Sponsoring - sprzedawanie swojego ciała - Kobieta.pl

Zarejestruj się!

Na podobny temat:

Uczucia i seks - |Psychologia
rozmiar czcionki:AAA

Sponsoring - sprzedawanie swojego ciała

02.11.10 11:00
fot. Shutterstock

fot. Shutterstock

Piękne, wykształcone, z dużymi aspiracjami. A jednak zamiast uczciwej pracy wybierają drogę na skróty. Dlaczego coraz więcej polskich studentek szuka bogatych sponsorów, którym sprzedają swoje ciała?



Statystyki są przerażające: już co dziesiąta studentka w Polsce prowadzi podwójne życie, dorabiając sobie uprawianiem seksu za pieniądze. Nie stoją na ulicy ani przy drodze jak tirówki, nie pracują w agencjach towarzyskich. Mają sponsorów, czasem kilku, którzy płacą im za seks. Czym to się różni od prostytucji? Absolutnie niczym!

Nazwijmy rzecz po imieniu
Za 500 zł w gotówce, dobre perfumy czy drinka w klubie – seks za finansową korzyść to prostytucja. „To odarcie siebie z godności dla kilku drobiazgów, które za jakiś czas będą nic niewartymi śmieciami” – napisał ktoś na internetowym forum dyskusyjnym o sponsoringu. – Sponsoring jest tylko ładniejszą formą prostytuowania się, czyli jednym ze sposobów sprzedaży swojego ciała – dodaje psycholog Jolanta Olszewska. – Nikt, kto jest szczęśliwy, poukładany, szanuje siebie i akceptuje, nie zacznie się sprzedawać.

Zdolna studentka szuka sponsora
Układ ze sponsorem jest z pozoru jasny: on płaci za seks i za czas, jaki dziewczyna mu poświęca. W zamian za to oczekuje, że będzie dyskretna, dyspozycyjna i „na poziomie”, bo sponsorzy sami są wykształceni, inteligentni, robią kariery i nie potrzebują głupiutkiej panienki, z którą mogą się przespać.
Chcą kobiety, z którą mogą też porozmawiać o polityce czy sztuce, która nie przyniesie im wstydu podczas wyjścia do teatru i nie skompromituje się podczas kolacji z partnerami biznesowymi. Studentki dają taką gwarancję. Stąd właśnie popyt na nie. W tym chorym układzie kartą przetargową są drogie prezenty, luksusowe podróże i przede wszystkim pieniądze. Szacuje się, że „obrotne” studentki potrafi ą zarobić na sponsoringu 5 tys. złotych miesięcznie, a nawet więcej.
Najbardzej zaskakuje, że te inteligentne, wykształcone i ambitne kobiety, które często studiują na dwóch kierunkach lub są już doktorantkami, uważają sponsoring za nietypowy sposób zarabiania na czesne za studia, podręczniki, wynajem mieszkania i drobne przyjemności. Seks to dla nich tylko narzędzie do osiągnięcia celu. Nie chcą przyznać, że uprawiają go za pieniądze z czystego wyrachowania, że to jest najzwyczajniej w świecie złe, i nie myślą o poważnych konsekwencjach, jakie niesie układ ze sponsorem.

