Agata i Steve z Australii

Dopiero przy kobiecie znad Wisły odkryłem raj

Australijczyk Steve Allen, ośmiokrotny mistrz świata w windsurfingu, jest zachwycony Polkami. – Są najpiękniejsze na świecie – zapewnia. – Eleganckie, kobiece, wiedzą, jak podkreślać swą urodę – Steve jednym tchem wylicza zalety kobiet znad Wisły. – Poza tym długo wyglądają młodo. Australijki szybciej się starzeją, chyba także z powodu palącego słońca – mówi. Polki imponują mu też zaradnością: potrafią robić karierę, a jednocześnie dbać o dom, być troskliwymi matkami i czułymi żonami. – Na dodatek wyróżniają się inteligencją – podkreśla Steve.

Uśmiech Guci to mój świat

Nic dziwnego, że za żonę wziął sobie właśnie Polkę. Wypatrzył ją wiele lat temu na zawodach windsurfingowych w Singapurze. Agata Pokorowska brała w nich udział, choć miała zaledwie piętnaście lat. Śliczna długowłosa blondynka natychmiast wpadła mu w oko. – Już dawno byłem zauroczony urodą zawodniczek z Polski, a Agata okazała się prawdziwą perłą! Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie – przyznaje. W Singapurze wymienili się adresami i po zawodach każde wróciło do swego kraju. Potem Agata zaczęła studia farmaceutyczne. Zrezygnowała z kariery sportowej, gdy nie została zakwalifikowana na olimpiadę w Atlancie. Czasem myślała o przystojniaku z Australii. Kiedyś nawet wysłała mu kartkę z pozdrowieniami. Na odpowiedź czekała, bagatela, 4 lata. Steve napisał jej po prostu: „Pamiętasz mnie jeszcze? Spotkamy się?”. Bo właśnie wybierał się na mistrzostwa świata do Łeby. Oczywiście, że pamiętała. Wyjechała po niego na lotnisko, ale Steve… zniknął. – Zatrzymali mnie celnicy, nie miałem wizy. Powiedziałem, że zakochałem się w uroczej Polce, muszę ją zobaczyć. Przyleciałem z końca świata! – wspomina. Romantyczna historia zmiękczyła serca celników, wpuścili go. Po 8 latach od ostatniego spotkania Agata i Steve ledwo się poznali. Jednego byli pewni: wciąż między nimi iskrzy. – Okazało się, że Steve nie ma jak dotrzeć nad morze. Zaproponowałam, że go zawiozę. Całą drogę przegadaliśmy. Gdy dojeżdżaliśmy do celu, Steve zobaczył na wodzie żagiel przy żaglu. Ze zdumieniem zawołał: „U was jest więcej windsurferów niż w Australii. Mogę tu zamieszkać!”. Gdy wyjeżdżał z Polski, zostawił jej swoje zdjęcie z podpisem: „Gdziekolwiek będę, będę Cię kochał i myślał o Tobie”. Wkrótce jednak „gdziekolwiek ”zamienił na Warszawę, bo ożenił się z Agatą. – W swojej Guci najbardziej lubię pogodne usposobienie. Poza tym żona gotuje pyszny żurek. Zajadam się też schabowym, choć byłem wegetarianinem – śmieje się. – Nie mam kłopotu z odpowiedzią, w czym Polki są lepsze od Australijek. Sam też jestem już „swój chłop”. Na zawodach w Łebie usłyszałem: „Wygrał nasz polski Australijczyk Stefek”. Miłe!

Gdy Steve ruszył do „Tańca z gwiazdami”, trzymała kciuki cała rodzina: żona Agata, syn Andy oraz córka Eva.

Sabina i Trond z Norwegii:

Zdobyć ją – to było wyzwanie!

Czym go ujęłam? Może tym, że zdobywał mnie przez dwa lata – zastanawia się Sabina. – Z Norweżką na pewno poszłoby mu szybciej. Tu kobiety są tak wyemancypowane, że same proponują randkę albo seks. I obrażają się, jeśli mężczyzna chce zapłacić w restauracji za wspólną kolację – opowiada Sabina.

