Kosmetyka zębów, czyli najnowsze propozycje stomatologii estetycznej - Kobieta.pl

Zarejestruj się!

Na podobny temat:

Zdrowie - |Medycyna
rozmiar czcionki:AAA

Kosmetyka zębów, czyli najnowsze propozycje stomatologii estetycznej

26.04.11 15:00
fot. shutterstock.com

fot. shutterstock.com

Ostatnio w zawrotnym tempie przybywa u nas dentystów specjalizujących się w poprawianiu uśmiechu. Oferowane przez nich usługi są rzeczywiście na najwyższym światowym poziomie.



Dziś nie tylko wybiela się i ustawia zęby w idealnym łuku, ale też je sztukuje i modeluje ich kształt. Na tak kompleksowy lifting najlepiej wybrać się do kliniki specjalizującej się w stomatologii estetycznej. W takim miejscu na pewno trafimy do lekarza – eksperta od kosmetyki uśmiechu, który plan upiększania będzie konsultował i opracowywał z całą rzeszą innych specjalistów: chirurgiem, ortodontą, periodontologiem (zajmuje się leczeniem chorób dziąseł). Niestety, oznacza to obciążenie dla kieszeni. Ale i na to jest rada: kredyt nawet do 50 000 zł do spłacania w miesięcznych ratach przez 2–3 lata. Duże kliniki dentystyczne, które mają podpisane umowy z bankami, oferują takie rozwiązanie swoim pacjentom.

Tomografia 3D pozwala idealnie zaplanować metamorfozy zębów

Zwykle lista badań przed kosmetyką uśmiechu obejmuje pantomogram, rtg. pojedynczych zębów czy tomografię głowy. Ponieważ wykonuje się je niezależnie, za każdym razem jesteś naświetlana większą lub mniejszą dawką promieni. Supernowoczesna jest tomografia 3D, bo zamiast płaskiego pantomogramu w ciągu 3 minut uzyskuje się trójwymiarowy obraz szczęk i zębów.

Ogląda się je z każdej strony na 500 przekrojach wyświetlanych na ekranie komputera. Badanie pokazuje nawet znikomą próchnicę i ubytki w kościach oraz to, jak biegną kanały i czy wokół korzeni nie pojawiła się infekcja bakteryjna. W trakcie badania obserwuje się też ślinianki i zatoki, bo czasami toczy się w nich przewlekłe zapalenie i tworzą się torbiele, które nie bolą, a więc nie dają objawów. Przed każdą plastyką uśmiechu trzeba najpierw wyleczyć zęby.

Jedynym tak precyzyjnym tomografem w Polsce dysponuje Elektoralna Dental Clinic w Warszawie (więcej na www.elektoralna. pl). Jest zarówno superdokładny, jak i bezpieczny, bo emituje 30-krotnie mniejszą dawkę promieni niż zwykły tomograf. Na opis (z płytą CD) czekasz 5 minut. Jeśli jesteś pacjentką tej kliniki, za badanie płacisz 200 zł, pozostałe osoby – 300 zł.


Modelowanie zębów przypomina naklejanie tipsów na paznokcie

Za pomocą takich metod dentysta może zlikwidować szpary między zębami. W ten sposób poprawia się też uśmiech, gdy zęby są za krótkie, mają szpiczasty kształt, albo u osób, którym nie wyrosły dwójki.
W tym wypadku zmienia się wygląd trójek, czyli kłów, a jedynki, czwórki i dalsze zęby odpowiednio są poszerzone.

Najnowszym rozwiązaniem są tzw. licówki pełnoceramiczne, które rzeczywiście budzą skojarzenia z tipsami. Najpierw dentysta pobiera wyciski. Służą one technikowi do uformowania nakładek z porcelany.

W trakcie kolejnej wizyty specjalnym klejem lub cementem mocuje się je na całej powierzchni zębów. Trzeba pamiętać, że można to zrobić tylko, gdy zęby są idealnie zdrowe. Założenie bowiem licówki na psujący się ząb przyspieszy w nim rozwój próchnicy i może skończyć się ekstrakcją. To tak, jakbyś przykleiła tipsy na paznokcie z grzybicą. Jedna licówka to wydatek od 1600 zł. Są drogie, ale idealnie naśladują naturę i wraz z upływem lat nie zmieniają koloru – w przeciwieństwie do tańszych, klasycznych wypełnień. Te ostatnie polegają na rozbudowie zębów z użyciem kompozytu – materiału, który służy
głównie do plombowania. Za pomocą kwasu wytrawia się szkliwo, co ułatwia przyklejenie plastycznej masy. Po nadaniu odpowiedniego kształtu utwardza się ją światłem. Za jeden modelowany ząb płacisz 400–600 zł.

