmieniać swoje zachowanie.

"Pomogę ci nazwać twój problem"
Słowa pomocne w przypadku ataków złości i innych negatywnych emocji: lęku, rozpaczy, poczucia odrzucenia. Nazwanie ich to pierwszy krok do uporania się z nimi. Kiedy dwulatek rzuca klockami (wieża się rozwaliła), powiedz: "jesteś zły, widzę, że nie udało ci się zbudować wieży. Rozumiem to. Może ułożysz je porządnie i spróbujemy od nowa". Jeśli płacze po stracie ukochanego zwierzątka, trzeba powiedzieć: "jest ci smutno, bo chomik odszedł i tęsknisz za nim, rozumiem to". Pokazujesz mu wtedy, że doświadczanie złości i żalu nie jest niczym złym i można się do tego przyznawać.

"Co naprawdę chciałeś przez to powiedzieć?"
"Idź sobie!", "Nie kocham cię!", "Jesteś wstrętna" - ile razy słyszałaś takie słowa od rozzłoszczonego malucha? Zamiast obrażać się, oskarżać go o niewdzięczność, albo, co gorsza, przytakiwać "dobrze, ja też cię nie kocham", pomóż mu się zastanowić, co naprawdę chciał przez to powiedzieć. To sztuczka podobna do nauki nazywania emocji. Uczy jednak jeszcze jednej, ważnej umiejętności: liczenia się ze słowami. Warto też uświadomić dziecku, że mówiąc jasno, o co chodzi, łatwiej osiągnie swój cel. Na: "idź sobie", odpowiedz: "jesteś zmęczony i chcesz zostać na chwilę sam? Jeśli powiesz w ten sposób, nikt nie będzie się gniewał".

"Ludzie są różni"
Te słowa maluch powinien słyszeć od najmłodszych lat, zanim jeszcze zacznie wyśmiewać okularników w piaskownicy! Najłatwiej zacząć od prostych spraw, np. "ciocia nie je mięsa, Zosia lubi samochodziki, Jacek gry komputerowe". Niepostrzeżenie wkradną się sprawy poważniejsze: "rodzina Ani chodzi do kościoła, a my nie", albo na odwrót. Każdy jest inny. Powtarzając te słowa, dajesz dziecku szansę, aby wyrosło na człowieka otwartego, pełnego tolerancji, którego różnorodność świata nie przeraża, a zachwyca.

Wyrzuć ze swojego słownika:

"Tyle razy ci mówiłam, ale ty mnie nigdy nie słuchasz"
To przyklejanie etykietek, które sugerują, że dziecko jest kimś złym i złośliwym. Z góry zakładamy też, że tego się nie zmieni, a maluch na pewno się nie poprawi. Mama mówi i mówi, a on nic. Nie ma więc sensu zawracać sobie nim głowy... Dziecko naprawdę ma prawo w takiej sytuacji poczuć się kimś nic niewartym, o kogo nie należy się starać.

"W twoim wieku... ...dzieci już dawno np. same się ubierają, lub sprzątają swój pokój".
To sugeruje maluchowi, że inni są lepsi, a on nie spełnia jakiś tajemniczych norm, czyli oczekiwań dorosłych. Nieustanne porównywanie malca z innymi dziećmi sprawia, że on sam nigdy nie czuje się dość dobry. Bo przecież zawsze znajdą się lepsi od niego. Mały człowiek może nabrać wiary we własne siły i chęci do działania tylko wtedy, gdy jest chwalony za sukcesy na swoją miarę.

"Dlaczego nie jesteś taki, jak twój brat (siostra)"
To powiedzenie, z pozoru podobne do poprzedniego, jest jeszcze bardziej niebezpieczne. Informuje dziecko nie tylko o tym, że jest gorsze od rodzeństwa, ale sugeruje także, że rodzice mniej je kochają. Wówczas maluch nie ma oparcia w rodzinie. A przecież dom to miejsce, w którym malec powinien czuć się bezpiecznie i być bezwarunkowo akceptowany. Trudno też wtedy liczyć na zacieśnienie braterskich więzi.

"To był tylko żart"
Choć śmiech to zdrowie, w niektórych sprawach trudno liczyć na poczucie humoru dziecka. Żarty dorosłych, np.: "a jak w zoo lew ci odgryzie głowę?", są traktowane przez najmłodszych ze śmiertelną powagą i budzą lęk. Maluch naprawdę się boi: "może rzeczywiście ten lew...", i traci zaufanie do dorosłych. A poza tym... kto, nawet dorosły, lubi być przedmiotem kpin?

"Nie biegaj, bo się przewrócisz!"
Mimo twoich najlepszych chęci, takie ostrzeżenie wcale nie sprawi, że maluch się nie potknie. Przede wszystkim takie zdanie sugeruje, że nie wierzysz w jego możliwości. Zakładasz z góry, że mu się nie uda. To bardzo zniechęcające dla malucha, który tak bardzo chce być samodzielny. Poza tym, im częściej ostrzegasz, tym mniej malec zwraca uwagę na twoje słowa.