Miłość na lodowcu

Jej mąż Trond zapytany, dlaczego wybrał Polkę na żonę, odpowiada krótko: kobiecość. – Moje krajanki są bardziej męskie niż mężczyźni, rzadko noszą sukienki – mówi. Do zalet swej żony zalicza także: uczciwość aż do bólu, wytrwałość i upór. Oraz wzruszającą wrażliwość, także w odniesieniu do dzieci. – Norweska mama nie przejmuje się, gdy pociecha chce pić. Mówi: „Najpierw skończymy spacer, potem będzie picie”. Sabinka ma inne priorytety: dla niej na pierwszym miejscu są potrzeby dziecka, potem spacer – chwali żonę Trond. Sabina wtrąca: – Przyznaj się, chodziło ci raczej o moje talenty kulinarne – śmieje się. – Długo się znaliśmy, jednak dopiero gdy na wspólną imprezę upiekłam tort orzechowy, zobaczyłam zachwyt w twoich oczach – przypomina. – Nie ma co się dziwić: w Norwegii na obiad jada się kanapki. A dla mnie obiad to rzecz święta. Mąż i jego rodzina uwielbiają mój rosół – przyznaje. Sabina, absolwentka uczelni ekonomicznej w Oslo, i Trond, inżynier, są razem ponad 10 lat. Mają dwoje dzieci: 7,5-letniego Kristoffera i 4-miesięcznego Augusta. Niedawno wybudowali dom niedaleko Oslo. – Nasze wspólne początki? Katastrofa. Mój adorator nie przepuścił mnie w drzwiach, wszedł pierwszy. Miałam pretensje: co to ma znaczyć?! On? Zapytał o to samo – wspomina Sabina.– Nie rozumiał, o co chodzi. W Norwegii kobieta nie życzy sobie być traktowana jak księżniczka, dla niej to obraza, wszak jest równouprawnienie. Wytłumaczyłam mu, że polskie dziewczyny lubią być adorowane i jak ktoś nosi za nie siatki z zakupami. Obiecał poprawę. Ale całowanie w rękę uważa za absurd – mówi Sabina. Zanim poznała męża, spotykała się z Francuzem. – Wiedział, jak zrobić wrażenie. Klękał przede mną, obsypywał kwiatami – wspomina. Trond? Jego przeciwieństwo. Zero czułych słówek. Lecz tak samo jak Sabina lubi muzykę poważną i wędrówki po górach. – Kiedyś zaprosił mnie na wyprawę na lodowiec. Po całym dniu wracaliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. Zobaczyliśmy rzekę. Błękitnozieloną. Bajka. W tej magicznej scenerii Trond pierwszy raz mnie pocałował. A znaliśmy się już dwa lata! Lody między nami stopniały. Dobrze, że nie lodowiec – śmieje się Sabina.

Sabina jest teraz na urlopie wychowawczym. Gdy wróci do pracy, z dziećmi zostanie w domu jej mąż.

SPOKOJNA ZONA ALBO ZMYSŁOWA KOCHANKA: szukam jej w Polsce

STEFANO Z WŁOCH:– Szukam spokojnej polskiej żony – pisze na jednym z portali randkowych 36-letni inżynier mechanik z Mediolanu. – Polki są ciepłe, miłe. Kiedyś byłem związany z jedną z nich. Miała na imię Halina, rude włosy i błękitne oczy – opowiada nam. – Zwyczajna, spokojna, łagodna dziewczyna. Co za szczęście! Do tej pory trafiałem na włoskie histeryczki – przyznaje Stefano. Może znów poznam milutką Słowiankę? Nie musi być piękna, wystarczy mi kobieta, dla której rodzina jest najważniejsza. To gwarantuje, że będzie kochająca, troskliwa – mówi. – Co jej zaoferuję? Potrafię być romantyczny. Kiedy byłem z Haliną, przynosiłem jej kwiaty bez okazji. Traktowała to jako wyraz szacunku.       Kontakt do Stefana: www.wlasnieon.pl

CHRIS Z ANGLII: – Marzę o dzikim seksie z atrakcyjną Polką, blondynką o niebieskich oczach – wyznaje 30-latek z Londynu. Mulat. – Polki są najładniejsze na świecie. Mają świetne figury: długie nogi i piękne, naturalne piersi. Zatopić się w nich, to by była przygoda mego życia – rozmarza się. – Potem mógłbym się ożenić i pozostać wierny aż do śmierci – twierdzi. Angielki? Jego zdaniem są mało atrakcyjne, do tego zarozumiałe. Myślą tylko o sobie. – Polki są czułe dla mężczyzn, potrafią zaspokajać ich pragnienia – mówi Chris. Skąd to wie? – Mój brat ma żonę z Krakowa, jest z nią szczęśliwy. Też chcę Polkę! Są pracowite, świetnie gotują, dobrze zajmują się dziećmi – wylicza. – Jedno mnie dziwi. Mają ogromne kompleksy. Niepotrzebnie!          Kontakt do Chrisa: www.wlasnieon.pl

