Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze na początku XIX wieku niektórzy lekarze całkiem poważnie przekonywali, że niedokrwistość to choroba sufrażystek. Uważali bowiem, że anemię u kobiet powoduje obcinanie włosów na krótko. Nie dziwiło ich wcale, że mężczyźni zwykle noszą krótkie fryzury i jakoś im to nie szkodzi. Ci sami lekarze, lecząc charakterystyczną dla anemii chorobliwą bladość, przepisywali pacjentkom czerwone wino. Zalecając tę terapię, kierowali się chyba głównie krwistym kolorem tego trunku, bo dziś wiadomo, że polifenole zawarte w pestkach czerwonych winogron utrudniają wchłanianie żelaza, a więc i leczenie niedokrwistości.

Objawy tej choroby przypominają symptomy innych dolegliwości

Kiedy czujemy się zmęczone i zniechęcone do życia, zwykle wcale nie kojarzymy tych dolegliwości z anemią. Wydaje się nam, że wszystkiemu winna jest psychika, albo przyczyn złego samopoczucia szukamy w przemęczeniu pracą. Nierzadko zaczynamy też podejrzewać, iż przyczyną naszego stanu jest depresja. Utwierdzamy się w tym przekonaniu, jeśli na dodatek miewamy kłopoty z koncentracją, pogorszenie pamięci, odczuwamy ciągłą senność, brak apetytu i niechęć do robienia czegokolwiek. Zamiast więc wybrać się do internisty, lądujemy na kozetce u psychoanalityka lub obiecujemy sobie, że będziemy więcej odpoczywać, regularnie uprawiać sport i chodzić na spacery. Zdrowy tryb życia oczywiście nam nie zaszkodzi, ale anemii, niestety, nie wyleczy.

Mylące bywają także takie oznaki niedokrwistości, jak częste bóle i zawroty głowy, mroczki przed oczami, nudności i omdlenia.

Przy tych symptomach co wrażliwsze osoby podejrzewają u siebie poważne schorzenia neurologiczne. Z kolei – przy bólach w klatce piersiowej i zadyszce nawet podczas niewielkiego wysiłku – zaczynamy się obawiać, że przyczyną może być choroba serca. Za częste stany podgorączkowe winimy z kolei stany zapalne i ogólny brak odporności. Jeśli wszystkim tym dolegliwościom towarzyszy wypadanie włosów, łamliwość paznokci, bla-dość twarzy oraz wrażliwość na zimno, odpowiedzialność za nie ponosi prawdopodobnie właśnie niedokrwistość Najlepszym sposobem, by dowiedzieć się, czy jest tak rzeczywiście, jest wybranie się do lekarza pierwszego kontaktu, opowiedzenie mu o swych dolegliwościach i poproszenie o skierowanie na badania.

Morfologia to jedyne badanie, które wykrywa anemię

Nie ma żadnego innego sposobu zdiagnozowania niedokrwistości. O tym, czy ją mamy, świadczy po pierwsze liczba erytrocytów, czyli czerwonych krwinek (na kartce z wynikami oznaczone są symbolem RBC albo ER). W jednym milimetrze sześciennym krwi nie powinno być ich mniej niż 4 miliony. Istotny jest też tak zwany hematokryt (symbol HT), czyli stosunek objętości wszystkich krwinek do objętości osocza (podstawowego płynnego składnika krwi). Nie powinien on być niższy niż 36 proc. Kolejna ważna sprawa to i lość w czerwonych ciałkach hemoglobiny, czyli barwiącego krew na czerwono białka odpowie-dzialnego za transportowanie tlenu do tkanek organizmu.

U kobiet poziom hemoglobiny nie powinien być niższy niż 12 g/dl (gram na decylitr), u mężczyzn granicą jest 13,5 g/dl.

