Zarejestruj się!

Na podobny temat:

Gwiazd -|Emocje
rozmiar czcionki:AAA

Anna German i Zbigniew Tucholski - Słynne romanse

21.04.10 14:06

Kto raz usłyszał jej „Tańczące Eurydyki”, nigdy tego głosu nie zapomni. Wielkie sukcesy wokalne przeplatały się w jej życiu z dramatami. Jedno było niezmienne: miłość, jaka do końca łączyła ją z mężem.



Poznali się we Wrocławiu, gdzie po wojnie Anna trafiła z mamą i babcią, repatriantkami ze Wschodu (ojciec zginął z rąk NKWD). Był rok 1960. Anna kończyła studia geologiczne, występowała także w teatrze studenckim „Kalambur”. Zbigniew Tucholski, wtedy asystent na Politechnice Warszawskiej, na Dolny Śląsk przyjechał służbowo. – Był upał, pojechałem na pływalnię. Od razu zauważyłem wysoką blondynkę, leżała na kocu z książką. Zaczęliśmy rozmawiać – wspomina. Tak się zaczęła ich miłość.

Zakochani do szaleństwa

– Jak ona śpiewa, usłyszałem dopiero w czasie jej wizyty u moich rodziców w Warszawie. W domu było pianino, Ania zaczęła sobie na nim akompaniować. Oczarowała nas – wspomina po latach mąż. Nie była kształcona muzycznie, ale miała głos o dużej skali i niepowtarzalnej barwie. Irena Santor powiedziała kiedyś: „Według jej głosu można było stroić fortepiany”. W 1962 r. zdała państwowy egzamin uprawniający do wykonywania zawodu piosenkarki. Liryczna, świetlista, stała się wydarzeniem na polskiej estradzie. Szybko zaczęła zdobywać laury na festiwalach w Opolu i Sopocie. Dużo koncertowała. Ze Zbyszkiem spotykała się w soboty – on pędził samochodem z Warszawy wszędzie tam, gdzie występowała. Z czasem artystka zaczęła wyjeżdżać za granicę – do Moskwy, Berlina, Paryża, gdzie wystąpiła nawet w słynnej „Olimpii”. I zawsze wracała do niego. A Zbyszek przychodził do studia nagrań, czekał na nią godzinami. – To była przyjemność obserwować Anię przy pracy. Muzycy stukali smyczkami w pulpity, wyrażając podziw dla jej profesjonalizmu i talentu. Wszystko od razu chwytała w lot – mówi pan Tucholski. – Zbyszek był zakochany w Ani do szaleństwa. Z wzajemnością – wspominał w programie „Taka miłość się nie zdarza” Mieczysław Gajda, aktor i ich przyjaciel. Posągowa para (Anna mierzyła 184 cm, jej ukochany jeszcze więcej). Spokojni, ciepli. Ich przyjaciel Andrzej Urbańczyk mówił: – Mieli hobby: sprawianie ludziom przyjemności. Ania wszystkim przywoziła prezenty.

Wielki sukces, wielki dramat

Zjednywała sobie ludzi. Także za granicą. Biegle mówiła po włosku, angielsku i rosyjsku. W 1967 r. wystąpiła na słynnym festiwalu w San Remo we Włoszech. Zachwyciła krytykę i publiczność. Od razu podpisała kontrakt na nagrania, koncerty... I wtedy wydarzył się wypadek. Samochód, którym ją wieziono, zjechał z autostrady. Artystkę znaleziono nad ranem, kilkanaście metrów od samochodu. – Gdy wróciłem z pracy i zastałem mamę Ani we łzach, nogi się załamały pode mną – wspominał pan Zbigniew. Skomplikowane operacje, miesiące w gipsie, bolesna rehabilitacja. W małym mieszkaniu narzeczonego Anna ponownie uczyła się chodzić. On opiekował się nią, pocieszał, motywował. Dla niej skonstruował przyrząd do treningu. Znajomi wątpili, czy w ogóle z tego wyjdzie... Wyszła, po 3 latach. Z gotowym materiałem na płytę. Przejmującym utworem „Człowieczy los” wróciła do śpiewania. Ku radości fanów w 1969 r. pojawiła się w telewizyjnym „Tele-Echu”, wystąpiła w Sali Kongresowej. Publiczność zgotowała jej owację. – Ze Zbyszkiem staliśmy w kulisie zapłakani ze szczęścia – wspominał Mieczysław Gajda.