Same zalety? To tylko pozory!
Jedna ze sponsorowanych studentek pod pseudonimem Your Toy pisze bloga „I Can Be Your Toy”. „Będę bezpruderyjną dziwką, czułą i namiętną kochanką, kurą domową, grzeczną lub nie dziewczynką. Będę cię przytulać, głaskać, chwalić, wysłucham cię, umilę ci czas rozmową, zjem z tobą kolację, zrobię loda, dam się przerż... Będę, kim tylko chcesz, bym była... Wystarczy tylko, że odpowiednio mi zapłacisz” – zachęca potencjalnych klientów. Na blogu opisuje szczegółowo seks ze sponsorami (ma ich trzech), także podczas luksusowych wyjazdów za granicę.
W rozmowie z Glamour Your Toy zdradziła, że ma 24 lata, jest magistrem psychologii, a od października zaczyna studia podyplomowe w zakresie psychologii klinicznej. Za kilka lat chciałaby otworzyć własny gabinet psychoterapeutyczny. O sobie mówi: „obyta, kulturalna i taktowna, elegancka i zadbana”.
O sponsoringu – że to „bardzo wygodny układ”. – Stały partner seksualny (spotykam się regularnie z tymi samymi mężczyznami) oraz pewien poziom zaufania, a przy tym zminimalizowane ryzyko zakochania się którejkolwiek ze stron. No i bonus w postaci pieniędzy – wylicza zalety bycia sponsorowaną. Dodaje, że ze sponsorami robi to, co robią normalne pary, tylko dostaje więcej prezentów i kieszonkowe. Swój pierwszy raz za pieniądze wspomina tak: „Umieściłam ogłoszenie na jednej ze stron tematycznych. Odezwało się wielu mężczyzn, z sześcioma umówiłam się na spotkanie zapoznawcze. M. był pierwszy. Na schadzkę dotarłam z wypiekami na twarzy (ze zdenerwowania), co on chyba odebrał jako niewerbalny przekaz «podobasz mi się». Był tak podniecony, że nie udało mi się dokończyć nawet sałatki. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. W końcu powiedział: jutro, hotel; ja: OK.
W recepcji zastanawiałam się, czy «oni» (czyli pracownicy hotelu) wiedzą po co tu jesteśmy? Zapewne wiedzieli. W pokoju stały dwa pojedyncze łóżka. Rozebrał mnie w pośpiechu, położył na jednym z nich, wszedł, doszedł, wyszedł. Wzięłam pieniądze, taksówką wróciłam do domu, zablokowałam jego numer. Każdy następny mężczyzna i każde następne spotkanie było lepsze od pierwszego”.
– W tej wypowiedzi widać wyraźnie, że Your Toy wstydzi się tego co zrobiła – mówi Jolanta Olszewska. – Jej wstyd maleje wprost proporcjonalnie do liczby spotkań, bo zaczyna się coraz bardziej tłumaczyć przed sobą i coraz mniej czuje! Fakt, że ani jej rodzina, ani znajomi, nie wiedzą, czym się zajmuje, również mówi o tym, że nie jest dumna ze swojej roli.

Ciemne strony sponsoringu
Prawda kłuje w oczy, jak mawia stare powiedzenie. Dlatego dziewczyny, które mają sponsora, bagatelizują to, co robią. „Lepiej sypiać z jednym facetem, którego się lubi, niż z wieloma” – rozgrzeszają się na forach internetowych. „Jak się zeszmacić, to przynajmniej z klasą” – piszą. Są przekonane, że wszystko mają pod kontrolą i że to one są paniami sytuacji. Ale czy tak jest naprawdę? Dziewczyny wchodzące w układ sponsorski myślą, że to prosta wymiana: seks za pieniądze. Tymczasem sponsoring wiąże się z mnóstwem psychicznych i emocjonalnych obciążeń. Kiedy 24 godziny na dobę musisz być do dyspozycji sponsora, nie masz kiedy zbudować trwałych, szczerych związków z innymi. Dlatego te dziewczyny zwykle nie mają przyjaciół. Przyjaciele (szczególnie kobiety) lubią rozmawiać o wszystkim i zwierzać się ze swoich problemów, a one nie mogą sobie na to pozwolić.
Czy sponsorowane dziewczyny będą w stanie założyć kiedyś normalne, szczęśliwe rodziny? – Tym pytaniem przechodzimy do sedna sprawy: konsekwencji jakie płyną z prostytuowania się – mówi Jolanta Olszewska. – Nawet jeżeli pojawi się książę z bajki i będzie chciał swojej utrzymance ofiarować miłość, to ona nie będzie w stanie przyjąć tego daru. Dlaczego? Bo go nie pokocha. Jeżeli ktoś siebie nie akceptuje, nie szanuje, nie kocha, nie potrafi też odwzajemnić miłości. Nawet gdy założy rodzinę, nadal będzie miał transakcyjne podejście do życia – to jest to niebezpieczeństwo. Do  momentu, w którym się nie obudzi i nie przejdzie ciężkiej terapii, nie ma mowy o budowaniu szczęśliwego związku i dobrym wychowywaniu dzieci. Po drugie istnieje ryzyko, że za każdym razem kiedy taka dziewczyna znajdzie się w dołku finansowym, wróci do prostytucji – dodaje psycholog. – Im dłużej będzie prowadziła podwójne życie, tym więcej odczuwać będzie lęków wynikających z permanentnego ukrywania się. Te z kolei prowadzą do nieumiejętności ustabilizowania sobie życia. Wyobraźmy sobie, że dziewczyna przestaje się sprzedawać, a jeden z jej sponsorów nie godzi się na to. Może ją szantażować. Co wtedy zrobi? Czy ulegnie, przerażona wizją poniżenia?

