Każda z nas chciałaby pozbyć się zmarszczek. I też każda wie, co świetnie się z nimi rozprawia: zastrzyk z preparatu uzyskanego z laseczek jadu kiełbasianego. Kiedyś używano go głównie w medycynie (m.in. w leczeniu zeza, migreny, ostatnio też nadpotliwości).

Trzydzieści lat temu zauważono, że ma niezwykły efekt uboczny: „czyści” zgięcia skóry jak gumka myszka. Tak zaczęła się jego wielka kariera. Dziś zastrzyki z botoksu wykonywane są powszechnie jak manikiur, także w Polsce. Rzesze 30-, 40-latek regularnie nadstawiają pod igłę czoło i okolice oczu (tylko tam się go stosuje). Czasami te ingerencje widać, co wytykają przeciwnicy tej metody. I to oni podnoszą larum, że jest niebezpieczna dla zdrowia. Mają rację?

Czy rzeczywiście rachunek za szybko przywróconą młodość jest wyższy, niż nam się wydaje? A może wcale nie?

a) „To sprawdzona i w pełni bezpieczna metoda”
dr Robert Chmielewski lekarz medycyny estetycznej, chirurg, główny ekspert firmy Allergan w Polsce, www.skinclinic.pl, www.cmvitamed.pl

Zastrzyki z Botoksu pozwalają skorygować nadmierną kurczliwość mięśni odpowiedzialnych za tworzenie się zmarszczek mimicznych. Innymi słowy: wygładzają je. I to spektakularnie. Wbrew obawom niektórych są nieszkodliwe, mają znikome ryzyko powikłań – a przez 30 lat zostały gruntownie przebadane, przeszły mnóstwo badań klinicznych. Efekt iniekcji w pełni uwidacznia się w ciągu dwóch tygodni od ich podania i utrzymuje się około pół roku (zależy, jak szybko organizm odbudowuje połączenie mięśniowo-nerwowe). Niewłaściwe efekty, jakie ta metoda może wywołać, wynikają jedynie z nieprawidłowego jej stosowania. Trzeba pamiętać o kilku zasadach: preparat z toksyną botulinową to lek i w Polsce może go aplikować tylko lekarz (twarz ma mnóstwo mięśni, są one długie i wąskie, trzeba znać anatomię, by wiedzieć, gdzie się wkłuć). Warto zwracać uwagę, co dokładnie będzie aplikowane (na rynku są różne preparaty, np. Botox odznacza się małą dyfuzją – nie rozpływa się w miejscu wstrzyknięcia – więc można go stosować precyzyjnie). I lepiej nie kierować się ceną – za 300 zł możemy dostać chińską podróbkę. Prawidłowo wykonany zastrzyk nie daje efektu „blachy” na czole, rozpręża zmarszczki , a nie wyłącza mięśni – warto więc poszukać dobrego specjalisty. Pamiętajmy, że nie każdy może myśleć o zastrzykach – przeciwwskazaniem są m.in. ciąża, karmienie piersią, choroby autoimmunologiczne.

b) „Twarz potrzebuje gimnastyki mięśni! Ich paraliżowanie jej szkodzi”
mgr Eleonora Protas kosmetyczka, www.eleonora- gabinety.pl