JEAN Z FRANCJI: Nie Francuzka, a Polka nauczyła mnie miłości, czułości – wyznaje Jean, rodowity paryżanin. W swoim profilu na portalu randkowym napisał: „Casanova to ja”. Miał wiele kobiet, najmilej wspomina Anię z Polski. Przyjechała do Francji na wakacyjny kurs języka. Od razu zwróciła uwagę Jeana. Urodą: długie włosy, kobiece kształty. – Zaproponowałem, że zostanę jej prywatnym nauczycielem – mówi. Dała namówić się na kawę, potem na kolację. Była ostrożna. – Bała się, że jestem jakimś napaleńcem. Zgadzała się na randki tylko w miejscach publicznych. Dopiero po dwóch miesiącach przyszła po raz pierwszy do mnie. Kochaliśmy się. To był najlepszy seks w moim życiu. Nigdy go nie zapomnę – zapewnia. – Podobno my, Francuzi, jesteśmy ekspertami w ars amandi. Ania nauczyła mnie czegoś więcej: delikatności, rozmowy w łóżku, czułości. Pokazała, że seks to bliskość – tłumaczy. Cierpiał, gdy po zakończeniu kursu wróciła do kraju. Teraz postanowił się ustatkować, szuka dziewczyny z Polski. – Francuzki są rozkapryszone, wy nie jesteście egoistkami. Macie dobre serca. To unikat.           Kontakt do Jeana: www.russianeuro.com

MARLENA SOERENSEN

zakochana w Duńczyku, właścicielka biura matrymonialnego
Nikt nie ma tyle wdzięku, co my!

Polki naprawdę podbijają serca Duńczyków. I to nie tylko swoją zaradnością i oddaniem, przejrzyjcie na oczy! – upiera się pani Marlena. – Nas wyróżnia uroda! Przyjedźcie do Danii, przekonajcie się. Jesteśmy piękne i nawet nie wiemy o tym. Mamy wdzięk wyssany z mlekiem matki. Ale żeby to odkryć, to trzeba od dwudziestu lat prowadzić biuro matrymonialne. Jej serwis www.meetpol.com znany jest naszym czytelniczkom. Dwa lata temu opisaliśmy w „Claudii” jej historię, jak to pokiereszowana rozwodem zamieściła swoje zdjęcie w duńskim katalogu matrymonialnym. Traf chciał, że przejrzał go pewien blondyn i tak się nią zachwycił, że – bez zapowiedzi! – przyjechał do jej rodzinnego Mrągowa. Stanął przed furtką, gdy nieuczesana pieliła w ogrodzie... – Mimo początkowych problemów z komunikacją szybko trafiliśmy sobie do serca – wspomina Marlena. Wraz z maleńką córeczką przeniosła się do Jutlandii. Niestety, miłość się skończyła. Mąż zmarł. – Nie było łatwo – mówi krótko. Dziś jednak znów jest zakochana. I innym pomaga znaleźć swoje szczęście. – Duńczycy szukają miłych kobiet. Właśnie tak piszą: miłych. A każda Polka jest taka. Tu niepotrzebne są żurek i pierożki, wystarczy się uśmiechnąć! Bo proszę sobie wyobrazić, że istnieją kobiety męskie, agresywne, wymagające, bezczelne. Jest ich tutaj mnóstwo – opowiada z werwą. – Mój mąż kiedyś zauważył, że pochodzimy ze świata, gdzie kobiety jeszcze potrafią dać czułość, są wierne. Wytrzymują, nawet gdy nadchodzi kryzys, i nie uciekają, jak to robi większość tutejszych pań. Dunki, zajęte stawianiem żądań, równouprawnieniem, są zajęte tylko sobą i straciły na kobiecości. Do naszych zalet dochodzi jeszcze nasza skromność, wręcz wstydliwość… No i jak oni mają nas nie kochać?