Rodzina wcale nie patologiczna
Sponsorowane studentki często pochodzą z tzw. dobrych domów, ale psychologowie są zgodni: te dziewczyny mają zaburzony system wartości, brakuje im zainteresowania ze strony rodziców, ich miłości. Chcą być w centrum uwagi, a sponsor daje im poczucie, że są wyjątkowe. – Nie pochodzę z rozbitej, patologicznej rodziny – mówi Your Toy już na początku naszej rozmowy. – Mam o rok młodszego brata i kochających rodziców, którzy nie mają pojęcia, czym zajmuję się po godzinach.
Tylko czy na pewno w rodzinie, w której córka sprzedaje się za pieniądze, wszystko jest tak, jak powinno być? Niewątpliwie rodzice sponsorowanych dziewczyn mogą być dobrzy i kochający. Być może ciężko harują, by związać koniec z końcem i nie mają czasu dla córek. Albo żyją w luksusie i uważają, że drogie prezenty wynagrodzą dzieciom wszystko. Ale czy wyobrażasz sobie, że nagle masz szafę pełną nowych, markowych rzeczy, a twoi rodzice, rodzeństwo albo przyjaciółki nie pytają, skąd je wzięłaś? Nie dociekają, jakim cudem stać cię na wynajmowanie mieszkania, skoro oficjalnie przecież nie jesteś nigdzie zatrudniona? A nawet jeśli powiesz, że masz pieniądze, bo pracujesz – czy nie pytaliby cię, co to za firma, gdzie ma biuro i nie zastanawialiby się, dlaczego nigdy nie opowiadasz o koleżankach z pracy czy problemach z szefem? Nie chcieliby zobaczyć zdjęć z wakacji we Włoszech (choć przecież nie wiedzieliby, że był to wyjazd ze sponsorem)? I w końcu: czy wyobrażasz sobie, jak wiele kłamstw trzeba wymyślić, żeby nikt nie zorientował się, co tak naprawdę robisz? I jak świetnie trzeba grać przed najbliższymi, żeby we wszystko uwierzyli?

Seks – tak! Ale bez miłości
Na pytanie, czy była kiedyś zakochana, Your Toy odpowiada: – Jeszcze nigdy nie zakochałam się, więc żaden mężczyzna nie miał okazji mnie zranić. Mam wrażenie, że to dlatego nie chcę się zakochać – właśnie aby nie stwarzać możliwości zranienia. Przerażają mnie słowa: „zaangażowanie”, „kocham cię”, „zamieszkajmy razem”, „wyjdź za mnie” itp.
Jeśli młoda dziewczyna mówi, że układ ze sponsorem jest OK, bo dzięki temu się nie zakocha, to czy nie wydaje się to dziwne? Przecież każda z nas, bez względu na to, jak bardzo kiedyś rozczarowała się miłością, chce się zakochać i mieć poczucie, że jest na świecie ktoś, dla kogo jest najważniejsza. Że ktoś ją kocha bezwarunkowo. Być może rodzice autorki bloga nie nauczyli jej jednak miłości. Nie wytłumaczyli, że pieniądze to nie wszystko i że życie składa się nie tylko ze szczęśliwych chwil, ale też z bolesnych rozczarowań.
A ponieważ nie unikniemy ich, musimy nauczyć się, jak sobie z nimi radzić. Zdaniem psychologów sponsorowane dziewczyny są niedojrzałe emocjonalnie, bo przecież dojrzali emocjonalnie ludzie, chociaż też obawiają się rozczarowania w miłości, to jednak w końcu podejmują ryzyko bycia we dwoje.