Botoks ma jeden plus: szybko daje efekt. Reszta listy to minusy. Przede wszystkim przykurcza mięśnie, co przy częstym powtarzaniu może być dla nich zabójcze (może prowadzić do ich zaniku, patrz: czoła wielu amerykańskich aktorek). Twarz potrzebuje gimnastyki, żeby była zdrowa! Poza tym, aby zmarszczka została rozprostowana, skóra musi zostać lekko rozciągnięta. I tak rozciągnięta trwa przez pół roku, aż paraliżujące działanie preparatu pryśnie. Ale rozciągliwa skóra już nie wraca do poprzedniej objętości, i w efekcie wygląda gorzej niż przed botoksem. Robi się cieńsza, tworzą się na niej cieniutkie zmarszczki, które potem układają się w harmonijkę. Ofiarą botuliny wstrzykiwanej w skronie jest nawet delikatna skóra szyi , która też reaguje (marszczeniem się) na zmianę napięcia bocznych mięśni twarzy. Niestety, pobotoksowe namnożenie się zmarszczek wiele kobiet tylko napędza do kolejnych ostrzyknięć. Tak nakręca się błędne koło, które toczy się już w kierunku operacji plastycznych. Ja na pierwszy rzut oka rozpoznaję, kto jest po botoksie, a panie, które regularnie mu się poddają, rozpoznaje nawet mój mąż. Zapewniam, że wystarczy systematycznie dbać o twarz, by do późnej starości wyglądała rewelacyjnie, a nie dramatycznie. Jest sporo metod (mezoterapia bezigłowa, fale radiowe, zabiegi z hormonami młodości), które dają doskonałe rezultaty. Poza tym zastrzyki są ryzykowne. Niewielki błąd, wpuszczenie preparatu w mięsień obok, może spowodować, że zamiast mieć uniesione brwi, przez pół roku będziemy chodzić z opadniętą powieką. Nie można tego cofnąć, bo nie ma antidotum. Oczywiście botoks jest przebadany w nowoczesnych laboratoriach, ale to wciąż lek, nie wypłukuje się go z organizmu. Drogi na skróty prowadzą tylko na manowce.

c) „Botoks to dobre rozwiązanie, ale jest metoda jeszcze nowocześniejsza – użycie własnego tłuszczu”
dr n. med. Piotr Osuch chirurg plastyk, pracuje w Centrum Chirurgii Plastycznej LASERMED, współpracuje z Medicover oraz IQ MediSpa w Warszawie, www.drplastyk.pl

Wykonane przez doświadczonego lekarza zastrzyki z botoksu dają ładne efekty wygładzania zmarszczek mimicznych i korygowania kształtu brwi. Ale ostatnio namnożyło się gabinetów medycyny estetycznej i w niektórych zabiegi wykonują osoby bez przygotowania. A to od lekarza zależy efekt i nasze samopoczucie. Zastrzyk z toksyny botulinowej to dobry sposób na zmarszczki, ale trzeba pamiętać, że nie poprawia jakości skóry, nie nawilża jej i nie odżywia. Dla podtrzymania efektu trzeba go powtarzać i w pewnym wieku przestaje być wystarczający. I choć osobiście stosuję botoks (czasem jest to najlepszy zabieg dla określonej grupy pacjentów), to popieram najnowszy trend: ekoplastykę. Zamiast stosować syntetyczne i chemiczne preparaty (botoks, kwas hialuronowy czy silikon), jestem za zabiegami naturalnymi bazującymi na wykorzystaniu naturalnego, biologicznego materiału pacjenta. Własna tkanka tłuszczowa jest najbardziej ekologicznym tworzywem wykorzystywanym do zabiegów odmładzających. Jest to doskonały wypełniacz. Wstrzykuje się go w usta, policzki, koryguje kontur twarzy, powiększa biust, i to znacznie – podczas jednego zabiegu można go wypełnić dawką 300 ml własnego materiału (po 150 ml na jedną pierś). Tłuszcz daje lepsze efekty także dlatego, że odżywia skórę, jest stabi lny i trwały. Dla przykładu: kwas hialuronowy używany do uwypuklenia ust po roku znika zupełnie, a tłuszcz po tym czasie tylko zmniejsza objętość o ok. 30 proc. , a jego reszta zostaje na dobre. Plusem zabiegów z użyciem tłuszczu jest też wyszczuplenie miejsca, skąd został pobrany (najlepiej z miejsc opornych do odchudzenia, np. z talii, bioder). Niezależnie od efektu modelującego zabieg z użyciem tkanki tłuszczowej daje doskonały efekt napięcia skóry i poprawy wyglądu. Zabieg z użyciem własnego tłuszczu jest też tańszy. I w 100 proc. dobrze tolerowany – w przeciwieństwie do syntetycznych preparatów nie powoduje alergii, nie daje skutków ubocznych i jest bezbolesny.