Wymyślili je Amerykanie, gdy się okazało, że są najbardziej otyłym narodem. Założenie było proste: dzięki odtłuszczonym i pozbawionym cukru produktom będą chudnąć. Stąd dietetyczna margaryna, dostarczająca o połowę mniej kalorii niż zwykła, czy bijąca rekordy niskokaloryczności coca-cola ze słodzikami, której szklanka ma tylko 0,6 kcal. Chociaż sprzedaje się je od kilkudziesięciu lat, nie ustaje dyskusja o ich szkodliwości.

mgr inż. Magdalena Jarzynka dietetyk, doradca żywieniowy,Poradnia Dietetyczna Dietosfera, tel. 22 258 97 47,

1.
„Jedzenie niskokalorycznych produktów pomaga schudnąć, ale sięgajmy po nie z umiarem”.

Z badań wynika, że 9 na 10 kobiet choć raz próbowało się odchudzać. Decyzję o pozbyciu się zbędnych kilogramów podejmujemy łatwo – wystarczy artykuł w gazecie czy rada przyjaciółki, byśmy od razu przeszły na dietę. Problem w tym, że tylko nielicznym udaje się wytrwać do końca i naprawdę schudnąć. Dlaczego? Najczęściej z powodu zbyt wielu wyrzeczeń, którym w dłuższym czasie nie jesteśmy w stanie podołać. Gorzka kawa, zero ciasteczek, sałatka bez sosu... I właśnie tu jest miejsce dla kategorii produktów typu „light”, którymi można zastępować tradycyjne. Ochota na zjedzenie czegoś słodkiego wynika z fizjologicznej potrzeby ciągłego dostarczania glukozy do komórek. Stąd w trakcie odchudzania tak trudno powstrzymać się od potraw o słodkim smaku. Nie musimy z nich rezygnować, gdy zamiast cukru dodamy słodzik o znikomej kaloryczności. Ale sięgając po aspartam, acesulfam czy ksylitol, trzeba zachować rozsądek. Na etykietach niektórych z nich podane są dzienne dawki, których lepiej nie przekraczać, np. dla ksylitolu to 3 łyżeczki. Zwracajmy też uwagę, w jakiej temperaturze słodzik powinien być używany (np. aspartam rozkłada się w temperaturze 100°C i wówczas nie tylko staje się mniej słodki, ale też rozpada się na szkodliwe substancje). Bez obaw do gotowania czy gorących potraw można dodawać acesulfam, ksylitol i sacharynę. Pamiętajmy także, że chudniemy nie od żywności „light”, ale wtedy, kiedy dostarczymy organizmowi mniej kalorii, niż spalamy (tzw. ujemny bilans energetyczny). Zamiast kromki zwykłego pieczywa dwie chrupkiego pozwalają zmniejszyć kaloryczność posiłku. Ale na pewno nie będziemy tracić na wadze, zjadając codziennie całe opakowanie. Podobnie jest z odtłuszczonym jedzeniem. Nie można bez umiaru pochłaniać np. majonezu „light”. Płaska łyżka ma i tak sporo, bo ok. 70 kcal i 8 g tłuszczu, a tradycyjnego – ok. 110 kcal i 12 g tłuszczu. Obiecująco brzmią wyniki przeprowadzanego w USA badania z udziałem osób, które przy zrzucaniu zbędnych kilogramów wspomagały się słodzikami i odtłuszczoną żywnością. Po kuracji większość z nich nauczyła się samokontroli i potra! ła potem ograniczać cukry i tłuszcze w diecie.

lek. med. Ewa Matyska-Piekarska reumatolog i dietetyk, Europejskie Centrum Leczenia Otyłości Dzieci i Dorosłych, Warszawa, ul. Pańska 73, tel. 22 314 71 70

2.
„Wypełniacze oraz słodziki – tak, ale tylko sporadycznie i w ograniczonej ilości”.

