Centrum Kompleksowych Badań na Rakiem Uniwersytetu w Michigan właśnie opublikowało najnowsze raporty dotyczące zależności między samopoczuciem pacjentów z rakiem, a mediami społecznościowymi.

Konkluzja? Większość kobiet cierpiących na raka czuje się lepiej dzieląc się swoimi doświadczeniami w walce z chorobą na łamach mediów społecznościowych, ze szczególnym uwzględnieniem Facebooka i Twittera.

Wśród badanych kobiet, 41% przyznało, że często komunikuje się online, zarówno na Facebooku i Twitterze jak i wysyłając maile. Średnia wieku tych pacjentek to 61,9 lat, dlatego pewnie nie korzystają regularnie ze Snapchata. Media społecznościowe są  bardziej popularne wśród białych, młodszych kobiet z wyższym wykształceniem.

Maile i wiadomości na iMessage najczęściej wysyłane są w celach informacyjnych – aby poinformować o diagnozie. Pacjentki bardzo często korzystają też z forum i grup wsparcia np. na Facebooku, żeby porównać opinie i uzyskać pomoc, czy porady. Poza tym media społecznościowe są przestrzenią ujścia negatywnych emocji i stresu wynikającego z diagnozy rak piersi. Komunikacja w sieci pozwala im się odnaleźć, jakoś poradzić z informacją.", mówi Lauren Wallner, asystentka z Uniwersytetu Michigan. 

Dzielenie się terapią pomaga kobietom poczuć się lepiej (niekoniecznie fizycznie, ale psychicznie). „Ryzyko korzystania z mediów społecznościowych jest następujące – nie znamy dokładnie typu informacji, które chore kobiety mogą znaleźć w zasobach sieci. Często mogą być to niesprawdzone teorie i nienaukowe porady, zamiast rzetelnych faktów. Warto więc ich prawdziwość sprawdzać ze swoim lekarzem oraz edukować się w szpitalach i przychodniach na temat walki z chorobą.”, dodaje Lauren Wallner.

Jeśli jednak dzielenie się postami w sieci ma pomóc, choćby tylko psychicznie, przezwyciężyć chorobę warto to robić. Proces leczenia często bowiem zaczyna się „w głowie”.

ZOBACZ TAKŻE:

CZY POTRAFISZ WYCZUĆ GUZEK PIERSI?

ŚWIETNA KAMPANIE PRZECIWKO RAKOWI PIERSI