Jej piosenki są wieczne

Wkrótce też powiedziała „tak” mężczyźnie swojego życia. Trzy lata później pisała przyjaciółce: „Przy pianinie stoi czerwony jak mak wózek dziecinny... Czuję się dobrze i myślę, że ostatni akt odbędzie się szczęśliwie...”. W 1975 r. na świat przyszedł upragniony Zbigniew junior. Wkrótce spełniło się jeszcze jedno marzenie Anny: kupili dom z ogródkiem na warszawskim Żoliborzu. Stary, zrujnowany, ale ona wierzyła, że złe już za nimi. Koncertowała na całym świecie, w USA, Australii, w ZSRR, gdzie była uwielbiana. Tam właśnie, podczas koncertu, poczuła ostry ból w nodze. Z trudem zeszła ze sceny. Nowotwór kości – usłyszała. Znów zaopiekował się nią najbliższy jej człowiek, ale tym razem cud się nie zdarzył. Anna German zmarła 25 sierpnia 1982 r. Miała 46 lat. Mąż został sam z 7-letnim synem i matką piosenkarki. W ich domu zapadła cisza. – Długo nie mogliśmy słuchać utworów Ani – mówił. Ale pamięć o niej żyje. W Rosji, na Ukrainie wciąż działają fankluby, w Polsce organizowane są koncerty jej pieśni. W domu na Żoliborzu pianino stoi w tym samym miejscu. Wszystko ją przypomina do dziś.

12345
Oceń artykuł
gość 14:44 - 14.04.2013
Skąd German znała biegle język włoski? W owych latach w szkołach od V-tej klasy do matury uczono tylko rosyjskiego, a na studiach (geologia!)były 2 semestry rosyjskiego, ew. angielski i niem. Więc?
gość 23:37 - 10.04.2013
Dlaczego tak późno??.... odkryłem Annę German!!!... zasłuchiwałem się w Dinah Washington, Billie Holiday, Elli Fitzgerald, Montserrat Caballé, Annie Netrebko itp itp.... a teraz? Ania German i długo ... długo nic!!!.... WIELKI SZACUNEK dla tak wspaniałej pary jaką tworzyła ze swoim wspaniałym Mężem,,,, no poplakałem się słuchjąc Jej głosu i pięknych ponadczasowych piosenek, a jak zobaczyłem "mój Rovinj" wspaniałe Chorwackie miasteczko, w którym znam każdy niemal zakątek, gdzie kręcono bodajże 6 odcinek... to już czysta metafizyka.... WIELKI SZACUNEK składa homer_1
gość 22:06 - 09.04.2013
Cudna kobieta
gość 16:59 - 25.03.2013
Czy ktoś wie, gdzie można znaleźć oryginalne filmy dokumentalne o Annie German.
pozdrawiam
gramatura 16:34 - 25.03.2013
a mnie się w ogóle ten serial nie podoba :/
widziałam pierwszy odcinek i jakoś mnie odrzuciło. ale widzę z waszych wypowiedzi, że warto dać mu szansę. moze spróbuję raz jeszcze :)
gość 20:52 - 24.03.2013
zawsze można obejżec na VOD na onecie :)ja tez zostaalm oczarowana tym pięknym głosem i samą Anią odzwiedziłam jej grób na cmentarzu na ul. Żytniej paląc światełko w modlitwie prosząc Boga o spokój jej duszy.
gość 20:52 - 24.03.2013
zawsze można obejżec na VOD na onecie :)ja tez zostaalm oczarowana tym pięknym głosem i samą Anią odzwiedziłam jej grób na cmentarzu na ul. Żytniej paląc światełko w modlitwie prosząc Boga o spokój jej duszy.
gość 15:27 - 24.03.2013
WSPANIAŁY GŁOS ,,CUDOWNA KOBIETA ,,TYLE W NIEJ CIEPŁA UWIELBIAM PANIĄ ANIE I JEJ ŚLICZNY GŁOS..SZKODA ŻE TAK KRÓTKO BYŁA ŚRÓD NAS ALE ZAWSZE BĘDZIE W NASZEJ PAMIĘCI JAKO TA CUDOWNA CUDOWNA CUDOWNA OSOBA
gość 19:38 - 23.03.2013
wzruszjący, piekny film o wspaniałej kobiecie, artystce, ciepłej, mądrej, serdecznej. Ja też teraz dopiero zrozumialam dlaczego moi rodzice byli zachwyceni tą piosenkarką

Skomentuj

Jeśli chcesz komentować pod własnym nickiem, zaloguj się





Kupuj najtaniej z CENEO