Zarejestruj się!
Patroni serwisu:

Gwiazd -|Emocje
rozmiar czcionki:AAA

Elżbieta Dmoch - wielka artystka, wielka zagadka

26.03.09 14:00
fot.L.Lozynski/Reporter

fot.L.Lozynski/Reporter

Druga z trzech artystek, które przedstawimy. Objawienie estrady. Elżbieta Dmoch niespodziewanie postanowiła zejść ze sceny tak jak Ewa Demarczyk i Edyta Bartosiewicz. Nie udziela wywiadów i unika prasy. Czemu zamilkła?

Elżbieta już nie chce śpiewać
Mówiono, że ma wszystko. Urodę modelki, głos, talent, sławę. I wielką miłość. W Januszu Kruku, swoim mężu – z którym założyła 2 plus 1, jeden z najpopularniejszych zespołów lat 70. i 80. – była zakochana na zabój. Poznała go, mając 17 lat, i odtąd stał się jej całym światem, który jednak rozpadł się w roku 1989. Wtedy też Janusz zachorował na serce. Wkrótce się rozwiedli, choć zostali przyjaciółmi. Kruk z nową partnerką założył rodzinę. Niestety, w 1992 r. nagle zmarł na zawał. Elżbieta przeżyła załamanie. Przestała śpiewać. Zaczęła unikać ludzi. Sprzedała swoje warszawskie mieszkanie i przeprowadziła się do domu na wsi. Znajomi i przypadkowi świadkowie twierdzili, że dziwnie się zachowuje, chodzi zaniedbana, żyje w swoim świecie. W 1998 r. wydawało się, że kryzys minął. – Namówiliśmy ją, by wróciła na scenę. Chyba tego chciała, bo zgodziła się. Wystąpiła na „Pikniku Dwójki” w Gnieźnie. Ludzie przyjęli ją fantastycznie. Ela była zaskoczona i zachwycona. To był dla niej wielki zastrzyk energii. Wystąpiła w programie „Dozwolone od lat 40”. Była w świetnej formie. Miała chyba też wyruszyć w trasę z reaktywowanym 2 plus 1 – opowiada dziennikarka Maria Szabłowska. Ostatni program telewizyjny z udziałem Elżbiety Dmoch to „Szansa na sukces”, kiedy śpiewano piosenki jej zespołu. Potem jakby zapadła się pod ziemię.

Głośno zrobiło się o niej w 2005 r. za sprawą programu „Uwaga!”. Pojawiły się głosy, że piosenkarkę trzeba otoczyć opieką socjalną, psychiatryczną i finansową. – Dość podła sensacja! – twierdzi z oburzeniem osoba z tzw. branży, znająca Elżbietę od dawna. – Po emisji tego reportażu poczuła się zaszczuta, zdołowana. Upokarzające były dla niej wypowiedzi opisujące ją jako wariatkę i nędzarkę, a jej dom jako ruinę. Tymczasem ona przeżyła tragedię, po której wybrała życie na uboczu. Należy to uszanować. Ludzie pamiętają Elę z czasów, gdy miała sceniczny makijaż, ciuchy projektowane przez Grażynę Hase, i uważają, że musi nadal tak wyglądać. A ona żyje po swojemu. Skromnie. Wystarcza jej emerytura twórcza, otrzymuje też tantiemy za wykorzystywanie utworów 2 plus 1. Zrzutki pieniędzy? To dla niej policzek. Ela zawsze sprawdza, czy pieniądze, które dostaje, aby na pewno się jej należą. Halina Frąckowiak poznała Elżbietę Dmoch w latach 70. Miaływspólne trasy koncertowe. – Elżunia jest osobą wrażliwą i delikatną – mówi piosenkarka. – Dwa lata temu w rozmowie z moim mendżerem powiedziałam, że byłoby miło, gdyby Elżunia zechciała być gościem w moich recitalach i śpiewać swoje piękne piosenki, ale chyba nie była otwarta na taką propozycję. Trochę żal, bo publiczność wciąż bardzo ją lubi. Nie tak dawno spotkałyśmy się na pogrzebie naszego wspólnego znajomego, dziennikarza radiowego Witolda Pogranicznego. Nie był to moment dłuższą rozmowę. Wyglądała jak zawsze, subtelnie i delikatnie. Był czas, gdy wróciła do Warszawy. Zamieszkała z matką na Saskiej Kępie. Ale mama nagle zmarła. Piosenkarka boleśnie przeżyła kolejny dramat. Znów spekulowano, jak się czuje, co robi. Remigiusz Grzela, pisarz i dziennikarz, wiedząc, że nie ma telefonu, wysłał jej list z prośbą o wywiad. – Podałem numer komórki. Oddzwoniła. Była w dobrej formie. Rozmawialiśmy. W miłym tonie przeprosiła, że nie udziela żadnych wywiadów, ponieważ już nie prowadzi życia artystycznego. Pytania o dziewczynę, która tak melodyjnie zapraszała „Więc chodź, pomaluj mój świat…”, nie ustają. – Co robi? To, co wszyscy: chodzi do sklepu, odwiedza przyjaciół, spotyka się ze znajomymi i rodziną – mówi Slavek, od 30 lat fan zespołu i przyjaciel Elżbiety. – Mieszka w Warszawie. Widujemy się co jakiś czas – zapewnia. W sierpniu 2008 r. zorganizował zjazd fanów, także z Austrii i Niemiec. Atrakcją było pojawienie się na nim Elżbiety. – Świetnie się bawiła, opowiadała ciekawostki o zespole, wspominała Janusza Kruka. Z fanami zanuciła kilka piosenek, rozdawała autografy. Obiecała, że pojawi się na następnym zlocie. Wielbiciele skupieni wokół internetowego forum 2 plus 1 odwiedzają ją, pamiętają o urodzinach. I chronią. Nie zdradzają nic z jej obecnego życia, nie komentują stanu zdrowia. Uszanowali jej prośbę, by zdjęcia ze spotkania nie trafiły do internetu. Wieść, gdzie odbędzie się zjazd, każdy dostał dzień wcześniej na prywatną skrzynkę. Czy jest szansa, że Elżbieta Dmoch wróci na scenę? – Niestety, nie – żałuje Slavek. – Ona mówi, że już nie śpiewa, ponieważ po śmierci Janusza Kruka nie oddano jej nut na papierze, poza tym straciła częściowo głos. Stale jednak kontaktuje się ze swoimi fanami. Kocha muzykę tak jak oni.