Niczym żołnierz na froncie
Co będzie, gdy sponsora nagle zabraknie? Kiedy skończą się pieniądze i życie w luksusie? Jak te dziewczyny odnajdą się w codzienności? A jeśli kiedyś naprawdę się zakochają? Czy mężczyzna ich życia zrozumie i wybaczy im przeszłość? Co zrobią, gdy o sponsoringu dowiedzą się ich rodzice i znajomi? To nie jedyne konsekwencje. – Prostytuowanie się może prowadzić albo do oziębłości seksualnej, wynikającej z faktu, że seks staje się czysto mechaniczny, albo do seksoholizmu – komentuje Jolanta Olszewska, psycholog. – Nasz układ nerwowy dostaje sporą ilość bodźców seksualnych i kiedy zaczyna ich brakować, buntuje się. W Danii przeprowadzono badania wśród prostytutek ulicznych. Okazało się, że te kobiety po kilku latach uprawiania zawodu bardzo często cierpią na zespół stresu pourazowego. Dokładnie to samo odczuwają żołnierze po powrocie z frontu wojennego.
Blogerce Your Toy, która na razie sama wybiera sobie klientów, stres pourazowy jeszcze nie grozi, ale nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Socjologowie alarmują, że dziewczyny sponsorowane, podobnie jak galerianki, są przejawem niepokojącego zjawiska typowego dla naszych czasów. W internecie mnożą się strony z ogłoszeniami studentek szukających bogatych kochanków i facetów, chętnych, by kogoś sponsorować w zamian za seks. Co popycha młode dziewczyny do sponsoringu? Trudna sytuacja finansowa czy wręcz przeciwnie – pęd do życia w luksusie? Dlaczego zamiast szukać pracy wybierają drogę na skróty? Pieniądze ze sponsoringu są szybkie i łatwe. I o wiele większe niż te, które dziewczyny zarobiłyby jako barmanki, opiekunki do dzieci albo sekretarki. Tylko że sterta niezapłaconych rachunków lub pragnienie posiadania lepszego modelu telefonu komórkowego to nie powód, żeby sprzedawać swoje ciało.
– Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale żyjemy w świecie, w którym pieniądz i rozwój intelektualny góruje nad naszą duchowością i emocjami – mówi psycholog Jolanta Olszewska. – To straszne, ale coraz częściej stawiamy na „mieć”, a nie „być” – dodaje. Nie jest tak, że na prostytucję decydują się tylko osoby o totalnie złej sytuacji fi nansowej w rodzinie – mówił w jednym z wywiadów prof. Zbigniew Izdebski, który od 25 lat bada problem prostytucji wśród studentów. Jego zdaniem coraz częściej decydują się na nią osoby o rosnących aspiracjach życiowych.
Chcemy szybko osiągnąć standard życia taki jak na Zachodzie: wyjeżdżać na wakacje za granicę, mieć własne mieszkanie i fajny samochód. – Sięgnięcie po taki środek jak seks to już stadium końcowe – powiedział w jednym z wywiadów dr Ireneusz Siudem z Zakładu Psychologii Społecznej UMCS, który też badał zjawisko sponsoringu. Trudno odmówić mu racji.

Różne nazwy, jedno znaczenie
Your Toy, zapytana o to, czym jej zajęcie różni się od prostytucji, przyznała szczerze w rozmowie z Glamour: – Czerpanie korzyści materialnych w zamian za seks jest prostytucją. I chociaż ze względu na pewne odmienne cechy rozróżnia się dziewczyny sponsorowane, galerianki, high class escorts, tirówki – to wciąż jedna i ta sama profesja. To tak samo jak ze spodniami. Są dzwony, rurki, ogrodniczki, rybaczki, itp. Ale to wszystko są spodnie, choć znacznie się różnią. Kilkanaście dni po rozmowie Your Toy napisała na blogu: „Moi drodzy, nowinka! Od tygodnia ofi cjalnie pracuję jako dama do towarzystwa i mam agenta, który załatwia mi klientów”. Masz jeszcze wątpliwości, że sponsoring to prostytucja?

