Instytut filmowców, NIE polityków

Kobiety ze świata filmu protestują przeciwko zamachowi partii rządzącej na niezależne kino. Stowarzyszenie Kobiet Filmowców zorganizowało wczoraj demonstrację przeciwko odwołaniu Magdaleny Sroki z funkcji dyrektora PISF. Pod apelem o obronę niezależności i wolności polskiej kinematografii, podpisało się ponad 500 kobiet filmowców. Są wśród nich m.in. Agnieszka Holland, Grażyna Torbicka, Magdalena Cielecka, Kasia Adamik czy Magdalena Popławska.

"Różnią nas poglądy polityczne i estetyczne, ale jako środowisko filmowe, jako kinomani i obywatele, jesteśmy zgodne co do idei kina niezależnego, niepodległego, różnorodnego i nieupolitycznionego przez żadną z opcji" - czytamy w apelu.

W ubiegłym tygodniu Minister Kultury Piotr Gliński skierował do Rady PISF pismo o zaopiniowanie decyzji o odwołaniu w środku kadencji dyrektorki Instytutu, wybranej jednogłośnie, zgodnie z Ustawą o Kinematografii. To wywołało burzę protestów wśród filmowców.

Magdalena Sroka odwołana ze stanowiska dyrektora PISF

Mimo negatywnej opinii Rady PISF, w dniu wczorajszym Minister Kultury odwołał ze stanowiska Magdalenę Srokę. Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek wieczorem, dyrektor PISF "naraziła na szwank wizerunek Polski".

Sytuację skomentowała Agnieszka Holland:

Władze zasadzały się na Magdalenę Srokę od zwycięskich wyborów. Pretekstem ma być list wysłany przez pracownicę PISF, który widziałam, ale nie chcę go w ogóle komentować. Pracownica została zresztą zwolniona i oczywiście tu nie chodzi o żaden list, ale o złamanie niezależności PISF.

Zdaniem Holland, działania Ministerstwa Kultury stanowią zagrożenie dla niezależności polskiego kina, mogą nawet doprowadzić do upadku PISF.

Zwolnienie przed końcem pięcioletniej kadencji jest sprzeczne z ustawą i zapewne zakończy się wyrokiem sądu, ale  – jak słyszałam – minister Gliński powiedział, że woli zapłacić karę niż tolerować takie porządki w PISF. Ma chłop gest, zwłaszcza, że nie ze swoich będzie płacił. Jak raz naruszy się ustawę, i to tak jawnie, to można będzie dalej sterować Instytutem i wkrótce się okaże, że PISF już nie ma.

PISF zmienił oblicze polskiego kina

Polski Instytut Sztuki Filmowej powstał w 2005 roku. W tym samym roku zostały nakręcone 24 polskie filmy, które obejrzało około 800 tysięcy widzów. Dla porównania, w roku 2016 polskich filmów powstało 49, a widownia liczyła prawie 13 milionów. Zdaniem osobistości ze świata filmu, to właśnie działalność PISF pozwoliła rozwinąć skrzydła polskiej kinematografii.

 

Jak mówi Agnieszka Holland, decyzje władzy wpisują się w szerszy kontekst polityczny i wróżą drastyczne zmiany w polskim kinie.

Skok na PISF wpisuje się w program kulturowej kontrrewolucji, którą widzimy nie tylko w Polsce czy na Węgrzech. Władzom idzie o to, by jednocześnie wziąć społeczeństwo za mordę i dmuchać w narodowy balon. Autorytarne systemy zawsze tak działają. I do tego potrzebne im są odpowiednie filmy.

A Wy, co o tym wszystkim sądzicie?