Dorośli bardzo często tłumią u dzieci napady wściekłości. Gdy malec rzuca się na ziemię i wierzga nogami krzyczą: „Jak się nie uspokoisz, to inaczej pogadamy!”. A dziecko nie rozumie, dlaczego nie wolno mu okazywać złości, skoro ją czuje. Nie wie również, jak radzić sobie z takim uczuciem. I tego właśnie powinni nauczyć je rodzice. Ale jak mają to robić, skoro nie akceptują wybuchów złości u swojej pociechy, bo przecież nie chcą mieć niegrzecznego dziecka. Psychologowie nie mają wątpliwości: nie ma złych emocji. Są tylko problemy z ich kontrolowaniem. A tego akurat można się nauczyć. Rolą rodziców jest więc pokazanie, że są inne formy wyrażania emocji niż krzyk, histeria czy wyzywanie. Ich zachowanie i postawa powinny być jednak elastyczne i dostosowana do wieku dziecka: inne tłumaczenie trafi do dwulatka, inne do dziesięciolatka, a jeszcze inne do nastolatka. Ważne jest też, aby mama i tata w tej nauce wzajemnie się wspierali i nie podważali swoich kompetencji rodzicielskich przy dziecku. Powinni tworzyć jeden front. Jakie metody wychowawcze są najlepsze, podpowiada nasz ekspert.

Maluch rzuca się na ziemię

Paulinka ma prawie dwa lata. Gdy czegoś bardzo chce, a nie otrzyma, wpada w złość. W domu staram się to ignorować, ale w miejscach publicznych nie wiem, co robić. Najgorzej jest w sklepie, gdy żąda, żebym jej coś kupiła. Gdy odmawiam, rzuca się na podłogę, kopie nogami i histerycznie krzyczy. Przecież nie mogę zostawić płaczącego dziecka na środku sklepu i wyjść. Podobnie się zachowuje, gdy podczas zabawy coś jej nie wychodzi. Czy wychowuję małego potworka, czy jest to tylko bunt, który szybko u dwulatka minie?
Magdalena K. ze Szczecina

Rady eksperta

W drugim roku życia dziecko zaczyna stawać się coraz bardziej niezależne i uczy się używać słów: „Nie, nie chcę!”. A gdy coś idzie nie po jego myśli, krzyczy, bije, rzuca się na podłogę, tupie nóżkami, gryzie. Takie zachowanie nie wynika z jego złej woli. Zazwyczaj jest efektem tego, że maluch jeszcze nie potrafi zapanować nad złością i musi dopiero się tego nauczyć. Rodzice powinni dwulatkowi wytyczyć wyraźne granice i być wobec niego konsekwentni.

Co robić?

Nie możesz pozostawić małej sam na sam z jej emocjami. Musisz nieco pokierować jej zachowaniem. Staraj się przy tym używać krótkich komunikatów. Gdy Paulinka chce na tobie coś wymóc, wywołując awanturę, spokojnie powiedz: „Jak tak krzyczysz, to nie rozmawiamy”, i odejdź od niej. Jeżeli to nie podziała (mała nadal będzie łkać, a nawet rzucać przedmiotami o ścianę), poczekaj na moment, aż chociaż trochę się uspokoi. Wtedy podejdź do córki i powiedz: „Cieszę się, że się trochę uspokoiłaś, teraz możemy porozmawiać”. Jeśli słysząc to, dziecko zacznie szlochać jeszcze głośniej, znów odejdź i wracaj w każdej przerwie płaczu. W ten sposób pokazujesz, że warto się uspokoić, bo to jest szansa na rozmowę z mamą. Wtedy weź wziąć małą na ręce i tuląc ją, wytłumaczyć, że nie wszystko, co się chce, można mieć i że krzykiem niczego się nie osiągnie.

Zawsze przed wizytą w sklepie opowiedz Paulince, jak będą wyglądały zakupy. Wtedy dziecko nie będzie rozczarowane. Uprzedź córkę: „Dziś kupimy tylko wędlinę. Nie będziemy zatrzymywać się przy półkach z zabawkami”. Wspomnij dziecku, jakie konsekwencje poniesie, gdy nie dotrzyma umowy. Na przykład możesz w widocznym miejscu (w kuchni lub pokoju córki) powiesić specjalną tablicę, na której będziesz rysowała „chmurki” za nieakceptowane zachowanie i „słoneczka” – za każde dobre. Obiecaj też, że jeśli zapracuje np. na trzy słoneczka, spotka ją prawdziwa niespodzianka.

