Pasożyty pod lupą - jak pozbyć się niechcianych gości
Każdemu mogą przytrafić się "pasażerowie na gapę". Jeśli już tak się stanie, od robaków lepiej szybko się uwolnić. Pomoc oferuje i medycyna niekonwencjonalna, i tradycyjna.
Ostatnio, zwłaszcza w internecie, krąży sporo informacji o różnych kuracjach oczyszczających organizm. W tym sezonie „modne” stały się te uwalniające od pasożytów. Proponują je homeopaci i lekarze specjalizujący się w terapiach niekonwencjonalnych. Ich zdaniem większość z nas nosi w sobie jakiegoś intruza, np. co druga osoba zarażona jest robakami – glistą, co piąta zaś pierwotniakiem – lamblią. Właśnie tacy nieproszeni lokatorzy uznawani są za głównych sprawców wielu nękających nas dolegliwości. Dlatego ci, którzy leczą się w przychodniach medycyny holistycznej, często najpierw poddawani są odrobaczaniu. Zupełnie inaczej na kwestię pasożytów zapatruje się medycyna tradycyjna. Co nie oznacza, że praktykujący ją lekarze bagatelizują możliwość zarażenia się owsikami czy tasiemcem.
Nie rozstrzygamy tu jednak, która ze stron ma rację, a jedynie próbujemy pokazać dwa odmienne punkty widzenia na walkę z pasożytami.
W gabinecie terapii naturalnych
Kuracji odrobaczającej poddawani są tu nie tylko skarżący się na kłopoty trawienne spowodowane przez robaki czy lamblie. Lekarze stosujący niekonwencjonalne metody terapii winią pasożyty np. za schorzenia płuc czy wysypki, świąd i stany zapalne skóry. Ponadto uważają, że zarażeni nimi mogą być alergicy i ci, którzy ciągle zapadają na jakieś infekcje. A także osoby, które stale są zmęczone, łatwo się denerwują i miewają nastroje depresyjne.
DIAGNOZA
Jest stawiana metodą biorezonansu, opierającą się na teorii, że tkanki i komórki wibrują, wysyłając fale elektromagnetyczne. Aparat do biorezonansu wychwytuje je i odczytuje, a więc i „rozpoznaje” miejsca w organizmie, które wadliwie pracują, oraz potrafi wytropić m.in. pasożyty. Podczas badania lekarz korzysta z elektrod: dwie daje Jaja pasożytów są tak małe, że zobaczyć je można dopiero pod mikroskopem (tak wygląda wypełniony nimi człon tasiemca). pacjentowi do rąk, jedną zakłada mu na głowę. Przez cały czas badany jest podłączony do komputera, który pokazuje wszelkie odchylenia od normy. Medycyna konwencjonalna nie traktuje jednak tej metody jako wiarygodnej.
LECZENIE
Rozpoczyna się, gdy lekarz stwierdzi, że znalazł jakiegoś intruza (badanie aparatem do biorezonansu zwykle wskazuje na drożdżaki, lamblie i różne robaki: tęgoryjce, włosogłówki, węgorki, nie wspominając już o tasiemcach, owsikach czy glistach). To, jaką kurację zaleci, zależy od rodzaju pasożyta. Czasami w medycynie niekonwencjonalnej stosuje się tradycyjne farmaceutyki przeciwpasożytnicze lub przeciwgrzybicze przepisywane na receptę. Polecana też bywa terapia ziołami (takie leczenie jest jednak dłuższe). Przeciwpasożytnicze działanie mają np.: piołun, krwawnik, wrotycz, glistnik i kruszyna. Poza tym dobiera się odpowiednie leki homeopatyczne. Niektórzy lekarze, oprócz kuracji farmakologicznej, proponują jeszcze płukanie jelita grubego lewatywą (tzw. hydrokolonoterapię). Inni zalecają dodatkowo kąpiele oczyszczające w wannie (wtedy gąbką albo golarką „zdejmuje się” wychodzące przez skórę pasożyty). Na czas leczenia trzeba też zmienić dietę na wegetariańską, bo mięso to świetna pożywka dla nieproszonych gości. Ważne jest ponadto ograniczenie albo wręcz rezygnacja z cukru, na którym z kolei znakomicie rosną grzyby. Jednocześnie wraz z odrobaczaniem prowadzona jest kuracja odkwaszająca organizm. Jedni lekarze podają proszek zasadowy, inni zalecają kurację sokiem z cytryny (wtedy codziennie rano na czczo pije się wodę z sokiem świeżo wyciśniętym z owocu – na początku z połowy, potem całego, na końcu z dwóch). Takie oczyszczanie organizmu z pasożytów może trwać nawet pół roku. Jest również kosztowne, bo przeprowadza się je w poradniach medycyny naturalnej, co oznacza, że i za wizyty, i za wszystkie leki musimy płacić z własnej kieszeni.