Przy zbyt krótkich lub delikatnie wyszczerbionych zębach koryguje się je krótszymi licówkami. Są rodzajem nakładek wykonanych z porcelany. Nasuwa się je mniej więcej do 1/4 długości zęba i przykleja na stałe. Jeśli nie jesteś zadowolona z koloru szkliwa, możesz je wybielić, ale trzeba to zrobić przed modelowaniem uśmiechu.


Można niejako wyprostować zęby bez noszenia stałego aparatu

Taka kosmetyka ma sens tylko, gdy zęby delikatnie zachodzą na siebie, a przy tym są martwe i straciły biel. Krzywych „perełek” nie przesuwa się i nie ustawia w idealnej linii, ale dentysta jak rzeźbiarz nadaje im nowy kształt. Nie ma znaczenia, czy to jedynka, dwójka, czy kieł lub czwórka – by uzyskać wokół nieco wolnej przestrzeni, każdy ząb musi być najpierw szlifowany (stąd taki zabieg odradza się przy zdrowych zębach, których lepiej nie uszkadzać i nie narażać, by stały się martwe). Protetyk wykonuje metalowe rusztowanie, które przypomina naparstek wsuwany na palec. Na takim szkielecie buduje się porcelanową konstrukcję. W języku stomatologów to korona ceramiczna. Koszt jednej zamyka się w przedziale 600–1000 zł. Istnieją też bardziej estetyczne korony pełnoceramiczne bez rusztowania z metalu (cena ok. 2000 zł). Przy żywych zębach, nawet jeśli są one krzywe w niewielkim stopniu, lepszym wyjściem jest stały aparat. To inwestycja zarówno w piękny uśmiech, jak i zdrowie, bo po niej zęby są mniej podatne na odkładanie się kamienia i próchnice. Poza tym przy stłoczonych, krzywo rosnących cierpią dziąsła, które zamiast chronić szyjki, odsłaniają je, co kończy się paradontoza. Noszenia aparatu ortodontycznego można uniknąć także wtedy, gdy lekko cofnięty jest jeden ząb, a sąsiadujące rosną w idealnym łuku. W tej sytuacji zęba się nie przesuwa, tylko niejako dobudowuje przód, co wyrównuje ustawienie w szeregu. Można to zrobić, modelując powierzchnie z kompozytu albo naklejając licówki z porcelany. Cena wynosi od 600 do 1500 zł, bo zależy od ilości i rodzaju użytego materiału.

Nakładki wsuwane na zęby prostują je w taki sam sposób jak aparat

Uśmiech ozdobiony drutami i zamkami, którym szczyciła sie serialowa „Brzydula”, staje sie passé. Mimo to klasyczny stały aparat pozostaje najtańszym rozwiazaniem. Teraz modne sa specjalne nakładki, dyskretnie poprawiajace usmiech, a wykonane z przezroczystego, sprezynujacego materiału. Wygladaja jak wygiete w łuk rynienki: jedna wsuwa sie na górna, druga na dolna szczeke. Nosisz je tak długo, jak mozesz w ciagu dnia i przez cała noc. W ten sposób delikatnie, ale systematycznie przesuwa sie zeby. Nakładki powinno sie zdejmowac tylko do jedzenia i jak najrzadziej w innych sytuacjach, np. jesli długo rozmawiasz czy masz prezentacje w pracy, poniewaz moga przeszkadzac w mówieniu. Prostowanie zebów ta nowatorska metoda zajmuje zwykle około półtora roku. Mniej wiecej co 6 tygodni wymienia
sie kolejno kazda pare nakładek. O tym, jak czesto, decyduje lekarz, w zaleznosci od indywidualnego tempa prostowania zebów. Za komplet nakładek płacisz równowartosc 200 funtów brytyjskich po obowiazujacym w danym momencie kursie (w sumie ok. 1000 zł). Nakładki, na podstawie nadsyłanych wycisków, wykonuja tylko nieliczne wyspecjalizowane laboratoria w Europie. U nich zamawiaja je polskie kliniki stomatologii estetycznej, stad taki koszt i przelicznik ze złotówek na funty.

