Zarejestruj się!

Na podobny temat:

Styl i życie - |Kultura
rozmiar czcionki:AAA

„Wybór Ireny” - nowa książka Remigiusza Grzeli

03.12.14 09:53

Trzy kobiety. Trzy życia. Jedna twarz. Polecamy Wam najnowszą książkę Remigiusza Grzeli!

To nie jest scenariusz kinowego hitu. Nie jest to także wymyślona powieść. Tę historię napisało życie, a Remigiusz Grzela z pietyzmem przeniósł ją na papier.  Irena. Kobieta o jednej twarzy, ale trzech życiach, trzech tożsamościach. Bohaterska łączniczka Żydowskiej Organizacji Bojowej, uczestniczka Powstania Warszawskiego - Irena Gelblum. Postanawia wymazać swoją przeszłość.  Zmienia rok urodzenia, narodowość, poglądy, a nawet głos. Wychodzi za mąż, staje się Ireną Waniewicz, rodzi córkę, niedługo potem zaś zostaje włoską poetką Ireną Conti di Mauro.

Książka "Wybór Ireny" jest opowiadaniem o braku miłości, zemście i nieistnieniu, ale przede wszystkim o fascynującej kobiecie, której życie było pełne fikcji, tajemnic i mitów. Choć była w nim też prawda. To ona łączyła Irenę z ludźmi, którzy znali ją od początku: Antkiem Cukiermanem, Cywią Lubetkin czy Markiem Edelmanem.

Remigiusz Grzela dokumentował tę książkę przez pięć lat. Poniżej przeczytacie nasz krótki wywiad z autorem.

Panie Remigiuszu, kiedy zrodził się pomysł na tę książkę?

Remigiusz Grzela: Marek Edelman nazwał ją "Irką Wariatką" i łączniczką niezawodną, w wywiadzie z Joanną Szczęsną, jaki ukazał się w "Gazecie Wyborczej" w 2007 roku, więc dwa lata przed śmiercią Ireny. Nie podał jej nazwiska, ale dał do zrozumienia, że Irena - włoska poetka z Konstancina, którą znałem była w czasie wojny łączniczką Żydowskiej Organizacji Bojowej. Nazywała się Irena Gelblum i urodziła w roku 23. Ja znałem Irenę Conti Di Mauro urodzoną w roku 39. Ale miałem pewność, że obie Ireny są jedną, chociaż Edelman nazwiska nie podał. Znałem Irenę od połowy lat 90. i byłem bardzo poruszony jej tajemnicą. Nie odważyłem się jej jednak nigdy zapytać o przeszłość. Dopiero po jej śmierci zacząłem dokumentować jej biografię. Nie wiedziałem, że to będzie takie wymagające i trudno, że przejdę też przez piekło różnych wątpliwości. Książka już jest i w jakimś sensie czuję ulgę, ale i obciążenie.

Dlaczego wrócił Pan do przeszłości, której tak pilnie strzegła Irena?

Remigiusz Grzela: Dlatego, że kiedy zaczynałem pracę nad książkę wiele osób mówiło mi, że nie mam prawa jej napisać, że nawet po śmierci nie mogę się jej sprzeniewierzyć. Chciałem Irenie przywrócić jej bohaterską wojenną przeszłość, dopowiedzieć jej los, przywrócić wymazane. Uważałem, że ludzie powinni o niej wiedzieć. Była brawurową, bohaterską łączniczką. Że bez niej opowieść o Żydowskiej Organizacji Bojowej jest niepełna. Po jej śmierci inni - Władysław Bartoszewski, Kazik Ratajzer ujawnili, że Irena Gelblum stała się Ireną Conti, że zmieniła tożsamość, że się odmładzała, że zmieniła wszystko praktycznie w swojej biografii. Nie byłem tym, który ją ujawnił. Tylko opowiedziałem jej historię.

Które z jej wcieleń poznał Pan najlepiej?

Remigiusz Grzela: Najlepiej poznałem oczywiście to ostatnie wcielenie, bo wtedy ją znałem. Ale starałem się dobrze udokumentować życie Ireny Gelblum. Opowiedziałem tak dużo, jak było możliwe. Jednak liczni świadkowie tamtego jej życia odeszli. Składałem z pojedynczych zdań w relacjach, wspomnieniach. Wypełniałem ten życiorys. Imponowała mi ta ostra, mocna dziewczyna, która nie czuje strachu. Najmniej wiem o tej Irenie sprzed wojny. Ale i tu udało mi się zrekonstruować los jej rodziny, zamożnego żydowskiego ziemiaństwa. Lato spędzała w majątkach i dworach na wsi, zimę w Warszawie. To opowieść jak z "Nocy i dni". Ale najmniej wiem o niej jako dziecku, i jako bardzo młodej dziewczynie.

Czy ktoś poznał o Irenie całą prawdę?

Remigiusz Grzela: Nie sądzę. W ogóle wiemy o innych, nawet nam bliskich tylko fragmenty. Irena nie była osobą, która opowiada przeszłość. W listach do niej, do jakich dotarłem powtarza się: dlaczego nie piszesz, dlaczego nie odpowiadasz na pytania, dlaczego tak zdawkowo odpowiadasz. Wszyscy jej to zarzucali, i rodzina, i przyjaciele. Nie sądzę, aby obdzielała swoją historią i swoimi tajemnicami innych.

Dlaczego Irena wymazała swoją przeszłość po 68 roku? Dlaczego wymyśliła się na nowo? Czy można w ogóle odpowiedzieć na to pytanie? Czy wytłumaczyła komuś swoje powody?

Remigiusz Grzela: Nie wytłumaczyła, ale rok 68 był przełomem w jej historii. Nie chciała wyjeżdżać z Polski jako Żydówka, z biletem w jedną stronę. Dlatego wzięła najpierw rozwód z dziennikarzem Ignacym Waniewiczem, a potem szybko ślub z włoskim dziennikarzem Antonio Di Mauro. Wyjechała z Polski na włoskim paszporcie konsularnym. Postanowiła nigdy więcej nie być Żydówką. Przechodziła stopniową transformację (zapowiedzi można szukać już w 48 roku, kiedy wróciła do Polski z Palestyny już ze zmienionym w papierach panieńskim nazwiskiem z Gelblum na Conti), a w połowie lat 80. wróciła do Polski na stałe jako włoska poetka. Dlaczego wymyśliła siebie na nowo? Chyba tylko ona mogłaby odpowiedzieć na to pytanie. Może były tajemnice, do których nie dotarłem. Była jakaś tajemnica w Egipcie, z drugiej połowy lat 40., zapewne były inne. Może musiała stworzyć tę nową postać, tę Irenę Conti, żeby spełnić się w graniu. W konspiracji. Jakby żyła ciągle na fałszywej kenkarcie. Jeśli coś umiała naprawdę, to konspirować. Może to klucz do niej?

Bardzo dziękujemy! 



"Wybór Ireny"

Autor: Remigiusz Grzela 


Wydawnictwo: DW PWN

ISBN: 978-83-7705-539-7 

Sugerowana cena det.: 44,90 zł

źródło:
12345
Oceń artykuł
Polecamy:


Skomentuj

Jeśli chcesz komentować pod własnym nickiem, zaloguj się





Kupuj najtaniej z CENEO