Sebastian Karpiel-Bułecka
Wychował się bez ojca i, jak mówi, do dziś za to płaci. Zmagał się z alkoholem, zawodził bliskich. Z kobietami wciąż uczy się rozmawiać. Marzy, by mieć wreszcie dom, w którym ktoś będzie na niego czekał. SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA, lider Zakopower, a ostatnio wzięty architekt, w tej rozmowie niczego przed nami nie ukrywał.
Na spotkanie w centrum Warszawy spóźnia się ponad pół godziny. Ale gdy już dociera na miejsce, jest tak przejęty, że nie sposób się na niego gniewać. Już po chwili przekonuję się zresztą, że warto było czekać. Jest błyskotliwy, dowcipny, a przede wszystkim zaskakujący.
GALA: Czujesz się atrakcyjny?
SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Jeśli chodzi o wygląd, nie umiem tego ocenić. A wewnętrznie staram się być...
GALA: Na czym te starania polegają?
SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Na byciu mądrym. I dobrym.
GALA: A bycie mądrym i dobrym na czym polega?
SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Na podejmowaniu decyzji, które prowadzą człowieka w odpowiednim kierunku. Mądry jest ten, kto prócz końca własnego nosa potrafi dostrzec innych i ich potrzeby. Bo tak naprawdę tyle jesteśmy warci, ile możemy dać drugiej osobie. Odczuwam wielką satysfakcję, gdy coś dla kogoś zrobię, w czymś pomogę. Głęboko wierzę, że pomaganie innym ma sens. I to nie jest żadne kadzenie. Głupkiem dla mnie jest narcyz i egoista.
GALA: Mówisz to z pasją. Podobno u innych najbardziej drażnią nas te cechy, które próbujemy w sobie zwalczyć. Może więc jesteś ukrytym egoistą?
SEBASTIAN KARPIEL-BUŁECKA: Zawsze miałem skłonność do tego, żeby koncentrować się tylko na swoich problemach. Uważałem je za najważniejsze na świecie. Byłem skupiony na tym, by to mnie było dobrze i żebym szedł przez życie wygodnie. Nie myślałem o rodzinie, która od sześciu lat mieszka w Chicago. Zdarzało mi się zapominać o moich najbliższych w chwilach, w których bardzo mnie potrzebowali. Od tamtej pory się zmieniłem, ale tak naprawdę cały czas ze sobą walczę.







