Objawy anemii zaczynamy mieć zwykle dopiero wtedy, gdy poziom hemoglobiny spada poniżej 11 g/dl. Dlatego badanie morfologiczne warto zrobić sobie profilaktycznie raz do roku. Gdy wyniki wskazują na anemię, lekarz zleca kolejne badanie: oznaczenie poziomu żelaza w surowicy krwi, ponieważ przyczyną niedokrwistości najczęściej jest niedobór tego pierwiastka. Bada się też poziom witamin B12 i B9 , bo także ich niewystarczająca ilość może być winna anemii.

Za niedokrwistość najczęściej odpowiada niedobór żelaza

Żeby czerwone ciałka krwi w ogóle powstały, potrzebne jest żelazo. Jeśli go brakuje, erytrocytów jest za mało, a na dodatek są one mniejsze i bledsze niż zdrowe krwinki. Żelazo jest też jednym z elementów budujących hemoglobinę, bez której krew nie może spełniać swego podstawowego zadania, czyli dostarczać tlenu z płuc do narządów organizmu. Niski poziom żelaza w surowicy krwi odpowiada za niedokrwistość w 80 proc. przypadków tej choroby.

Bywają jednak sytuacje, kiedy żelaza mamy tyle, ile trzeba, a mimo to cierpimy na niedokrwistość.

Przyczyną choroby może być bowiem również brak innych składników biorących udział w tworzeniu krwi. Jednym z nich jest witamina B12 . W przypadku tego typu anemii poziom hemoglobiny jest zwykle prawidłowy, może nawet przekraczać normę. Samych czerwonych krwinek jest jednak zdecydowanie za mało, a na dodatek są one dużo większe niż normalne. Z powodu nadmiernej wielkości czerwonych ciałek anemię spowodowaną niedoborem witaminy B12 nazywa się megablastyczną (wielkokrwinkową). Niedokrwistość może też być wywołana brakiem innych składników potrzebnych do funkcjonowania czerwonych krwinek: witaminy B6 (jej niedobór towarzyszy często brakowi witaminy B12 ) oraz B9 , czyli kwasu foliowego.

Kto chce szybko schudnąć, może się nabawić niedokrwistości

Z badań wynika, że kobiety chorują na anemię 20 razy częściej niż mężczyźni. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze: choroba może być wynikiem utraty krwi, a kobietom zdarza się to regularnie w czasie miesiączki. Po drugie: podczas ciąży i karmienia kobiety potrzebują większej ilości żelaza, witaminy B9 i B12 i często nie udaje się im dostarczyć organizmowi odpowiedniej dawki tych składników z pożywieniem. Jest i trzecia przyczyna – panie odchudzają się dużo częściej niż panowie.

Niedobór żelaza i witamin bywa efektem stosowania źle skomponowanej diety niskokalorycznej.

Z odżywianiem wiąże się również anemia wegetarian, wśród których także więcej jest kobiet niż mężczyzn. Okazuje się, że nie jedząc mięsa, wcale nie jest łatwo zapewnić sobie odpowiedni poziom żelaza i witamin. Niedokrwistość może jednak wynikać także z innych, niezwiązanych z płcią przyczyn. Na przykład z utraty krwi spowodowanej chorobą wrzodową żołądka albo innymi schorzeniami. Czasem jej przyczyną nie jest ani utrata cennych składników wraz z krwią, ani ich brak w diecie. Chorobę może powodować upośledzenie wchłaniania żelaza lub witaminy B12 . W takiej sytuacji organizm – mimo że otrzymuje z pożywieniem odpowiednią dawkę potrzebnych składników – nie potrafi ich wykorzystać. Kłopot z przyswajaniem żelaza może być związany ze zbyt małą ilością kwasu solnego w żołądku bądź z zaburzeniami przyswajania składników odżywczych w jelicie cienkim. Anemię związaną z upośledzeniem wchłaniania witaminy B12 niegdyś nazywano złośliwą, bo była nieuleczalna, ale dziś nie jest już groźna.

