Według Ewy Mierzejewskiej „większość tendencji obecnych na przestrzeni ostatnich lat będzie się nadal rozwijać. Możemy spodziewać się odważniejszych i intensywnych kolorów takich jak ciemny błękit, czerwień, burgund, mocna zieleń i wiele innych”. Rozmówcy byli zgodni w tym, że świadomy projektant powinien wyciągać wnioski z mijających sezonów.

 

– Jako świadomi projektanci, powinniśmy delikatnie wygaszać w naszym portfolio rozwiązania bazujące na trendach utrzymujących się od kilku ostatnich lat. Spodziewajmy się resetu stylistycznego największych prekursorów tych trendów i bodźmy gotowi na nowe, aby nie okazało się, że jesteśmy passe, nie mając nic w zamian. Jest to istotne, nawet jeśli finalnie klient postawi na to co już sprawdzone – mówił Pągowski. Dlatego zachęcał architektów do szukania, odkrywania i analizowania tego, co się pojawiło i pojawia.

Rozmówcy uspokajali przed obawami, że to, co modne teraz, już za rok takie nie będzie. Ich zdaniem w aranżacji wnętrz tendencje są trwalsze niż w modzie odzieżowej. Radzą, żeby szukać inspiracji na targach designu, podpatrywać co oferują wiodące i uznane marki. Tak jak projektanci mody czerpią inspiracje z pokazów haute couture, implementują te pomysły do prêt-à-porter, a potem dla bardzo szerokiego  klienta, tak architekci powinni obserwować rynek bez jakichkolwiek ograniczeń czy obaw. 


Tomasz Pągowski porównał rolę architekta wnętrz do roli lekarza, negocjatora, terapeuty, a nawet socjologa. Poznanie klienta-inwestora, zrozumienie jego nawyków czy stylu życia, pozwala dobrać właściwy sposób nawiązania dialogu, który pomoże w forsowaniu własnych tendencji zgodnie z wiedzą o bieżących trendach. Projektant powinien umieć wytłumaczyć i pokazać kierunek zmian stylistycznych. Niestety często w Polsce jego rola jest mylona z rolą nadzorcy remontowo-budowlanego. Na szczęście, według Pągowskiego „stopniowo wzrasta zrozumienie dla relacji projektant - inwestor, bo nasze społeczeństwo ewoluuje. Współpraca obu stron z roku na rok układa się lepiej, bo coraz istotniejsze jest dla nas to, aby nasze wnętrza były lepsze”.

 

Trudno nie zauważyć przez ostatnie lata fascynacji rozwojem technologii. Zachwyt  betonowymi ścianami, sztucznym oświetleniem, klimatyzacją, tzw. inteligentnym domem, czyli wszelkimi nowinkami technicznymi, powoli opada. W tym tkwi rosnące na popularności tzw. projektowanie biofiliczne. Biofiliczny znaczy tyle, co miłujący przyrodę. 
A zjawisko to wynika z ludzkiej potrzeby. Nastąpił moment przesytu i powrotu do natury. Kiedy mamy kontakt z przyrodą, czujemy się najlepiej. To może być widok z okna na zieleń, patio, naturalne materiały wokół nas, światło słoneczne, świeże powietrze, formy bardziej organiczne, miękkie. Takie otoczenie sprawia, że jesteśmy bardziej efektywni w pracy, kreatywni. Człowiek jest częścią natury i potrzebuje otoczenia natury. Zdaniem ekspertów to zjawisko będzie kontynuowane. Cennym spostrzeżeniem Tomasza Pagowskiego było przypomnienie pewnych rozwiązań technologicznych, pozwalających lepiej kontrolować naturę, a poprzez zaawansowaną gospodarkę wręcz tworzyć sztuczne materiały będące eko.


Wydarzenie MARYWILSKA 44 DESIGN ACADEMY odbyło się pod znakiem rozpoczynającej się wiosny. Stąd popularność warsztatów, które poprowadziła Maja Popielarska. Uczestnicy spotkania pod jej czujnym okiem przygotowali – wzorem popularnego lasu – „ogród w słoiku”. 

Podczas spotkania ogłoszone zostały wyniki konkursu dla projektantów i architektów wnętrz. Laureatką została Pani Monika Możdżeń, która odebrała z rąk Małgorzaty Konarskiej, Prezes Zarządu MARYWILSKA 44, Nagrodę Główną – wyjazd na targi mebli i wyposażenia wnętrz w Mediolanie – SALONE DEL MOBILE.MILANO 2018. Przyznane zostały wyróżnienia, które odebrali: Marek Lorens (wyróżnienie firmy JETA), Agnieszka Pluszczewicz (wyróżnienie firmy PSB Mrówka) oraz dodatkowe Sylwia Kulesza, Olga Nowosad oraz Paula Kocuba.