Filigranowa, w dżinsach, mokasynach, spięte włosy, twarz bez makijażu. Monika Jaruzelska skończyła 44 lata. - Mam teraz więcej siły psychicznej - mówi. Stawia na macierzyństwo i pracę. Podobnie jak ojciec generał Wojciech Jaruzelski jest typem samotnika. Podobnie jak mama Barbara kocha zwierzęta. 14-letni jamnik Boluś nie odstępuje swojej pani. Monika ma jeszcze trzy koty: Filipa, Łapkę i kilkutygodniowego, znalezionego w piwnicy, którego właśnie oddaje w dobre ręce.

Po siedmiu latach rozstałaś się z Deni Cler i założyłaś własną szkołę. Lekcja stylu z Moniką Jaruzelską?

MONIKA JARUZELSKA: Rozstaliśmy się w zgodzie i Deni Cler będzie współpracować z moją Szkołą Stylu dla kobiet. Każdego miesiąca w weekend spotykamy się na Mazurach w pałacu w Kraplewie. Beata Tyszkiewicz uczy dobrych manier, ja pomagam znaleźć swój styl, a jedna z najlepszych polskich modelek Agnieszka Martyna pokazuje, jak się poruszać. Wieczorami w XV-wiecznej piwnicy można napić się dobrego wina. Jesienią ruszy Szkoła Stylu dla dżentelmenów. Udało mi się nawiązać kontakt z jedną z najlepszych szkół mody na świecie - Polimodą z Florencji. Niebawem utworzymy w Warszawie jej filię. W grudniu startujemy ze Szkołą Mody dla przyszłych stylistów. Wśród prowadzących Ewa Braun, polska zdobywczyni Oscara za kostiumy do "Listy Schindlera", Gosia Baczyńska, znana projektantka, oraz profesorowie z Włoch.

Byłaś wiceprezesem i dyrektorem kreatywnym. Stabilna posada, pewne pieniądze. Nie boisz się, czy sobie poradzisz?

MONIKA JARUZELSKA: Oczywiście. Jestem tak zwaną samotną matką. Muszę myśleć o przyszłości synka.

Kiedyś powątpiewałaś, czy nadajesz się do małżeństwa.

MONIKA JARUZELSKA: Myślę, że jestem typem urodzonego singla. Od dziecka byłam samotnikiem. Trudno mi z kimś mieszkać, męczą mnie kompromisy bycia pod jednym dachem. Przed laty chyba Grażyna Szapołowska powiedziała w jakimś wywiadzie, że lepiej spać z psem niż z mężczyzną. Pies przynajmniej mniej chrapie (śmiech).

Co przeszkadza ci najbardziej?

MONIKA JARUZELSKA: Kiedy jestem sama, słucham takiej muzyki, jakiej chcę. Mam ochotę czytać w ciszy książkę, to czytam. Nie martwię się, że mój partner ma ochotę w tym czasie oglądać telewizję. W swoim domu chcę sama decydować o tym, co robię w danym momencie i jak to robię.

Nie szukasz w mężczyźnie oparcia?

MONIKA JARUZELSKA: Nie, myślę, że to najczęściej wiąże się z rozczarowaniem. Kobieta staje się bezradna. Ja nie mogłabym nie pracować, nawet gdybym byłam miliarderką. Zarówno moja babcia, jak i mama były kobietami aktywnymi. Mama już jako żona ministra zrobiła doktorat i wykładała w Instytucie Lingwistyki Stosowanej.

Jesteś z kimś?

MONIKA JARUZELSKA: Jestem sama i tak zostanie (śmiech).

Tego nie można wiedzieć.

MONIKA JARUZELSKA: Mam poczucie, że już wyczerpałam limit związków. I jest mi z tym bardzo dobrze (śmiech). Dzisiaj ani mnie nikt się nie podoba, ani ja nie podobam się nikomu. To bardzo komfortowa sytuacja. Czuję się stateczną panią, która przeszła w życiu różne etapy. Był czas miłości, związków, zauroczeń, a teraz jest etap pracy i macierzyństwa. Mam dziecko, ukochane zwierzęta. Naprawdę widzę siebie jako miłą starszą panią, patrzącą pobłażliwie na zakochanych (śmiech).

Jestem w szoku... Wolimy się przecież odmładzać!

MONIKA JARUZELSKA: (śmiech) Mam 44 lata, jestem dojrzałą kobietą, która dużo w życiu przeszła.

Nie chciałabyś się zakochać?

MONIKA JARUZELSKA: Nie, myślę, że to zburzyłoby mój spokój wewnętrzny, harmonię, którą teraz osiągnęłam.

Bycie samemu jest łatwiejsze?