Pamiętaj o pochwałach Gdy małej uda się zatańczyć, coś zbudować czy ulepić, powiedz: „Świetnie to zrobiłaś, to bardzo ciekawy pomysł”. Kiedy się zdenerwuje, bo podczas zabawy np. rozpadła się misternie budowana wieża z klocków, weź ją za ręce i patrząc w oczy, spytaj: „O co chodzi? Ja nic nie rozumiem, jak tak krzyczysz”. W ten sposób skupiasz jej uwagę na sobie. Gdy nieco ochłonie, wytłumacz, że to normalne, że nawet mamie i tacie jakieś rzeczy czasami nie wychodzą.

Nie stwarzaj dziecku okazji do powiedzenia „Nie”. Pomoże ci w tym dawanie mu wyboru w drobnych sprawach: „Którą czapkę dziś włożysz: białą czy zieloną?”. Gdy ono zdecyduje, już nie powie: „Nie chcę tej czapki”.

Zapewniaj maluchowi stały rytm dnia. Dzieci, które nie śpią, nie jedzą posiłków o stałej porze oraz są przemęczone, łatwiej się denerwują i szybciej tracą cierpliwość.

Dziesięciolatek bije mamę

Paweł stał się nieznośny. Jeśli tylko coś idzie nie po jego myśli, strasznie się na mnie denerwuje. Najczęściej kończy się to jego i moim płaczem. Ale jak się nie popłakać, gdy rodzony syn bije własną matkę pięściami i krzyczy, że jej nienawidzi... Mąż staje w mojej obronie, ale to jeszcze pogarsza sytuację. Czuję, że tracę kontakt z Pawłem. Boję się tych awantur, dlatego coraz częściej ulegam i schodzę synowi z drogi, byle tylko był spokój. Ale czy tak można żyć
Joanna Ż. z Łodzi

Rady eksperta

Na początek proponuję zastanowić się nad przyczyną zachowania syna. Może reaguje tak, ponieważ nie radzi sobie z jakimś problemem, np. ma kłopoty w nauce lub źle czuje się w szkolnej grupie. Albo właśnie w ten sposób próbuje odreagować inne frustracje i niepowodzenia. Czasem bywa też tak, że postawa mamy lub taty wzmaga pewne zachowania dziecka. Niektórzy rodzice uczą swoje pociechy, że w życiu trzeba rozpychać się łokciami i że agresywne, niewywołujące sprzeciwu zachowanie jest normalne. A czy często nie jest tak, że tata i mama rozwiązują problemy w sposób siłowy? Albo w złości krzyczą na syna: „Jak ty się odzywasz do rodziców, smarkaczu! Co za bezczelność!”. Mając taki przykład, dzieci w chwilach wzburzenia i złości także będą zachowywać się w bardzo podobny sposób.

Co robić?

Gdy Paweł wrzeszczy na ciebie, powiedz mu, że nie będziesz w ten sposób prowadzić rozmowy. Zaproponuj: „Jeśli chcesz mi coś powiedzieć, to spróbuj inaczej”. Możesz usłyszeć od zdenerwowanego syna: „Idź sobie! Nie chcę z tobą więcej gadać”. Daj dziecku czas na ochłonięcie i chwilowo zajmij się swoimi sprawami. Gdy zorientujesz się, że fala złości trochę opadła, zapytaj: „Czy już chcesz porozmawiać?”. Postaraj się dowiedzieć, co było przyczyną takiego zachowania. Może syn ma kłopoty w szkole albo pani niesprawiedliwie go oceniła. Spytaj, czy przypadkiem nie potrzebuje twojej pomocy.

Jeśli dochodzi do sytuacji, w której syn rzuca się na ciebie z pięściami, pokaż, że nie akceptujesz takiego zachowania. Przytrzymaj go za ręce i patrząc mu prosto w oczy, powiedz tonem niebudzącym sprzeciwu (nie krzycz!): „Nie wolno bić, to boli. Jeszcze raz mnie uderzysz, to idziesz do pokoju i będziesz tam siedział sam”. Zachowaj przy tym surowy wyraz twarzy. Masz prawo naprawdę sprawiać wrażenie osoby zagniewanej, bo rzadko się zdarza, żeby dziesięciolatek bił matkę. Musisz pokazać, że jesteś silna, pewna siebie i konsekwentnie będziesz egzekwować to, co mówisz.

Odwołaj się do swoich uczuć: „Jest mi bardzo smutno, gdy…”. Mów o zachowaniach dziecka, ale nie atakuj charakteru. Zamiast: „Jesteś taki ordynarny” powiedz: „Źle się do mnie odnosisz”. A potem: „Rozumiem, że się zdenerwowałeś, lecz nie zgadzam się na takie zachowanie i czekam, aż mnie przeprosisz. W tym domu tak się nie zachowujemy”. Przypomnij synowi zasady, jakie obowiązują w waszej rodzinie. Jeśli ich nie macie, wspólnie je ustalcie, a nawet spiszcie na kartce. Są ważne, bo wtedy zawsze można odwołać się do nich.