Autor: ALICJA SZEWCZYK, KAROLINA KOPOCZ

źródło:
12345
Oceń artykuł
gość 12:17 - 14.08.2012
sprzedawanie, sranie w banie. wiecie jak to jest w polsce? po studiach dostaje sie najnizsza średnia krajową, trzeba gdzies mieszkac za ok 1000 zł, trzeba cos jesc, za co sie ubrac. Seks uprawia każda kobieta. Dlaczego do tego nie dodac jeszcze wyjsc do restauracji, do klubów, wyjazdów za granicę? za najniższą krajową można o tym zapomniec. A co jeśli ma się na utrzymaniu chorego ojca? Może odrazu zrezygnowac ze studiów? To czasem jest wyjście z niejednej trudnej sytuacji. Na ulicy nie poznałybyscie nigdy ktora z dziewczyn jest sponsorowana, bo ani nie ubiera sie jak prostytutka, ani się tak nie zachowuje. praca.
gość 00:43 - 03.07.2012
Jedna uwaga - "W internecie mnożą się strony z ogłoszeniami studentek szukających bogatych kochanków". A jedyne co można znaleźć w necie to takie artykuły. Mogliby przynajmniej dołączyć adresy tych stron.

haha bardzo śmieszne. Tych stron jest mnóstwo, wiem bo sama często z nich korzystałam. A do wszystkich dziewczyn myślących o tym powiem tak - nie róbcie tego, choćby nie wiem jak źle było.. nikt nie ma na tyle silnej psychiki by o tym zapomnieć. I nie każdy facet jest miły, pachnący kulturalny.. to tyle.
gość 13:34 - 19.02.2012
Jedna uwaga - "W internecie mnożą się strony z ogłoszeniami studentek szukających bogatych kochanków". A jedyne co można znaleźć w necie to takie artykuły. Mogliby przynajmniej dołączyć adresy tych stron.
akusia 10:51 - 09.12.2011
Według mnie sponsoring to ścieżka bez wyjścia, dziewczyna która spróbuje takiego łatwego życia już nigdy nie wróci do normalności.
gość 22:06 - 15.05.2011
Psycholog sama by poszla na sponsoring,ale wyglada jak paszczur wiec zazdrosci...
gość 20:44 - 05.05.2011
Czasami jest to jedyne wyjście żeby utrzymać rodzinę. Znam dziewczynę, która jest matką samotnie wychowującą dziecko a pracy nie miała bo nigdzie nie mogła dostać pracy. Znalazła sponsora. Zaoszczędziła trochę i dzięki temu otworzyła własną działalność (prowadzi ją już 3 rok). Ona głównie chodziła z nim na kolacje, do kina, czasami sprzątała u niego w mieszkaniu. W sumie w ciągu 5 lat poszła z nim do łóżka 5 razy, z czego seks uprawiała tylko raz. Ona po prostu dobrze trafiła. Nie lubię wkładania w szufladki: sponsoring to prostytucja. To nie jest takie jasne jak się wydaje. Pozdrawiam
moniasek 22:59 - 20.04.2011
Taki styl życia preferują jedynie seksowne nieudaczniki - zwyczajne damskie lenie, których motto życiowe brzmi : "Po co harować 8-12 godzin, jeśli mogę zarabiać swoją urodą i mieć wszystko czego zapragne". Przy czym warto jednak pamiętać,że piękno zewnętrzne przemija,a z wiekiem coraz trudniej o dobrzepłatną prace ;]
gość 22:52 - 18.04.2011
Co do tekstu "to faceci są problemem" to też- nie.
Droga koleżanko, banana zerwiesz jak wyrośnie. Pojawiły się banany, to mężczyźni zaczęli je zrywać. Problem wychodzi z takich pań, bo to one dają oferty.
gość 22:49 - 18.04.2011
Emm, do wszystkich, którzy uważają że to wyłącznie "ich sprawa" - nie.
To sprawa każdego w tym kraju. Bo jak kobiety nie będą w stanie normalnie ułożyć sobie życia rodzinnego, to za jedno pokolenie będzimy mieli przeraźliwie słabe społeczeństwo- i przez to kraj w którym żyję będzie znacznie słabszy. Jesteście częścią społeczeństwa tego państwa i jak ktoś (z tego społeczeństwa) się próbuje zeszmacić, to nie możecie powiedzieć "to nie moja sprawa". Sprawa któregokolwiek z tych 38 milionów ludzi- to też Wasza sprawa.

Skomentuj

Jeśli chcesz komentować pod własnym nickiem, zaloguj się





Kupuj najtaniej z CENEO