MONIKA JARUZELSKA: Zdecydowanie. Zawsze lubiłam samotność. Od kiedy mam dziecko, stała się luksusem.

Rozstałaś się z wieloletnim partnerem, macie wspólne dziecko.

MONIKA JARUZELSKA: Nasz rozdział został zamknięty, a rozdział wspólnego rodzicielstwa będzie trwał do końca życia. Gucio ma ze swoim tatą bardzo częsty i czuły kontakt. W sprawach dotyczących wychowania synka jesteśmy zgodni.

Brakuje mu taty na co dzień?

MONIKA JARUZELSKA: Trudno powiedzieć. Myślę, że większość dzieci odczuwa deficyt mężczyzny w swoim życiu. Są wychowywane przez mamy, babcie, opiekunki, panie w przedszkolu. Chłopcom trudno znaleźć prawdziwe męskie wzorce. Na szczęście w Gucia przedszkolu jest nauczyciel angielskiego i tańca, zimą uczył się jeździć na nartach z instruktorem góralem. Bardzo garnie się do chłopców z ochrony dziadka.

Gustaw nosi podwójne nazwisko, twoje i swojego ojca.

MONIKA JARUZELSKA: Podwójne nazwisko dla dziecka jest rozwiązaniem najbardziej partnerskim. Dziś wciąż mamy model patriarchalny. Miało to sens dwieście lat temu, kiedy kobiety nie były samodzielne. Kobiety pracują, same utrzymują rodzinę. A jednocześnie, nawet kiedy są samotnymi matkami, a ojcowie dzieci nie płacą alimentów, to dla nich ciągle jest ważne, żeby dzieci nosiły nazwisko ojca. Jakby nie czuły się w pełni wartościowymi ludźmi.

To siła tradycji.

MONIKA JARUZELSKA: Tak, ale mam nadzieję, że kobiety będą coraz częściej miały odwagę powiedzieć: moje dziecko może nosić moje nazwisko i dalej je przekazywać. Niektóre feministki próbują nas przekonywać, żebyśmy mówili ?socjolożki, ginekolożki, psycholożki", to nic nie wnosi i brzmi śmiesznie, jak przezwisko. Lepiej, żeby uświadamiały kobietom, że ich nazwisko jest tak samo dobre dla dziecka, jak nazwisko mężczyzny.

Nie obawiasz się, że noszenie nazwiska Jaruzelski może być dla syna trudne?

MONIKA JARUZELSKA: Oczywiście, że się obawiam. Jeżeli tak się stanie, będzie mógł nosić tylko nazwisko swojego taty. Musiałam się zmierzyć z nazwiskiem w dużo trudniejszych czasach, zdawałam na studia w stanie wojennym. Posiadanie znanego nazwiska ma swoje minusy, ale też mnóstwo plusów. Zmusza do stawiania sobie wysoko poprzeczki. Chcę syna wychować tak, żeby miał ambicje, szanował innych i był dżentelmenem.

Gucio wygląda bardzo poważnie jak na 3,5 roku.

MONIKA JARUZELSKA: Rzeczywiście jest poważny, ale ma poczucie humoru. Już mówi o sobie, że jest dorosły (śmiech) i że jest w tym domu mężczyzną. Jak wychodzę, przypomina o szaliku i czapce, pyta, czy nie zapomniałam kluczy i komórki. Jest opiekuńczy, niestety ma też autorytarny charakter. Lubi pokazać, że sam o czymś zdecydował.

Starasz mu się wpoić wiarę w siebie?

MONIKA JARUZELSKA: Często powtarzam Guciowi: Dasz radę. Wchodzimy na jakąś górę i kiedy on mówi, że jest za wysoka, ja go dopinguję. Nawet gdy w końcówce wchodzi na czworakach, mówię: Świetnie, zobacz, jaki jesteś dzielny. Często mu też powtarzam, że może na mnie liczyć.

W dzieciństwie nie wierzyłaś w siebie?

MONIKA JARUZELSKA: To jest coś, czego trochę mi zabrakło w relacjach z rodzicami. W ważnych momentach słyszałam: Jak ty sobie poradzisz? Dlatego kiedy później, w dorosłym życiu, podejmowałam decyzje, to raczej informowałam rodziców po fakcie.

Teraz też nie powiedziałaś, że planujesz otworzyć szkołę?

MONIKA JARUZELSKA: Oczywiście. Usłyszałabym, że moje plany są zbyt ryzykowne. Ale nie można brać pod uwagę tylko najgorszych scenariuszy. Jestem teraz w dobrym momencie życia, mam więcej siły psychicznej i muszę ją wykorzystać.