Czasami, żebyśmy odzyskali piękny uśmiech, dentysta musi nam przyciąć dziąsła

Bywa, ze zęby przypominają perełki, ale w rozmiarze XS. Niekiedy rzeczywiscie sa bardzo małe. Z reguły jednak tylko wydaja sie za krótkie, np. gdy w duzym stopniu przykryte sa przez narastajace dziasła, które w dodatku widac, gdy sie smiejesz. Fachowo stomatolodzy mówia o tzw. usmiechu dziasłowym. Usuwajac nadmiar dziąsła, udaje sie optycznie powiekszyc zęby, i to dwukrotnie. Zabieg, choc przebiega w znieczuleniu, tak naprawde sprowadza sie do delikatnej kosmetycznej korekcji. Najpierw dentysta sprawdza, jak głebokie sa kieszonki, czyli wsuwa metalowa sonde miedzy zab a dziasło. Badanie to pokazuje, ile milimetrów miekkiej tkanki mozna bezpiecznie odciac. Nastepnie przykłada sie do niej silnie rozgrzany druciany precik. Tak wyglada koncówka niewielkiego urzadzenia, jakim jest nóz do koagulacji, którym skraca się dziąsło (za minioperację przy jednym zębie zapłacisz od 100 do 300 zł). W trakcie cięcia jest ono przypalane, co równocześnie zasklepia w nim naczynia krwionośne. Po zabiegu nie masz rany i nie krwawisz, więc nie zakłada się szwów. Na wszelki wypadek przez dobę lub dwie z menu muszą jednak zniknąć kwaśne, gorące dania i napoje. Należy też unikać picia alkoholu i napojów gazowanych. Zakazane są również twarde pieczywo oraz surowe warzywa i owoce. Do mycia zębów trzeba używać miękkiej szczoteczki. Niekiedy po wycięciu dziąsła niewielkiej kosmetyki wymagają też wydłużone zęby. Zwykle po koagulacji pozostają odsłonięte szyjki, trzeba je więc zabezpieczyć np. kompozytem. Przy okazji możesz również zmienić kształt zębów czy dodać uśmiechowi blasku. Istotna jest jednak kolejność zabiegów: zaczyna się od przycięcia dziąseł, kolejnym krokiem jest wybielanie zębów, a dopiero na końcu ich modelowanie.

Złamany ząb udaje się odbudować za pomocą nowoczesnych plomb robionych w laboratorium

Rozwiązanie to sprawdza się głównie w dwóch sytuacjach: gdy ukruszył się spory kawałek zęba albo jeśli w znacznym stopniu zniszczyła go próchnica i dentysta usunął duży fragment korony. Plomby nowej generacji są wkładem do zęba (inlay) lub nakładką na niego (onlay) – od angielskich terminów pochodzi nazwa tej metody. Zakłada się je w kilku etapach. Najpierw dokładnie oczyszcza się ubytek z próchnicy, natomiast w przypadku złamanego zęba, który po takim urazie i tak zacznie obumierać, konieczne jest leczenie kanałowe. Potem dentysta pobiera wycisk, który trafia do pracowni protetycznej, gdzie na podstawie modelu wykonuje się plombę. Podczas kolejnej wizyty mocuje się ją specjalną żywicą, która całkowicie scala ją z zębem. Metoda inlay/onlay robi furorę i nie mogą z nią konkurować nawet najnowocześniejsze plomby formowane przez dentystę w gabinecie. Wypełnienia, które przygotowuje się w laboratorium, są znacznie trwalsze i całkowicie odporne na ścieranie (poddaje się je polimeryzacji w komorach próżniowych i naświetla). Do tego wzmacniają odbudowywany ząb i sprawiają, że wygląda naturalnie. Poza tym protetyk, tak jak rzeźbiarz, powoli, a więc i precyzyjnie odtwarza jego strukturę, nadając bruzdom i guzkom na powierzchni naśladujący naturę kształt. Plomby inlay/onlay najtańsze są z kompozytu: zależnie od wielkości kosztują 600–800 zł. Drożej, czyli od 1300 do 1500 zł, zapłacisz za ceramiczne, gdy zaś robi się je ze złota pokrytego porcelaną, musisz się liczyć z wydatkiem rzędu 1600–2000 zł.

Autor: Joanna Zagdańska

źródło:
12345
Oceń artykuł
tessa08 18:38 - 03.05.2011
otoz to
jaga123 19:09 - 27.04.2011
co się nie robi dla urody
zuza 23:14 - 26.04.2011
a ja jutro ide do ortodonty rozmawiać o zdejmowaniu drutów :) jeszcze kilka poprawek drobnych i będe wolna :D

Skomentuj

Jeśli chcesz komentować pod własnym nickiem, zaloguj się





Kupuj najtaniej z CENEO