Zaproponuj bezpieczne sposoby rozładowania emocji, np. walenie pięścią w poduszkę. Rozważcie też kupno worka treningowego. Nauka właściwego wyrażania emocji zajmie chłopcu trochę czasu. Gdy zauważysz u syna jakieś oznaki panowania nad sobą (np. zamiast wrzeszczeć na ciebie, chodzi po swoim pokoju i powtarza: „Jestem wkurzony! Wściekły!”), pochwal go za to.

Poinformuj dziecko o konsekwencjach: „Jeśli to się powtórzy, to…”. Karą może być ograniczenie przywilejów, np. korzystania z komputera, lub pokrycie z kieszonkowego kosztów za wyrządzone szkody. Spróbuj też ustawić w pomieszczeniu, w którym przebywasz, tzw. krzesło do myślenia. Zawsze, gdy syn źle się zachowa, siądzie na nim, by się nad sobą zastanowić.

Te zabawy ci pomogą!

Aby oswajać u dziecka trudne emocje, bawcie się z nim w naśladowanie min. Maluch siada przed lustrem i ogląda w nim miny, jakie stroi. Mama wydaje komendę: "Pokaż, jak wyglądasz, gdy się złościsz". Dziecko robi wykrzywioną minę i przegląda się. "A teraz obejrzymy, co robisz, gdy się cieszysz. A potem, gdy jesteś smutny...". W innej wersji tej zabawy rodzic i dziecko siadają naprzeciwko siebie. Jedno jest lustrem i naśladuje miny drugiego. Mama mówi: "Jestem zła", i groźnie marszczy czoło. Maluch robi to samo. "A teraz ty pokaż, jak wyglądasz, gdy jesteś zdziwiony". Maluch robi minę, a mama ją naśladuje.

Nastolatka jest wulgarna

Straciłam kontakt z własnym dzieckiem. Magdę wyprowadza z równowagi każda drobna sprawa. Nawet to, że musi przerwać oglądanie serialu, bo wychodzimy na urodziny do babci. Gdy coś idzie nie po jej myśli, wrzeszczy: ?Przestań mnie wkurzać. Ciągle się mnie czepiasz?. Chyba uważa, że tym, co do niej należy, jest dawanie matce w kość. Używa przy tym takich wulgarnych słów, o jakich nawet mi się nie śniło. Gdy krzyczę, że tak nie wolno, mówi, że to ja ją doprowadzam do tego stanu. I że mogę mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.
Iwona P. z Gdyni

Rady eksperta

Aroganckie zachowanie i napady złości u nastolatków mogą być spowodowane burzą hormonalną. W okresie dojrzewania dzieci dążą do niezależności, ale muszą też nauczyć się ostrożności i odpowiedzialności. Często są bezradne, wrażliwe na wszelkie uwagi, mają niską samoocenę. Do tego mogą dojść kłopoty w szkole, zawody miłosne i brak akceptacji w grupie. Rodzice powinni o tym wszystkim pamiętać i dać nastolatkowi więcej swobody, darząc go przy tym zaufaniem i szacunkiem.

Co robić?

Przede wszystkim musisz być spokojna. Gdy córka ze złości zaczyna przeklinać, przerwij to, co robisz, podejdź do niej i skłoń, żeby na ciebie spojrzała. Nie zaczynaj rozmowy, zanim tego nie zrobi. Powiedz: „W taki sposób w naszym domu nie rozmawiamy. Chcę, żebyś mnie przeprosiła i obiecała, że nigdy przy mnie nie użyjesz brzydkich słów”. Jeśli uda, że nie słyszy, powtórz polecenie. W ten sposób zasygnalizujesz dziecku, że będziesz upierać się przy swoim. To jest podstawowy krok. Najbardziej liczy się to, czego masz nie robić: nie wdawać się w dyskusję, nie straszyć, nie unosić się, tylko spokojnie powtórzyć polecenie. Nie odchodź, tylko czekaj. Cała rzecz w tym, by być nieugiętą. Gdy córka odkryje, że nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi, po prostu cię posłucha. Bądź pewna, że nastolatka potrzebuje twojej kontroli (nawet jeżeli się z tym nie zgadza).

