Zarejestruj się!

Na podobny temat:

Gwiazdy - |Wywiady
rozmiar czcionki:AAA

Krzysztof Zanussi

02.09.07 13:00

Zawsze nosi krawat i nie pozwala sobie na błędy. "jestem sztywniakiem" - tłumaczy, gdy odwiedzamy go w domu w Laskach. Jego najnowszy film "Czarne słońce" zbiera świetne recenzje we Włoszech.



Dom w Laskach wygląda jak wielkie akwarium. W salonie pod szkłem Krzysztof Zanussi organizuje wieczory z muzyką, zaprasza ludzi na ciekawe rozmowy. Lew-Starowicz prowadzi dyskusję o seksie katolików, Hanna Gronkiewicz-Waltz o działalności publicznej. W ogrodzie reżyser urządza charytatywne pikniki, na które przychodzą tysiące osób. O trudnych związkach, silnych kobietach i zaufaniu rozmawiamy, siedząc pod obrazami przodków jego żony. On jest dumny, bo zna historię swojej włoskiej rodziny pięćset lat wstecz. Rodzinne korzenie jego żony Elżbiety Grocholskiej-Zanussi sięgają jeszcze dalej. Reżyser pokazuje też fragment CCzarnego słońca", którego premiera odbyła się w czerwcu we Włoszech. Zagrała w nim Valeria Golino, znana z "Zostawić Las Vegas". W Polsce film zobaczymy zimą.

Bohaterowie pana najnowszego filmu "Czarne słońce" przez pierwsze dwadzieścia minut chodzą nago.

KRZYSZTOF ZANUSSI: To para małżonków, która mówi z ekranu o niezwykłej sile miłości. Chciałem pokazać niecodzienne uczucie, anachroniczne w naszym zbanalizowanym świecie. Brak stroju wydaje się właściwy do tematu.

Po śmierci kochanka kobieta postanawia pomścić go na własną rękę. Co pana pociąga w tak mrocznej historii?

KRZYSZTOF ZANUSSI: Adresowałem swój film do bardzo zadowolonej z siebie społeczności zachodniej Europy. Szczególnie im mam powód uświadamiać, że życie nie składa się z samego spożycia. Także ból i tragizm w sytuacji, gdy każdy wybór jest zły, są zapisane w naszej egzystencji. Gdy nie widzimy dramatu, jesteśmy ślepi.

W pana życiu są mocne kobiety?

KRZYSZTOF ZANUSSI: Bardzo mocną kobietą była moja matka. I taka jest moja żona. Rządzi sobą i tym, co do niej należy.

Czyli panem?

KRZYSZTOF ZANUSSI:K.Z.: Mamy partnerski układ. Ale trudny. Spotkaliśmy się późno, wobec czego byliśmy już ukształtowani.

To zaleta czy wada?

KRZYSZTOF ZANUSSI: Myślę, że byłoby lepiej, gdybyśmy spotkali się wcześniej. Wcześniej nauczylibyśmy się siebie wzajemnie. A nie było nam łatwo się uczyć. Żona jest bardzo niezależnym człowiekiem, ja też nie zwykłem się liczyć z kimkolwiek. Robię, co uznaję za stosowne, a tu nagle pojawił się ktoś, kto stawia opór. Straszne odkrycie. Młodym ludziom, z którymi mam kontakt, powtarzam, że miłość to przede wszystkim ciężka praca. Nie żadne uczucia, żadne wzdychania. Człowiek wiąże się z drugim, jeżeli pomyślał o jego dobru. I postawił je przed swoim. To się świetnie mówi, ale wprowadzać w życie - to męka.

źródło:
12345
Oceń artykuł

Skomentuj

Jeśli chcesz komentować pod własnym nickiem, zaloguj się





Kupuj najtaniej z CENEO