Założenie szkoły mody to niejedyna zmiana w życiu. Kupiłaś nowe mieszkanie.

MONIKA JARUZELSKA: Kupiłam mieszkanie moich marzeń. W centrum Warszawy, blisko Łazienek, w starej kamienicy z początku lat trzydziestych. Wybudował ją dla swoich ludzi marszałek Józef Piłsudski. Mieszkał tu premier Walery Sławek. To dom z klimatem, z tradycjami. W starych wnętrzach czuję się bezpiecznie. Jeżeli chodzi o gust - jestem tradycjonalistką. Lubię muzykę poważną, tradycyjny jazz, literaturę XIX-wieczną.

Tłumaczysz to korzeniami?

MONIKA JARUZELSKA: Świadomość ziemiańskiego pochodzenia jest oczywiście miła, ale mam światopogląd raczej lewicowy. Uważam, że człowiek jest tym, na co sam sobie zapracuje. Przeszłość na pewno stała się ważniejsza, od kiedy jest Gucio.

Dużo czasu z nim spędzasz?

MONIKA JARUZELSKA: Staram się go zabierać czasem do pracy. W weekendy jeździł ze mną na próby do pokazów Deni Cler. Niedawno mieliśmy iść do Muzeum Geologicznego obejrzeć dinozaury. Mówię: Włóż kurtkę, synku, a on: Nie kurtkę, tylko marynarkę, przecież idziemy do muzeum.

Jaki ma kontakt z dziadkiem?

MONIKA JARUZELSKA: Tata za Guciem szaleje, ale nie zrezygnowałby z obejrzenia "Faktów", żeby się z wnukiem pobawić (śmiech). Gucio lubi, kiedy dziadek mu opowiada o wojnie. Jak oglądamy "Czterech pancernych", to pyta, czy będzie tu dziadek.

Wie już, że dziadek jest generałem, był prezydentem?

MONIKA JARUZELSKA: Tak. Często przejeżdżamy koło Belwederu i kiedyś mu powiedziałam, że dziadek tu pracował, kiedy był prezydentem. Już trochę interesuje się polityką (śmiech). Ma problem z rozróżnieniem premiera od prezydenta, ale wie, kim jest Monika Olejnik.

Rodzice są bardziej wyrozumiali dla wnuczka, niż byli dla ciebie w dzieciństwie?

MONIKA JARUZELSKA: Gdy dostawałam piątkę z minusem, to słyszałam: dlaczego minus? Guciowi rodzice ciągle powtarzają, jaki jest piękny i mądry. Są w jakimś sensie lepszymi dziadkami, niż byli rodzicami (śmiech), ale to ponoć reguła.

Aleksander Kwaśniewski powiedział, że jesteś dla ojca najważniejszą osobą.

MONIKA JARUZELSKA: Dużo rozmawiamy, zwłaszcza w ostatnich latach. Potrzebujemy swojego zainteresowania, wsparcia. Od 24 lat, odkąd wyprowadziłam się z domu, tata dzwoni do mnie z wojskową punktualnością każdego dnia o 20, zaraz po "Wiadomościach". Tradycję zmieniła "Kropka nad i", przesunęła rozmowę o 20 minut (śmiech). Raz w tygodniu jeżdżę do rodziców na obiad.

Czego nauczył cię ojciec?

MONIKA JARUZELSKA: Wielu rzeczy. Pamiętam, jak uczył mnie jeździć na rowerze. Trzymał z tyłu za kij, żebym się nie przewróciła. Nauczył mnie też pływać. Wpoił mi szacunek do ludzi, niezależnie od ich stanu posiadania czy wykształcenia.

Jak historia oceni ojca?

MONIKA JARUZELSKA: Zdania na jego temat zawsze będą podzielone, tak jak teraz. Martwię się, że jest bardzo schorowany. Że tego wszystkiego, co dzieje się teraz wokół niego, nie wytrzyma fizycznie.

Na wiele spraw patrzycie inaczej?

MONIKA JARUZELSKA: Nie powiedziałabym. Oboje nie mamy natury oceniającej, raczej analizujemy. Nie ulegam emocjom w patrzeniu na historię, na to, co dzieje się teraz. Taki mam charakter, ale w dużym stopniu to też zasługa ojca.

KIM ONA JEST?

Monika Jaruzelska: współwłaścicielka i prezes Szkoły Stylu i Szkoły Mody. Jedna z pierwszych stylistek w Polsce. Była dyrektorem kreatywnym Deni Cler i W.Kruk. Skończyła polonistykę, uczyła się psychoterapii. Córka generała Wojciecha Jaruzelskiego. Ma 3,5-letniego syna Gustawa.