źródło:
12345
Oceń artykuł
Dodaj do:wykop gwar delicious



gość 15:56 - 31.08.2010
Proszę wrócić na scenę ,przyjmiemy panią z ogromnym entuzjazmem,pozdrawiam życząc 100 lat w zdrowiu.
gość 15:54 - 31.08.2010
Miłe wspomnienia pozostawiła pani po sobie,uwielbiałam pani piosenki,ponieważ jest pani prawie w moim wieku,no prawie.Zyczę pani dużo zdrówka.
gość 16:11 - 17.08.2010
ELA.BYŁAŚ,JESTEŚ,BĘDZIESZ KOCHANA.POMALOWAŁAŚ MÓJ ŚWIAT.DZIĘKUJĘ
gość 17:13 - 16.08.2010
Bardzo żałuje, że 2+1 już nie zaśpiewa, ale rozumiem to. Na Elę Dmoch czekam cierpliwie jak na Pink Floyd - to moja młodość. Pani Elu wciąż nucę Pani piosenki i przywołuję dawne czasy. Pozdrawiam i życzę zdrowia.
gość 15:31 - 12.08.2010
Pani Elżbieto, bardzo Panią cenię i lubię. Słucham Pani do dziś, mam podwójne płyty: jeden komplet w domu, drugi w samochodzie. Zaraziłam Państwa muzyką i piosenkami swoją córkę (16 lat). Wczoraj powiedziała "...Boże, jaka ona piękna i jak fajnie się ubiera. A te piosenki, nie mogę uwierzyć, że w tamtych czasach był taki ktoś jak ona...". Niech mi Pani wierzy, moja córka rzadko zgadza się ze mną pod względem upodobań! Pani Elżuniu, kochana, proszę się trzymać i być dzielną... Całym sercem jestem z Panią, szanuję Pani wybór, bo rozumiem co Pani czuje... znam to niestety z autopsji. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!!!
gość 21:46 - 08.08.2010
pani elu kochamy panią i pani piosenki proszę jeszcze dać nam nadzieję że panią zobaczymy w telewizji z uśmiechem na ustach i piosenkami w pani wykonaniu
gość 11:43 - 08.08.2010
Pokochałem Cię Elu od pierwszych chwil jak Ciebie ujrzałem i usłyszałem!!!! To już prawie 40 lat!! Cały czas czekam na Twój koncert! Może dożyję tej chwili!!!
gość 00:58 - 03.08.2010
Kochana Pani Ela. Ona sie zalamala, jej serce rowniez.
gość 17:29 - 01.08.2010
A ja myślę, że bardzo trudno się uwolnić od wizerunku, który stwarzają ludzie.

Skomentuj

Jeśli chcesz komentować pod własnym nickiem, zaloguj się

Przepisz tekst z obrazka Anty Spam

Jeśli nie możesz odczytać, kliknij tu.