Najbardziej okazałe pozostają jako pamiątka po zrzuceniu dużej nadwagi. Zwisająca luźna skóra ramion wygląda wówczas nieestetycznie nie tylko w bluzce na cienkich ramiączkach, lecz także „upchnięta” w rękawy swetra. Jednak nawet jeśli zawsze byłaś szczupła, ale nigdy nie lubiłaś ćwiczyć, twoje ramiona pewnie ok. 40. roku życia nie będą wyglądały tak dobrze, jak byś chciała.

Dlaczego rosną nam „skrzydła”? – U osób otyłych powodem jest podskórna tkanka tłuszczowa – wtedy zazwyczaj wystarczy po prostu ją odessać – mówi dr Joanna Kurmanow. – W przypadku pacjentów szczuplejszych lub starszych oraz osób po intensywnym odchudzaniu przyczyną „motylków” jest raczej zwiotczenie mięśni oraz elastycznej błony, która je otacza. Wówczas należy napiąć skórę od wewnątrz za pomocą lasera – dodaje pani doktor.

W zależności od stopnia nasilenia problemu do dyspozycji mamy ujędrniające, nieinwazyjne zabiegi gabinetowe, a w przypadkach wymagających bardziej radykalnych działań – liposukcję oraz plastykę ramion. Na operacje plastyczne decyduje się jednak niewiele kobiet, ponieważ zabiegi te zostawiają blizny w widocznych miejscach. – Przy plastyce brzucha blizna biegnie w miejscu, które zasłoni nawet bikini – wyjaśnia dr Andrzej Sankowski. – Przy plastyce ramion nie da się jej schować nawet pod krótkim rękawkiem bluzki czy sukienki. Trzeba więc podjąć decyzję: czy wolimy defekt w postaci zwisającej skóry, czy blizny.

Bez wysiłku się nie uda

– Ładnego wyglądu ramion, szczególnie po czterdziestce, nie zachowamy bez regularnych ćwiczeń – twierdzi fizjoterapeutka Katarzyna Łempicka. Wystarczy zaledwie kilka minut gimnastyki, ważne tylko, by robić to codziennie – podkreśla. – Wówczas nie stracimy kobiecej sylwetki i nie wypracujemy sobie bicepsów godnych gladiatora, czego obawia się większość kobiet. Wzmocnimy mięśnie tylko na tyle, by ładnie wypełniały skórę ramion.

– Najważniejszą informacją, jaką staram się przekazać swoim pacjentkom, jest ta, że żaden lekarz ani zabieg nie są w stanie wybawić ich z tego kłopotu na zawsze, jeśli nie poprą tych starań własną pracą – zaznacza dr Kurmanow. – Miałam kiedyś pacjentkę, która jeszcze u mnie w klinice, tuż po liposukcji brzucha, zażyczyła sobie na obiad… golonkę. Tymczasem o to, by efekt takiej operacji się utrzymał, musi zadbać sam pacjent. Przestrzegania diety, pilnowania wagi i ćwiczeń nikt już za niego nie wykona.

Co więc powinnyśmy robić, by jak najdłużej cieszyć się jędrnymi ramionami? – Pamiętać o regularnych ćwiczeniach, 1–2 razy w tygodniu wykonać pod prysznicem masaż z pilingiem i codziennie nawilżać skórę. Pić dużo wody i starać się wybierać produkty z przewagą białek nad węglowodanami, a także ograniczać sól. Wówczas „skrzydła u ramion” będą nam wyrastały wyłącznie w metaforycznym sensie, gdy coś, np. komplement, wprawi nas w radosny nastrój – śmieje się pani doktor.