Nie dokładaj swojego napięcia do emocji dziecka. Opanowanie rodzica w krytycznej sytuacji jest bezcenne. Jeśli czujesz, że tracisz panowanie nad sobą lub, co gorsza, masz ochotę użyć siły, natychmiast wyślij córkę do jej pokoju. Daj jej i sobie czas na ochłonięcie. Powiedz: „Porozmawiamy o tym później, ponieważ teraz nie jesteśmy w stanie”. Czasem ten twój spokój może ją zaskoczyć i istnieje szansa, że córka sama przyjdzie do ciebie na rozmowę.

Gdy po burzy nastanie cisza, zapewnij Magdę o tym, że akceptujesz jej emocje: „Rozumiem powody twojego wzburzenia. Ale razem musimy się zastanowić, co zrobić, aby takie twoje zachowanie więcej się nie powtórzyło”. W ten sposób zachęcasz nastolatkę do wspólnego rozwiązywania problemów.

Nie ma sensu odwoływać się do konkretów: „Dlaczego powiedziałaś...?”. Raczej mów: „Nie podoba mi się sposób, w jaki ze mną rozmawiasz”. W starciach z dzieckiem unikaj zastraszania i zawstydzania go. Każdą scysję staraj się zakończyć pozytywnie, by córka czuła twoją akceptację.

Wyznacz granice. Dzięki nim dzieci dorastają z większą pewnością siebie niż te, którym wszystko wolno. Ale nastolatek musi mieć swobodę wyboru. Porozmawiaj o tym z córką. Dobrym sposobem na poszerzanie granic jest przygotowanie przez nią listy rzeczy, na które chciałaby mieć twoje pozwolenie. Wybierz te, które możesz zaakceptować i podaj argumenty, dla których resztę odrzuciłaś. Mów przy tym o swoich uczuciach.

Zaproś nastolatkę do wspólnej burzy mózgów. Gdy córka po raz kolejny wraca do domu po czasie, nie groź, że ma szlaban na cały weekend, lecz spytaj, dlaczego tak postępuje. Gdy wyjaśni, że tylko ona musi wychodzić z imprezy, a wszyscy jeszcze się bawią, zaproponuj: „Zastanówmy się nad rozwiązaniami, dzięki którym mogłabyś dłużej być z przyjaciółkami, a ja byłabym spokojna”. Spisz na kartce jej pomysły na rozwiązanie tej sprawy i razem przyjrzyjcie się im. Dyskutujcie, który z nich najlepiej wprowadzić w życie. 

Nigdy nie mów nastolatce: „Nie ma dyskusji”. Te słowa często wywołują złość, wyrażaną w wulgaryzmach. Porozmawiajcie o tym, czego Magda się domaga i dlaczego nie możesz się na to zgodzić. Przy okazji dowiesz się o swoim dziecku wiele nowego, np. na czym mu akurat zależy, co je najbardziej irytuje.

Jeśli mimo wszystko napady złości z użyciem wulgarnych słów się powtarzają, idź z nastolatką do psychologa. Wspólnie zastanówcie się nad przyczynami takiego zachowania. Być może zachodzi potrzeba radykalnej zmiany sposobu funkcjonowania w waszej rodzinie. Nie mów córce, że to ona ma problem. Powiedz raczej, że obie się złościcie i nie potraficie się ze sobą porozumieć. sobą porozumieć.

Agata Tarwacka-Odolczyk, psycholog dziecięcy i rodzinny


BŁĘDNE 
-
rodzice działają impulsywnie (krzyczą na dzieci, wyzywają je i poniżają) 
- wymierzają kary cielesne, zastraszają, zawstydzają 
- dają zły przykład (dzieci tylko powtarzają to, co widzą)
- wchodzą z synem czy córką w konflikt, który jedynie wzmaga agresję dziecka 
- wydają kategoryczne polecenia i nie przyjmują żadnego sprzeciwu 
- stawiają zbyt sztywne i wąskie granice lub przeciwnie 
- nie stawiają żadnych granic.

Zasady postępowania z dziećmi

DOBRE
- rodzice do dziecka odnoszą się z szacunkiem 
- dociekają przyczyn agresywnego zachowania pociechy, rozmawiają z nią, tłumaczą, dlaczego z czymś się nie zgadzają 
- ustanawiają jasne reguły obowiązujące w domu i poza nim 
- nie pozwalają robić dzieciom wszystkiego, na co mają one ochotę 
- kochają swoje pociechy i mówią im o tym 
- kiedy trzeba, są wymagający i stanowczy 
- nigdy nie zadają bólu, nie obwiniają 
- działają spokojnie, ale zdecydowanie 
- gdy czują, że są wzburzeni, odkładają rozmowę do czasu, aż wszyscy ochłoną 
- kładą duży nacisk na to, aby dziecko samo znalazło rozwiązanie, które wszyscy mogą zaakceptować.