Do lekkiej żywności podchodzę trochę jak do lekarstw – w odpowiednich dawkach i sytuacjach leczy, nadużywana staje się szkodliwa. Kiedyś produkty „light” przeznaczone były wyłącznie dla osób otyłych i z cukrzycą. Dzisiaj po tego typu jedzenie sięgają wszyscy, bo smakuje i wygląda jak tradycyjne. Niestety, czasami dla ludzi zdrowych staje się pułapką. Przy otyłości i cukrzycy trzeba ograniczać cukier lub z niego zrezygnować, a zamieniając go na słodzik, unika się niekorzyst- nych wahań poziomu glukozy i insuliny we krwi. Natomiast ci, którzy są szczupli i nie chorują na cukrzycę, mogą zwiększyć ryzyko jej rozwoju o ponad 40 proc., jeśli codziennie piją jakiś napój ze słodzikami (to wyniki ostatnich badań). Obwinia się je również za skłonność do alergii i odradza przyszłym mamom z uwagi na zdrowie nienarodzonego dziecka. Ale pamiętajmy też o zaletach zamienników cukru. Aspartam jest od niego 200 razy słodszy, więc sprawdza się, gdy mamy ochotę na coś słodkiego. Z kolei ksylitol, znajdujący się w gumach do żucia i pastach do zębów, chroni przed próchnicą. Czasami kontrowersje budzą odtłuszczone produkty, które pomagają utrzymać cholesterol w ryzach. Kupując je, czytajmy etykiety, by ustalić, co zawierają (np. do jogurtów bez tłuszczu i cukru dosypuje się mleko w proszku, które z kolei podnosi „zły” cholesterol). To prawda, że „odchudzone” jedzenie zapobiega miażdżycy i pozwala chudnąć (musi być w nim choć trochę tłuszczu, by wchłaniały się witaminy A, E i D, które się w nich rozpuszczają). Niekiedy w dietetycznych słodyczach cukier zastępuje się słodzikiem, ale by nie straciły smaku i przyjemnie rozpływały się w ustach, dodaje się tłuszcz. W efekcie kaloryczność lekkiej czekolady bywa tylko o 15 proc. niższa niż tradycyjnej.

lek. med. Zbigniew Hałat specjalista epidemiolog, CEMI – ZEMI (Centrum Europejskiej Medycyny Integracji – Zentrum für Europäische Medizin der Integration)

3.
„Gdyby to ode mnie zależało, wycofałbym ze sklepów niektóre rodzaje produktów, np. z aspartamem”.

Dla mnie określenie „light” jest równoznaczne z „niezdrowe”. Nie ma gorszej żywności niż wysoko przetworzona, bo właśnie w takiej to, co stworzyła natura, zastępuje się syntetycznymi zamiennikami. Oczywiście nie wszystkie są w równym stopniu toksyczne. Na czarnej liście umieściłbym aspartam. Włoscy naukowcy wiele miesięcy karmili nim szczury. Przy czym podzielono je na kilka grup i każda dostawała inną dawkę. Jaki efekt uzyskano? Zwierzęta ginęły z powodu raka: głównie chłoniaka, białaczki, guzów nerek, a nowotwory rozwijały się nawet u tych, którym podawano znikome ilości słodzika. Aspartam oskarża się też o wywołanie ponad 100 chorób u ludzi, w tym nowotworów, co nie jest łatwe do udowodnienia przez lekarzy u chorych na raka pacjentów. Za to na pewno miewamy klasyczne objawy zatrucia po przedawkowaniu aspartamu. Już wypicie litra zawierającego go napoju powoduje rozdrażnienie, trudności z zaśnięciem, sensacje żołądkowe, niesmak w ustach, bóle mięśni i głowy, nawet atak migreny. Ale pozostałe słodziki nie są tak toksyczne, choć np. ksylitol w nadmiarze może wywoływać biegunkę. Inny problemem stanowią zagęszczacze, które dodaje się do produktów odtłuszczonych. Natura nie znosi próżni i czymś trzeba zastąpić kaloryczny olej usunięty z majonezu czy margaryny. Takie zamienniki przyspieszają przechodzenie jedzenia przez jelita, więc przyswajamy mniej niezbędnych składników. I kolejna kwestia: produkty dietetyczne są pułapką, co udowodnili amerykańscy uczeni. Osoby, które na co dzień sięgają po produkty odtłuszczone i niesłodkie, mają o 40 proc. większą skłonność do tycia niż pozostali ludzie. Po jedzeniu, w którym są i tłuszcze, i cukier, mózg czuje się zadowolony, a po typu „light” szybko stajemy się głodni, więc podjadamy i przybieramy na wadze.