MACIEJ BALONIS,

twórca internetowego portalu www.wlasnieon.pl
Cudzoziemcy o Polkach: wierne, czułe, skromne

Szukam żony, kochanki, utrzymanki, chętnie zostanę sponsorem – setki takich anonsów znaleźć można na internetowym portalu www.wlasnieon.pl Ogłaszają się tu, bezpłatnie, panowie z całego świata, zainteresowani znajomością z Polkami. Portal robi furorę. Miesięcznie odwiedza go blisko dziesięć tysięcy internautów. – Piewszą dziesiątkę kawalerów zachwyconych naszymi rodaczkami otwierają panowie z USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii. Tuż za nimi plasują się Niemcy, Włosi i Kanadyjczycy. Atutami naszych rodaczek olśnieni są również mężczyźni z Holandii, Turcji i Norwegii – wylicza Maciej Balonis, twórca portalu. Na pomysł jego uruchomienia wpadł w Irlandii, pracował tam 2 lata. – Raz w pubie dosiadł się do mnie Irlandczyk. Po trzecim piwie zwierzył się: jest bogaty i samotny. Irlandki, z którymi się spotykał, były zimne, a w dodatku niezbyt ładne. I w tym momencie do pubu weszła roześmiana Polka. – Taka mi się podoba, ale jak zwrócić jej uwagę? – zapytał Macieja, którego wtedy olśniło! Trzeba stworzyć w sieci miejsce dla takich facetów. I dla Polek też. One nie wiedzą, że są tak poszukiwane. – Pewien człowiek, który dzięki mnie jest w szczęśliwym związku, powiedział wprost: „Polki nie są roszczeniowe. Bardziej oczekują zrozumienia i czułości niż pełnego portfela” – opowiada Maciej. Pamięta też słowa Anglika z internetowego forum: „Moja polska żona nie znała dotąd nikogo, kto kroi szczypiorek nożyczkami. Ale z poczuciem humoru znosi moje dziwactwa. Poza tym jest cudowną matką i namiętną kochanką. Polacy, nie wiecie, jakie skarby narodowe posiadacie! Wkrótce całkiem je wam rozkradniemy”.

Karolina i Tom z USA

Był moim sponsorem, został mężem

Cudzoziemiec zainteresowany dyskretną znajomością pozna atrakcyjną Polkę – ogłoszenie tej treści zamieścił w serwisie randkowym Tom, 47-letni Amerykanin pracujący na kontrakcie w Warszawie. Odpowiedziała na niego Karolina, studiująca w stolicy. – Na pierwsze spotkanie umówiliśmy się w kawiarni. Zlustrował mnie od stóp do głów, potem z uznaniem stwierdził: „Śliczna jesteś. Lubisz seks”? – opowiada Karolina. Ona również mu się przyjrzała: zadbany, elegancki, sympatyczny. Lekka nadwaga dodawała mu uroku. Przyszły sponsor od razu przeszedł do rzeczy. – Czego spodziewam się po znajomości z tobą? Emocjonalnego zaangażowania. Nie żaden szybki numerek i pa! – zastrzegł. – Chyba nie będzie z tym problemu? Słyszałem, że Polki są uczuciowe i lubią poświęcać się dla mężczyzny – dodał. Potem jeszcze usłyszała: „Liczę, że jesteś mądrą dziewczynką i będziesz dyskretna”. Dalsza rozmowa przypominała spotkanie biznesowe. On ustalił warunki jak podczas zawierania umowy handlowej. Spotkania trzy razy w tygodniu, bo na więcej nie miał czasu. Co w zamian? Zaoferował, że wynajmie jej mieszkanie, będzie kupował ciuchy i kosmetyki. Zaproponował miesięczną pensję – 2 tysiące złotych. – Dla mnie to był raj. Żeby zapłacić za pokój w akademiku, po zajęciach na uczelni pędziłam do pracy – mówi. Tom płacił dobrze, ale wymagał. – Miałam być piękna i zawsze zaangażowana. – To ostatnie bardzo się udało: zakochaliśmy się w sobie. Jesteśmy razem. Owszem, teraz też daje mi pieniądze na dom, ale jako mąż, a nie sponsor.