Lekarstwem są te same składniki, których brak wywołuje chorobę

Przy anemii spowodowanej niedoborem żelaza lekarz zazwyczaj przepisuje preparaty zawierające ten pierwiastek. Mogą to być tabletki albo krople, a jeśli anemia jest związana z upośledzeniem wchłaniania, stosuje się zastrzyki. Warto wiedzieć, że preparaty zawierające żelazo są chyba jedynym suplementem diety, który lepiej popijać nie wodą, a sokiem pomarańczowym lub innym zawierającym sporo witaminy C. Składnik ten zwiększa bowiem przyswajanie żelaza przez organizm. Ponieważ lepszemu wchłanianiu żelaza sprzyja środowisko kwasowe, dlatego zawierających go preparatów w żadnym razie nie należy popijać mlekiem, herbatą czy kawą, gdyż napoje te neutralizują sok żołądkowy. Efekty leczenia anemii pojawiają się zwykle bardzo szybko, bo już po miesiącu. Najczęściej jednak żelazo trzeba zażywać jeszcze przynajmniej przez pół roku od chwili, gdy wyniki morfologii krwi będą prawidłowe.

W razie stwierdzenia, że przyczyną anemii jest niedobór witamin B6 , B9 albo B12 , terapia polega na uzupełnianiu ich braków.

Jeśli niski poziom tych składników związany jest z niewystarczającą ich ilością w diecie, lekarze zalecają przyjmowanie witamin w tabletkach i odpowiednie skomponowanie jadłospisu. Niedobór B12 wynikający z upośledzenia wchłaniania leczy się zastrzykami z tej witaminy. Kurację trzeba powtarzać co 3 miesiące, do końca życia.

Kto nie chce zachorować powinien jeść mięso

Żeby nie zachorować na anemię, ale także wesprzeć przepisaną przez lekarza terapię niedokrwistości, trzeba zmienić dietę. Muszą się w niej znaleźć przede wszystkim żelazo i witamina B12 . Najwięcej żelaza jest w chudym mięsie, podrobach (wątróbka!) i przetworach zawierających krew – kaszance i czarnym salcesonie oraz w żółtkach jajek. Szpinak, przez lata zalecany jako lekarstwo na anemię, wcale nie zawiera go tak dużo. Całkiem sporo żelaza znajdziemy za to w roślinach strączkowych, (np. w fasoli i grochu), a także w burakach, brokułach, natce pietruszki i orzechach. Niestety, nie jest tak łatwo zastąpić żelazo pochodzące z mięsa tym pochodzącym z roślin.

Naukowcy odkryli bowiem, że produkty pochodzenia zwierzęcego zawierają żelazo dużo lepiej przyswajalne.

Po prostu inna jest forma żelaza zawartego w mięsie i tego w roślinach. W produktach pochodzenia zwierzęcego znajdziemy żelazo hemowe (dwuwartościowe), podczas gdy warzywa i owoce zawierają trudniej przyswajalne żelazo niehemowe (trójwartościowe). Pamiętajmy, że również posiłków, podobnie jak preparatów żelaza przepisanych przez lekarza, nie należy popijać herbatą, kawą ani mlekiem. Produkty takie jak wątróbka, chude mięso, jajka i ryby są bogate także w witaminę B12 . W niewielkich ilościach znajdziemy ją również w roślinach strączkowych. Dieta przeciw anemii powinna być też bogata w miedź, cynk i molibden, biorące udział w tworzeniu krwi . Trzeba zatem jeść jak najwięcej produktów z pełnego przemiału oraz kasz, płatków i pestek (dyni, słonecznika), które przy tym są dobrym źródłem kwasu foliowego. Potrzebne mikroelementy znajdziemy również w szpinaku, pietruszce i pomidorach.

KONSULTACJA: LEK. MED. ARKADIUSZ MILLER, SPECJALISTA CHORÓB WEWNĘTRZNYCH Z CENTRUM MEDYCZNEGO ENEL-MED