SZUKAMY MIŁOSCI W POLSCE

INTERNETOWE OFERTY CUDZOZIEMCÓW
@Mieszkam w Oslo. Szukam miłej, ładnej dziewczyny, która będzie moją przyjaciółką.Man_norwey, 36 lat, Norwegia. www.wlasnieon.pl

@Jeżdżę po świecie. Jestem otwarty, uczciwy, wykształcony, zodiakalny Lew. Szukam przyjaźni, choć kto wie… Ben, 43 lata, Bułgaria/Australia. www.wlasnieon.pl

@Kobieta, której potrzebuję, powinna tak jak ja kochać życie. Planuję przyjazd do Polski, może znajdę żonę, kochankę, przyjaciółkę? Stefano, 36 lat, Włochy. www.wlasnieon.pl

@Jestem terapeutą i pracownikiem socjalnym, po-godnym facetem o dużym poczuciu humoru. Szukam słodkiej dziewczyny na życie. Mads, 32 lata, Dania. www.wlasnieon.pl

@Życie w pojedynkę bywa piękne, ale we dwoje – jest na pewno. Czekam na odzew dziewczyn, które wierzą, że życie trzeba przeżyć, a nie spędzić… Raj, 26 lat, Polska. www.wlasnieon.pl

@Już chcę założyć rodzinę. Chętnie poznam kobietę rozważną, niebojącą się okazywać uczuć. Ciepłą, ładną i z poczuciem humoru. Lars, 36 lat, Norwegia. larserik1972@hotmail.com

@Cenię w Polkach oddanie, powagę, szacunek dla in-nych. Takiej żony szukam. Wykształconej i kochającej. Uroda nie będzie minusem :)John, 39 lat, Dania.danishman39@live.pl

@Właśnie zakończyłem5-letni związek. Szukam kobiety pięknej, silnej, inteli-gentnej, kochającej życie. Chciałbym już mieć dzieci. Dominik, 30 lat, Hiszpania.www.wlasnieon.pl

Kasia i Vincenzo z Włoch

Ślicznotek jest wiele, ale Polka umie stworzyć dom

Zawsze chciałem mieć żonę Europejkę. Mam Polkę. To prawdziwy bonus od losu – przyznaje Vincenzo, Włoch z sycylijskiego Palermo. Kasia, finansistka pracująca na Manhattanie, mówi o ich związku: „polsko- włoskie love na amerykańskiej ziemi”. – Jestem rodowitą warszawianką, ale od lat mieszkam z rodzicami w Stanach – opowiada. Vincenzo trafił do USA na studia i postanowił zostać tu na stałe. Ale nie podobały mu się Amerykanki, chciał za żonę pannę z Europy. Wiadomo, ta sama kultura, tradycja. Gdy spotkał Kasię, zakochał się od razu. – Oświadczył się w hollywoodzkim stylu – wspomina Kasia. – W święta Bożego Narodzenia Vincenzo zaprosił mnie i moich rodziców na obiad do przytulnej restauracji – wspomina. Zaskoczył ją, gdy w trakcie biesiady ukląkł i poprosił ją o rękę. Strzeliły korki szampanów, a na palec Kasi powędrował pierścionek z brylantem. – To cały Vincenzo: romantyk, tym właśnie mnie ujął – przyznaje. Co przystojny Włoch ceni w żonie? – W przeciwieństwie do kobiet, z którymi byłem, Kasia jest praktyczna, gospodarna, oszczędna – wylicza. – I co, źle wybrałem?

Kasia to ciepełko. Urządzała nasze pierwsze gniazdko z taką radością, jakby dostała gwiazdkę z nieba.

NASZ EKSPERT OCENIA

prof. Tomasz Szlendak
socjolog, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Polki słyną z urody, a ta jest na pierwszym miejscu listy cech poszukiwanych przez mężczyzn. Dziewczyna powinna być ładna, ale też miła – a polskie panie znane są z przywiązania do rodziny, umiejętności dbania o ognisko domowe. Są też zaradne, pracowite i potrafią poświęcić się dla bliskich, przedkładając dom nad karierę czy rozwój osobisty. To jest w cenie zwłaszcza u konserwatywnych obcokrajowców, którzy na życie szukają mniej wyemancypowanych towarzyszek niż ich rodaczki – Szwedki czy Niemki. Jednak nasze „bogactwo naturalne” może się wyczerpać – coraz częściej i Polki stawiają na karierę. Stąd rosnąca popularność Rosjanek czy Ukrainek…

Agnieszka Rakowska-Barciuk
Anna Augustyn-Protas